Weekend z Pilipiukiem (“Czarownik Iwanow”, “Kuzynki”)

Z powodu pewnych powiązanych ze sobą w sumie okoliczność zostałem odcięty od sieci w sobotę (poprzednią) około popołudnia do poniedziałku wieczór. O dziwo jednak podarowanego mi czasu nie poświęciłem na budowę wspaniałych cywilizacji, czy na inne bardziej bierne rozrywki. No nie zupełnie – dorwałem zgromadzony – nawet nie pamiętam już kiedy – katalog z ebookami, które oczywiście od dawna obiecywałem sobie przeczytać. Nie na myśląc się długo otworzyłem pierwszy z brzegu katalog o nazwie: “Andrzej Pilipiuk“.

Zaczęło się od książki “Czarownik Iwanow“, to druga część (o ile mi wiadomo) przygód Jakuba Wędrowycza. Jeśli chodzi o fabułę, to jak wiadomo, Wędrowycz walczy ze złem, unika milicji (akcja rozgrywa się wcześniej niż poprzedni tom) i uczy magii Monikę – studentkę piszącą pracę magisterską niejako o głównym bohaterze. Zło w tytułowym opowiadaniu reprezentuje kapłan pewnego pogańskiego bożka, jakiego posąg wciąż znajduje się gdzieś w Chełmie (plus stadko wampirów). Trzeba by jeszcze wspomnieć o kilku innych wątkach, ale jak kogoś to ciekawi, to niech przeczyta książkę.

Ps.: opowiadanie “Kocioł” jest świetne!

Jako, ze te książki czyta się dość szybko zdążyłem jeszcze przeczytać “Kuzynki“. Dużo o tej książce słyszało. Nawet książka dość popularna była, przynajmniej na tyle, by doczekać się 2 kolejnych części (których nie mam:/ ). Całkiem nie dawno napisałem, że “Operacja dzień wskrzeszenia” jest pisana innym stylem niż wspomniane przygody Wędrowycza. Jak dla mnie “Kuzynki” i “Operacja …” są dość podobne. W obu mamy do czynienia z polskimi tajnymi i potężnymi organizacjami, które w jakiś sposób czynią bohaterów wyjątkowych (w “Kuzynkach” tylko jedną co prawda, ale jednak). W obu powiewa taką realną historią, co zresztą nie przeszkadza. We wszystkich wspomnianych książkach czuć swoista nostalgię za carską Rosją, lub Kozakami (co niejako wynika z twierdzeń autora odnośnie swojej osoby). Na zakończenie wymieniania podobieństw, wspomnę, że wszystkie te książki przeczytałem jednym tchem, nie mogąc się od nich oderwać.

Wracając do “Kuzynek“, trzeba przyznać autorowi ten ciut autoironii, czy jak kto woli autoreklamy innej swojej książki (jedna z bohaterek krótko recenzuje opowiadania o Jakubie Wędrowyczu), całego gatunku (ponownie recenzja jednej z “kuzynek”), środowiska czy nawet własnej osoby (to znaczy, tak mi się wydaje, że ten “pisarz” pojawiający się podczas “konwentów staropolskich” to sam Piipiuk, o opinii bohaterki “Kuzynek” nie wspominając).

Krótko: polecam!

3 thoughts on “Weekend z Pilipiukiem (“Czarownik Iwanow”, “Kuzynki”)

  1. http://tiny.pl/2xlb 🙂
    (świetna strona, są tam setki ebooków)

    A Pilipiuk się dość często pojawia w swoich opowiadaniach, któreś o Jakubie mówi, jak doszło do tego, że piękną, zadbaną wioskę Wojsławice opisała jakaś menda, przedstawiając jako slumsy.

    Like

  2. Wydaje mi się, że opowiadanie, w którym Wielki Grafoman trafia do Wojsławic jest w tomiku Zagadka Kuby Rozpruwacza – ale nie jestem na 100% pewien.

    Like

Comments are closed.