Ankieta odnośnie blogów

Dostał mi się niedawno – 5 minut temu – link do takiej oto ankiety. Jako, że jutro mam kolokwium z przedmiotu na który nic nie umiem, to oczywiście wziąłem się zawzięcie za jej wypełnianie. Ba! mało tego, postanowiłem się tym pochwalić;P

1. Co motywuje Cię do prowadzenia bloga?
Wybrałem zgodnie z prawdą: “dzielenie się praktyczną wiedzą i umiejętnościami z innymi”. Inna sprawa, czy mam te umiętności:)

2. O czym najczęściej piszesz na swoim blogu?*
“o hobby (np.: poezja, proza, fotografia, malarstwo, film itp”, no bo o czym? Owszem, niektórzy piszą o religii (np.), ale głównie na tematy którymi zajmuje się hobbistycznie.

3. Jak długo prowadzisz swojego bloga?*
Szczerze, to nie pamiętam – pamiętam, że coś w poprzedniej sesji zacząłem.

4. Jak często umieszczasz nowe notki na blogu?*
Będzie chyba 2 razy na miesiąc.

5. Jaki wpływ na twój nastrój mają komentarze lub wpisy w księdze gości?*
Wybrałem: “nastrój troszkę mi sie poprawia”, zwłaszcza, jak komuś wpis na coś się przyda – w sumie chyba mi się nie zdarzyło, ale też pomijając jednego “geniusza”, to raczej nikt mnie inie zbeształ.

6. Co sprawia, że jedne blogi dodajesz do linków a inne nie?*
No cóż, jeszcze nie zająłem się tymi sprawami (szablon etc.) – odkładam je na wakacje.
Wybrałem opcje “bo lubię je czytać”.

7. Czy prowadzisz statystyki odwiedzin?*
No tak, bo każdy Jogger (o ile mi wiadomo) ma takie statystyki.

8. Jeśli tak, to jak często je sprawdzasz? Jak na razie zajrzałem tam tylko raz. Nawet ciekawe rzeczy tam wyczytałem. Moja odpowiedź: rzadziej.

10. Jeśli tak, to w jaki sposób reklamujesz bloga?
Wybrałem “wpisy w księdze gości” – komentuje cudze wpisy, czasem więc ludzie zaglądają do mnie – przynajmniej według statystyk tak wynika.

11. Czy zdarzało Ci się wymienić z innym blogowiczem nr gg ( lub inny komunikator) i prowadzić z nim rozmowy?*
Na to pytanie i na 4 następne odpowiedź jest jedna: nie. Dopiero od nie dawna prowadzę tego bloga, nie wiele dłużej w sumie czytam cudze, nie mam jeszcze “swoich ulubionych”, choć kilku autorów zaczynam powoli kojarzyć. Ale nie podejrzewam, że w przyszłości odpowiem na takie pytania “tak”.

16. Dlaczego Twoim zdaniem inni czytają Twojego bloga? *
Przyznam, że nie wiem:) Pewnie ciekawią ich nazwy tematów, być może czytują wszystkie nowe wpisy z głównego kanału RSS Joggera.

17. Jeśli możesz, proszę podaj adres swojego bloga!
A proszę: sigvatr.jogger.pl

18. Płeć*
Ta druga.

19. Wiek*
No tu trochę przegieli – tak sobie pomyślałem, w pierwszej chwili – potem skojarzyłem tytuł tej ankiety – no tak, “for teenage only”. Ciut się już nie nadaje – w sumie nie potrzebnie wypełniałem.

Nie wiem, czy na prawdę, komuś jest ona faktycznie potrzebna do pracy magisterskiej, ale co tam szkodzi wypełnić. Szkoda, że nie ma wyników. Z drugiej strony, jak się ta ankieta dostanie w środowisko dzieciaków prowadzących różne blogaski (pytania delikatnie dają do zrozumienia, że autor właśnie to ich się spodziewa) eh… będzie ładny obraz “nastoletniej blogosfery”. No cóż.. nie ma co się denerwować, jak się nie ma to wpływu. A może jakiś nastoletni joggerowicz wypełni?

PS.: wysłałem – nawet nie, że specjalnie – tak wyszło – autor może sobie potraktować mnie jako błąd statystyczny.

Problemy z kodowaniem w aliasach – jabber.org

Mam konto jabbera na jabber.org, ostatnio nieco popadało, ale w sumie nic wielkiego, mnie bardziej ciekawi fakt, czemu nagle straciłem polskie znaczki z aliasów kontaktów (czyli własne nazwy nadane zgromadzonym JIDom). Wygląda to jakby rozpadło się kodowanie. Używam Pidgina.

Ktoś doświadczył czegoś podobnego?

Z innych palących spraw, to przeczytałem “Panowie i damy” (Terrego Pratchetta – dziękuje mojej Pani przy okazji, za wypożyczenie) – szaleje coś ostatnio z tymi książkami.

Andrzej Pilipiuk “Operacja Dzień Wskrzeszenia”

Patrząc na ciało walące się bezwładnie w tył, Citko po praz pierwszy zastanowił się, czy zagonienie polskich uczonych do budowy broni atomowej było aby najlepszym pomysłem jego prezydentury…

Jest to ostatnie zdanie ze wstępu do książki, jakiej tytuł macie w tytule w tej notki. Rozdział pierwszy toczy się już około 2014r. – czyli jakieś 2 lata po nuklearnej wojnie, jaką rozpętali terroryści zamknięci w polskim silosie rakiet atomowych. Na szczęście polska myśl techniczna zbudowała “komunikator czasoprzestrzenny” – czyli urządzenie, które jest w stanie wysłać ekipę czasonautów w przeszłość, aby ta nieco skorygowała historię. Niestety autor był wredny i nie ma tak łatwo:P w końcu czymś musiał zapełnić te 488 (wliczając obrazki itp) strony.

Tak ogólnie w zarysach wygląda fabuła książki Andrzeja Pilipiuka. Jak do tej pory z dokonań tego autora przeczytałem tylko tom opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza. “Operacja…” jest jednak pisana w zupełnie innym stylu. Sam nie wiem co tak bardzo mnie wciągnęło w tej powieści, za pewnie chłopięce pragnienie przygody, jakie wciąż tam gdzieś we mnie siedzi.

W każdym razie, bardzo podobała mi się lekcja matematyki i astronomii (właściwie to fizyki, ale akurat był omawiane planety układu słonecznego) w carskim gimnazjum (z początku XX wieku). Albo carski oficer ochrany zabawiający się laptopem. Trzeba przyznać, że autor bardzo barwnie maluje obraz pisywanych czasów. Interesująca była też koncepcja posiadania przez nas kraj broni atomowej (4 marne głowice – już Czechy miały kilkanaście, a może i kilkadziesiąt – ciężko chyba, mimo wszystko wyzbyć się nam – w znaczeniu Polakom – tej naszej narodowej auto-ironii) no i później wehikułu czasu, bez żadnej Radzickiej, czy tam Rosyjskiej, Amerykańskiej, NATOwskiej itp.. pomocy.

Po lekturze “Operacji Dzień Wskrzeszenia”, na pewno spróbuje zapolować na inne publikacje Pilipiuka. Podobno “Kuzynki” to dobra seria…