Rule nr 1: The clock is the enemy

Jak wiedza, niektórzy, pracuje po 8 godzin na dobę. W sumie nie narzekam, ale czasem zdarzają się dni w których czas w pracy dłuży mi się niemiłosiernie. Np.: w których pisane przeze mnie programy działają w perfidnie nieprzewidywalny sposób, albo to może od aury zależy jakoś?

Dziś trafił się dzień w sumie średnio “długi”. Postanowiłem więc nieco temu zaradzić. Pomny nauk wyniesionych z lektury filmu “Cashback“, postanowiłem zwalczyć wyświetlany na ekranie zegar. W pracy używam Ubuntu, większość ustawień jest “fabryczna”, tak więc zapewne sporo osób kojarzy ten zegar w górnym prawym rogu ekranu. Ponieważ nie chciałem go usuwać z panelu, zmieniłem w jego właściwościach wyświetlany format godziny na standardowy UNIKS-owy, czyli: liczbę sekund jaka upłynęła od tzw początku epoki uniksowej (bodaj, 1 stycznia 1970).

No i taka oto owca syta i wilk cały (czy jakoś tak). Tylko współpracownicy teraz mnie za jakiegoś ortodoksyjnego geeka mają:P

Jeśli zastanawia Cię, jak to wygląda, bo nie wiesz, a nie masz Ubuntu + GNOME (nie wiem jak pod KDE), to wklep w konsoli:

date +%s

Jeśli masz Windowsa, to pozwolę sobie zacytować znanego hakera.

Pozdrawiam lud pracujący.

PS.: inna sprawa, że zaczynam już powoli wyliczać sobie właściwą godzinę.

One thought on “Rule nr 1: The clock is the enemy

  1. Rule nr 1: The clock is the enemy – Ubuntu 8.10W nowym Ubuntu walka z czasem jest nieco utrudniona. W opcjach zegara, preferencjach, powinienem napisać, dostępnych pod prawoklikiem, już nie można wybrać opcji "format unix". Wiele osób to pewnie nie zmartwiło. Ja jednak pogrzebałem nieco […]

    Like

Comments are closed.