Andrzej Pilipiuk “Operacja Dzień Wskrzeszenia”

Patrząc na ciało walące się bezwładnie w tył, Citko po praz pierwszy zastanowił się, czy zagonienie polskich uczonych do budowy broni atomowej było aby najlepszym pomysłem jego prezydentury…

Jest to ostatnie zdanie ze wstępu do książki, jakiej tytuł macie w tytule w tej notki. Rozdział pierwszy toczy się już około 2014r. – czyli jakieś 2 lata po nuklearnej wojnie, jaką rozpętali terroryści zamknięci w polskim silosie rakiet atomowych. Na szczęście polska myśl techniczna zbudowała “komunikator czasoprzestrzenny” – czyli urządzenie, które jest w stanie wysłać ekipę czasonautów w przeszłość, aby ta nieco skorygowała historię. Niestety autor był wredny i nie ma tak łatwo:P w końcu czymś musiał zapełnić te 488 (wliczając obrazki itp) strony.

Tak ogólnie w zarysach wygląda fabuła książki Andrzeja Pilipiuka. Jak do tej pory z dokonań tego autora przeczytałem tylko tom opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza. “Operacja…” jest jednak pisana w zupełnie innym stylu. Sam nie wiem co tak bardzo mnie wciągnęło w tej powieści, za pewnie chłopięce pragnienie przygody, jakie wciąż tam gdzieś we mnie siedzi.

W każdym razie, bardzo podobała mi się lekcja matematyki i astronomii (właściwie to fizyki, ale akurat był omawiane planety układu słonecznego) w carskim gimnazjum (z początku XX wieku). Albo carski oficer ochrany zabawiający się laptopem. Trzeba przyznać, że autor bardzo barwnie maluje obraz pisywanych czasów. Interesująca była też koncepcja posiadania przez nas kraj broni atomowej (4 marne głowice – już Czechy miały kilkanaście, a może i kilkadziesiąt – ciężko chyba, mimo wszystko wyzbyć się nam – w znaczeniu Polakom – tej naszej narodowej auto-ironii) no i później wehikułu czasu, bez żadnej Radzickiej, czy tam Rosyjskiej, Amerykańskiej, NATOwskiej itp.. pomocy.

Po lekturze “Operacji Dzień Wskrzeszenia”, na pewno spróbuje zapolować na inne publikacje Pilipiuka. Podobno “Kuzynki” to dobra seria…

7 thoughts on “Andrzej Pilipiuk “Operacja Dzień Wskrzeszenia”

  1. "Dokumenty Układu [Warszawskiego] ujawniane od 2005 roku przez ministra obrony Radosława Sikorskiego świadczą jednak, że doktryna Układu była ofensywna. Dokumenty ujawnione w 2006 mówią, że pierwszym krokiem w razie wojny z Zachodem miał być atak nuklearny. Broń jądrowa znajdowała się do 1991 roku na terenie Polski w 178 jednostkach wojskowych."

    Cztery tylko? Marne resztki Pilipiuk w "Operacji…" zostawił. 😛
    Swoja drogą gdzie to wszystko sie podziało PO 1991?…
    Książka interesująca. Też zapamiętałam motyw z lekcjami. Gość na matmie wymiatał 😉

    Like

  2. Zgodnie z Wiki:

    Niezbyt wydajne złoża uranu występują też w Polsce w Sudetach i Górach Świętokrzyskich i były eksploatowane do lat 50. XX wieku. W Kowarach u stóp Karkonoszy sztolnia uranowa i inhalatorium radonowe jest otwarte dla turystów. Jest to jedna z pięciu tego typu atrakcji na świecie. Wyrobisko w pobliżu Kletna jest także udostępnione do zwiedzania.

    Więc kto wie;)

    Like

Comments are closed.