Ola, kilka słów od serca.

Ola, znamy się już kilku miesięcy, co prawda często wyjeżdżałem, ale podczas tych spędzonych wspólnie chwil poznaliśmy się nawzajem dość dobrze. Przyzwyczailiśmy się do siebie, zmienialiśmy się pod swoje upodobania. Dzisiejszy dzień sprzyja jednak refleksji nad naszym związkiem. Ola, przykro mi rozczarowujesz mnie.

Mowa tutaj o systemie Olá!. Zainstalowałem go tak, gdzieś około początku wakacji. Od tamtej pory służył całkiem dzielnie na tym właśnie komputerze. Jeśli nigdy nie słyszeliście o Olá! to powiem, że nie ma czego żałować. No chyba, że jest się bardzo początkującym użytkownikiem(czką) komputera. Choć może tutaj małe wyjaśnienie (z pozdrowieniami do pewnych dziennikarzy jakiejś lokalnej miejskiej gazetki): Olá! to przerobione Kubuntu i to nawet całkiem niewiele – a nie “w całości polski system”:P

Na początku może wymienię kilka plusów: faktycznie po zainstalowaniu można oglądać filmy, słuchać muzyki, klikać po necie czy gadać przez GG. Nie pamiętam już czy pod Firefoksa były na wstępie podpięte Flash i Java – i tak podpinałem je “ręcznie”, przy zamianie Firefoksa na najnowszy. No właśnie, od razu płynnie przeskoczyłem na te plusy ujemne.

Olá! jest oparta o Kubuntu 6.06 Dapper Drake LTS i jej twórcy (twórca?) nawet nie myśli tego zmieniać. Z założenia ma być stabilnie. No dobrze, potrafię to zrozumieć, ale czy nie uczymy w ten sposób użytkowników, zwłaszcza tych nowych, złych nawyków? To jest tkwienie na starym oprogramowaniu? Olá! jest wyposażona w Adepta, który czuwa teoretycznie nad aktualizacjami, jednak co muszę powiedzieć, system Olá! jest pierwszym system, w którym na widok dociągających się aktualizacji myślę “co tym razem się zwali…” – być może problemem jest tutaj oprogramowanie do łączenie się z Neostradą – NeoGUI – które jakoś dziwnie reaguje na update’y systemu… Ale przecież system ten ma być dla początkujących – ciekawe jak taki laik ma sobie wpaść na pomysł, że może odpalić trzeba poprzednią wersję systemu, albo wyszperać na necie rozwiązania problemu (zwłaszcza jak tego internetu mieć nie będzie). Będzie on raczej unikał aktualizacji – jak ja;P mimo iż nieskromnie zaliczam sie do średnio-zaawansowanych użytkowników.

Wspomnę tutaj jeszcze o ciekawych właściwościach mechanizmu update’u – mianowicie domyślną przeglądarką Oli jest Firefox, w wersji 1.5 (jakież toto jest bezpieczne…) żeby zmienić ten fakt rzeczy trzeba się trochę na klikać (w tym po klawiaturze), ale uważajcie;P – mi już raz aktualizacje zamazały Foxa 2.0 z powrotem na 1.5. Jeśli chce mieć na Oli nowszą wersję przeglądarki Firefox niż owe nieszczęsne 1.5, to najlepiej na początku pozbyć się tej właśnie wersji – oficjalnie przez menadżer pakietów.

Inna sprawa to dobór oprogramowania: mamy starego Foxa, to raz, dwa to Kadu – nie ma żadnej aplikacji do Tlena, czy Jabbera. A przecież mogli by tam gdzieś po menusach poupychać. Przecież nawet początkujący użytkownik komputera może mieć konto Tlen (np.: moja rodzina) – przydałby sie np. Tlenix. Ja i tak skompilowałem Pidgina (+ obsługa Tlena) – ten program też mogli umieścić.

Menadżerem okienek jest KDE, ja tam trochę nie przepadam, ale nie narzekam. Szkoda jedynie, że standardowy wystrój Olá! tak bardzo przypomina Windows XP… tak, wiem, miało być dla początkujących, ale nawet początkujący mają chyba trochę smaku, co nie? Zwłaszcza wstawiony na siłę przycisk “Start” mnie z lekka irytuje. No dobra – kwestia gustu – w porządku, zwłaszcza, że wystarczy poświęcić kilka chwil i można trochę wszystko unormalnić. Jako ilustrację zamieszczam oryginalny screen (pochodzi ze strony oficjalnej Oli – pożyczyłem bez zgody właścicieli):

Wygląd pulpitu zaraz po instalacji

Na zakończenie małe podsumowanie: Olá! to wciąż Linux, co by o niej nie pisać;) Łatwo się ją obsługuję, ale to raczej normalna cecha, w tym wypadku, KDE. Moja siostra po kilku minuta sprawiła sobie naprawdę niezły wygląda całości. Ojciec (przyzwyczajony do Windowsa) nie miał problemów w obsłudze Oli. Dobór oprogramowania to również plus Oli, choć mogło by być dużo lepiej (np.: ten Firefox 1.5) – myślałem tu raczej o kodekach itp. Dla kogo to więc system? Dla ludzi, którzy nie znają się na Linuksie (czy w ogóle komputerach) i jednocześnie nie mają nikogo w pobliżu kto dbał o używany przez nich system. Jeśli nie jest się totalnym laikiem to lepiej zainteresować się raczej np. (K)Ubuntu, albo jakaś inną dystrybucją dla nowych użytkowników.

PS.: Jeśli potrzebujesz pomocy przy instalacji Olá!, oraz jego obsłudze, to albo zajrzyj na stronę główną tego systemu, albo do styczniowego (z tego roku) numeru LINUX+, jest tam artykuł napisany przez prezesa firmy zajmującej się rozwojem Oli, który jak sam pisze “bez krzty konsoli” (nie skomentuję) wyjaśnia podstawy obsługi systemu Olá!

Tak, wiem, że Ola to z portugalskiego, czytałem. Wolę jednak o tym słowie myśleć jak o imieniu:) wiele jest wtedy w stanie człowiek jej wybaczyć :].

6 thoughts on “Ola, kilka słów od serca.

  1. Rzeczywiście, wyjątkowo agresywnie wstawili ten przycisk Startu 😉 Widzę po innych screenach na stronie dystrybucji, że generalnie bardzo się postarali o wizualne podobieństwo do XP. Pocieszającym dla Ciebie może być fakt, że nie upodobnili go jeszcze do Visty… 😉
    Dobranoc :*

    Like

  2. Jeśli ktoś chce *buntu to niech to będzie *buntu, a nie Ola.

    Ola jest jak uszminkowane dziecko – udaje dorosłą kobietę, tymczasem to dziewczynka ubrana w nieswoje ciuchy. Szczerze powiedziawszy szkoda czasu na wpisy poświęcone temu "systemowi".

    Like

  3. @Grzegorz:

    Ha…. trzeba było mi to napisać te kilka miesięcy temu:P Kiedy szukałem jakiejś prostej w obsłudze dystrybucji. Jak widzisz – jest potrzeba ludzi uświadamiać.

    Like

  4. Hmm po ‘przejęciu’ systemu przez firmę ‘SSG Systems’ to nawet strony nie aktualizują bo są tak profesjonalni że nie zawracają sobie tym głowy 😉 Pomijając to że system jest stary, brzydki i nic się nie dzieje to ja im dalszej przyszłości nie wróżę 😀

    Like

Comments are closed.