Czy warto być dobrym człowiekiem?

Zainteresował mnie tytuł pewnego poniższego filmu, który brzmiał podobnie jak w tytule (dokładniej: “Czy warto być porządnym człowiekiem?”).

Wiedziony ciekawością obejrzałem go sobie, w końcu poruszana tematyka dość ciekawa. Spotkało mnie jednak spore rozczarowanie; spodziewałem się uzasadnienia odpowiedzi “tak” na pytanie z tytułu, lecz bez odwoływania się do metafizyki, religii czy tym podobnym.

A zatem: czy istnieje “ateistyczne” (może powinienem napisać “racjonalne”?) wytłumaczenie czemu warto być porządnym człowiekiem?

28 thoughts on “Czy warto być dobrym człowiekiem?

  1. Prof. Bartoszewski po napisaniu książki pt. "Warto być przyzwoitym" wdał się w dyskusję z Lemem (jego dobrym przyjacielem). Oto anegdotka:

    – Dzwoni do mnie Lem [Stanisław – red.], mój dobry przyjaciel, i mówi: "Coś ty, stary, napisał?". Może tak do mnie mówić, bo sam ma 85 lat… I uzasadnia: "Warto to być złodziejem, a nie przyzwoitym". A ja mu tłumaczę: "Jako znawca języka polskiego powinieneś rozróżniać słowa >>warto<< i >>opłaca się<<". Bo czasami zupełnie nie opłaca się być przyzwoitym. Można za to i do więzienia trafić. A opłaca się co innego, na przykład wyrwać staruszce torebkę i ukraść jej 300 złotych, prawie całą rentę. Tylko czy warto? Czy taka będzie rodzinna legenda? Czy będzie się rodzina chwalić, że dziadziuś był taki cwany?

    Nie opłaca się być przyzwoitym – ja już znalazłem i telefon komórkowy (smartphone), i laptopa. Wszystko oddałem prawowitym właścicielom i nic z tego nie mam 😛 A mogłem zachować ;D

    Like

  2. Ciekawe podejscie do zycia…’ bo ludzie sie raczej nie odwdziecza’…

    Ja tam mysle ze odpowiedni ludzie sie zawsze docenia to co dla nich robisz, zasada win-win jest calkiem na miejscu, ale do tego trzeba ludzi ktorzy uzywaja czasem glowy, jesli nie znasz takich ludzi to nie znaczy ze ich nie ma, wystarczy poszukac, prawda 🙂 ?

    Like

  3. Słowo "dobry" jest subiektywne ("dobry" = zgodny z własnym systemem moralnym), zatem zawsze warto być "dobrym". Chyba, że pytasz o jakiś konkretny rodzaj dobroci, wtedy zdefiniuj "dobry".

    Like

  4. > bo ludzie ci się raczej nie odwdzięczą
    Można by się zastanawiać, czy bycie dobrym po to, żeby ludzie się odwdzięczyli jest nadal byciem dobrym 😉 ("warto" czy już "opłaca się"?)

    Like

  5. W serwisie Racjonalista.pl sporo jest artykułów na ten temat. Niestety część ciężka, długa i filozoficzna, ale, z tego co pamiętam, były też lżejsze i przyjemniejsze. Z szybkiego googlania znalazłem np. coś takiego:

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4048/q,Moralnosc.i.etyka

    Nie dokładnie odpowiedź na zadane pytanie, ale związane z tematem:

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,6069

    A generalnie to "porządnym człowiekiem" należy być, żeby móc oczekiwać tego od innych członków społeczeństwa (chociażby małej grupy). Inaczej nie dałoby się ze sobą razem żyć. Religia tylko daje kija i marchewkę dla tych, którym racjonalne powody i wrodzone poczucie moralności (które, jak wszystkie cechy charakteru, mogą u niektórych szwankować) nie wystarczają.

    Like

  6. @Dandys: Ja doskonale wiem, że formalnie to on nawet studiów nie ma ;> A profesurę to on ma "bawarską" ;D Ale tak się przyjęło mówić, co oczywiście nie musi być praktykowane przez wszystkich.

    Like

  7. Dobrym? różnie można to odbierać. Jeśli patrzysz na dobro ze strony religijnej bo inaczej trafisz do "piekła" to tak warto byś dobry.
    No i jeszcze pozostaje strona sumienia, które może nas dręczyć, że zrobiliśmy coś wbrew ogólnie przyjętych zasad…
    Ja powiem tak jestem dobry i staram sie nim być żyje mi sie lepiej ale nie odmówię sobie "grzechu" żeby czasem czegoś nie odpier*** i coś nie zrobić w brew innym, to jest życie traktuj je tak jak TY TEGO chcesz, w końcu ty kierujesz kim chcesz być.

    Więc myślę, że tego typy tematy nie mają za wielkiego znaczenia i sensu, dlaczego?
    Bo czym w ogóle jest dobro? Chyba kościół stworzył to pojęcie aby stępić popęd ludzi i ich jakoś pohamować w swych "nie ludzkich" zachowaniach.

    Podsumowując: Rób co chesz abyś czół sie dobrze i nie przyniósł sobie wstydu, tak czy siak życie nauczy ciebie co jest DOBRE.
    Pz

    Like

  8. > Chyba kościół stworzył to pojęcie aby stępić popęd ludzi i ich jakoś pohamować w swych "nie ludzkich" zachowaniach.

    Chyba nie kościół stworzył to pojęcie.

    Like

  9. Warto 😀 A przynajmniej warto się starać bo inaczej dopadną nas kiedyś zaje*iste wyrzuty sumienia (o ludziach nie wspominając). Poza tym zawsze warto się rozwijać, starać się być lepszym niż się jest. Dlaczego? Bo jak stoisz w miejscu to się cofasz, a chyba nikt nie chce się cofać.

    Like

  10. sharnik – to oczywiste chciałem to podpiąć a raczej bezczelnie nagiąć, bo jest to dosyć związane z religią i jej zasadami.

    a z egzemplarz’em się jak najbardziej sie zgodzę ale i tak podpina sie to do jednej wspólnej rzeczy: DOBREGO SAMOPOCZUCIE, budowanie psychiki aby lepiej nam sie żyło, po prosu jest tak nam ŁATWIEJ. ;]

    Like

  11. A jeżeli nie warto? Nie tylko nie opłaca się, ale i nie warto?

    Religia za prawe życie oferuje życie i szczęście wieczne, czasami odwołując się do dość pierwotnych potrzeb (Islam). Tymczasem ateizm tego NIE oferuje. Ateizm nie jest nieteistycznym zastępstwem dla religii — jest jej przeciwienstwem i zaprzeczeniem (notabene równie naiwnym, ale nie o to tutaj chodzi).

    Ateizm nie tłumaczy dlaczego warto być dobrym. Mogą istnieć metafizyki ateistyczne mówiące o dobrze jako celu samym w sobie, ale od kiedy odrzuciliśmy wszelką metafizykę, nie będziemy się na nie powoływać. Po prostu. Ateizm nie obiecuje nagrody, nie mówi „dlaczego”.

    Pytanie brzmi: czy potrafisz znieść tak straszliwą prawdę?

    Like

  12. Minio: dla mnie straszną prawdą jest to, że wielu ludzi by mnie z czystym sumieniem okradło, zgwałciło i zabiło gdyby nie to, że wierzą w jakąś nagrodę lub brak kary. A gdzie zwykła, ludzka przyzwoitość?
    Ja po prostu staram się być dobrym dla innych. Nie dlatego, że np. kradzież jest nielegalna. Nie dlatego, że boję się ognia piekielnego. Po prostu, uważam że się to ludziom należy. A ktoś, kto nie czyni źle tylko dlatego, że się boi konsekwencji nie jest dla mnie dobrym człowiekiem. Więc nie rozumiem, jak można twierdzić że to religia sprawia, że ludzie są dobrzy.

    Like

  13. @Minio: Jeśli tak widzisz ateizm, to nic dziwnego, że uważasz go za postawę naiwną. Ateizm nie tłumaczy, dlaczego warto być dobrym, bo ateizm w ogóle niczego nie tłumaczy sam z siebie. Ateista po prostu wybiera wyjaśnienia inne niż "boskie". Dlaczego warto być dobrym tłumaczy (przynajmniej do pewnego stopnia) darwinizm.

    Like

  14. Jajcuś: „A gdzie zwykła, ludzka przyzwoitość?”

    Normalnie zacząłbym się spierać czy ta przywzwoitość o której mówisz jest na pewno ludzka i zwykła (naturalna), bo przecież równie dobrze może powstawać w procesie socjalizacji, ale… nie mówmy o tym. W pewnych punktach się z Tobą zgadzam. Na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię tudzież nie chcę, ponieważ sprawa jest naprawdę złożona.

    hcz: Proszę, powiedz mi jak poprawnie postrzegać ateizm. I uchyl rąbka tajemnicy, w jaki sposób darwinizm tłumaczy że warto być dobrym.

    Like

  15. @Minio: I uchyl rąbka tajemnicy, w jaki sposób darwinizm tłumaczy że warto być dobrym.Zrobiono to w artykułach, do jakich linki podano w pierwszych komenatarzach.W skrócie: pomagając innym ze swego gatunku (grupy) zwiększasz swoje szanse na przetrwanie genów gatunku.

    Like

  16. @Minio:
    > Proszę, powiedz mi jak poprawnie postrzegać ateizm.

    Z pewnością nie powinieneś postrzegać ateizmu jako ostatecznego wyjaśnienia wszelkich nurtujących ludzi kwestii. Tym zajmują się różne dziedziny nauki, zarówno przyrodnicze jak i humanistyczne. Pewnych kwestii nauka nie wyjaśni jeszcze długo a być może nigdy. Ateista przyjmuje to do wiadomości i nie wdaje się w spekulacje na temat najprawdopodobniej nieistniejących istot którymi można zapchać dowolną lukę w ludzkiej wiedzy. Warto też zwrócić uwagę na to, że o ile dla teisty Bóg jest fundamentem i centralnym punktem światopoglądu, to dla ateisty nieistnienie Boga nie jest jakimś szczególnie istotnym faktem. Nie istotniejszym niż nieistnienie innych wyimaginowanych bytów.

    > I uchyl rąbka tajemnicy, w jaki sposób darwinizm tłumaczy że warto być dobrym.

    W tym pytaniu prosisz mnie o wygłoszenie wykładu nowoczesnej teorii ewolucji a następnie pokazanie jak na bazie tej teorii tłumaczy się zachowania altruistyczne. Nie sądzę, żebym był w stanie zrobić to lepiej niż Richard Dawkins w książce "Samolubny gen".

    Nie chcę Cię w ten sposób zbywać, ale to naprawdę trudno wyjaśnić w kilku zdaniach. I nie słuchaj Sigvatra: przetrwanie gatunku nie ma tutaj nic do rzeczy.

    Like

  17. hcz:
    Przecież to jest dokładnie to samo co napisałem. Cytat samego siebie:
    „Ateizm nie jest nieteistycznym zastępstwem dla religii — jest jej przeciwienstwem i zaprzeczeniem”

    Przeciwieństwem, ponieważ działa na tej samej płaszczyźnie, tylko o odwrotnym zwrocie (teologia dąży do wytłumaczenia wszystkiego przez Boga; nauka dąży do wytłumaczenia wszystkiego bez Boga; oczywiście konsekwencje przyjęcia którejś z tych postaw są ogromne, ale w gruncie rzeczy jest to to samo — założenie wartości jednej zmiennej, z naciskiem na „założenie”).

    Zaprzeczeniem, ponieważ ateizm, czy chcesz czy nie, od zawsze wiąże się z próbą naukowego udowodnienia nieistnienia Boga (tak jak teologia jest próbą naukowego udowodnienia jego istnienia). Do tego elementu postawy ateistycznej odnosił się mój dalszy komentarz w którym padło słowo „naiwny”.

    Myślałem że zarzucisz mi mieszanie ateizmu i antyteizmu (jakkolwiek z tym drugim słowem chyba nigdy w literaturze się nie spotkałem; a warto by było wrócić do etymologii), płynne przechodzenie od sfery filozoficznej czy metafizycznej (Bóg) do biologicznej (nauka). Bo przecież można być wierzącym i praktykującym chrześcijaninem a jednocześnie genetykiem, i wiara i przekonania wcale nie muszą kolidować z naukowymi badaniami. No ale ten zarzut nie padł, ku mojej uciesze 😉 .

    Już pomijając mój osobisty stosunek do Dawkinsa — coś niecoś o neodarwiniźmie czytałem, i z tego co pamiętam, przez pryzmat doboru genetycznego tłumaczy on jedynie zachowania altruistyczne wobec osób spokrewnionych (gdzie siła zachowań jest wprost proporcjonalna do „bliskości” krewniaczej). O ile zachowania altruistyczne wobec osób wrogich jestem w stanie pominąć jako patologiczne, o tyle te same zachowania wobec osób obojętnych — nie. A nie zaprzeczysz chyba, że zachowania takie można obserwować (pierwszy z brzegu przykład — ckliwe historie o dawcach szpiku z którymi ocalone osoby spotykają się dopiero po operacji; wcześniej są one sobie nieznane, a przez to zupełnie obojętne).

    O ile jestem skłonny przyjąć że neodarwinizm tłumaczy intensyfikację (nie rozumiem darwinizmu na tyle by pojąć, w jaki sposób chce on wytłumaczyć powstanie nowych cech) zachowań altruistycznych (w tym miejscu pomijając, że „dobro” jest pojęciem szerszym niż „altruizm” i znak równości jest jednostronny), o tyle dalej nie wiem w jaki sposób miałby tłumaczyć dlaczego „warto” być dobrym w kontekście jednostek.

    Like

  18. @Minio:

    „Przeciwieństwem, ponieważ działa na tej samej płaszczyźnie, tylko o odwrotnym zwrocie (teologia dąży do wytłumaczenia wszystkiego przez Boga; nauka dąży do wytłumaczenia wszystkiego bez Boga; oczywiście konsekwencje przyjęcia którejś z tych postaw są ogromne, ale w gruncie rzeczy jest to to samo — założenie wartości jednej zmiennej, z naciskiem na „założenie”).”

    To jest patrzenie na ateizm z teistycznego punktu widzenia. Teistę cechuje naturalny teocentryzm więc widzi ateistę jako tego który nie wierzy w Boga. Ale – jeszcze raz powtarzam – nieistnienie Boga nie jest dla ateisty jakoś szczególnie ważne. Jeśli nawet ateizm to założenie konkretnej wartości jednej zmiennej, to zmienną tą nie jest istnienie Boga. To tylko konsekwencje.

    Co zaś do nauki to celem nauki nie jest wytłumaczenie wszystkiego bez Boga. To znowu jakiś teocentryczny punkt widzenia. Równie dobrze mógłbyś stwierdzić, że celem nauki jest wyjaśnienie wszystkiego bez krasnoludków. Po prostu Bóg (podobnie jak krasnoludki) jakoś nie chce wyskakiwać z retort, cyklotronów czy równań matematycznych.

    „Już pomijając mój osobisty stosunek do Dawkinsa — coś niecoś o neodarwiniźmie czytałem, i z tego co pamiętam, przez pryzmat doboru genetycznego tłumaczy on jedynie zachowania altruistyczne wobec osób spokrewnionych (gdzie siła zachowań jest wprost proporcjonalna do „bliskości” krewniaczej).”

    Rozumiem, że można nie podzielać poglądów Dawkinsa, ale przecież nie mają one znaczenia: „Bo przecież można być wierzącym i praktykującym chrześcijaninem a jednocześnie genetykiem, i wiara i przekonania wcale nie muszą kolidować z naukowymi badaniami.” Dawkins jest ateistą (a nawet antyteistą) ale jest jednocześnie cenionym biologiem ewolucyjnym i w „Samolubnym genie” naprawdę odpowiada na nurtujące Cię pytania. Nie chcę go zastępować, ale chciałbym zwrócić Twoją uwagę na takie sprawy:

    1. Organizm nie ma jakiegoś uniwersalnego wykrywacza swoich genów u innych osobników więc nie jest w stanie określić wobec kogo zachowania altruistyczne są opłacalne.

    2. Nie zawsze altruizm musi wprost sprzyjać replikacji genów. Może on na przykład prowadzić do podniesienia pozycji w stadzie, która to pozycja ma duży wpływ na replikację genów.

    2. Organizm to nie tylko geny. Na to jaki będzie organizm składają się geny (i to nie tylko jego własne geny!) i środowisko w którym żyje.

    Nie stawiam znaku równości między altruizmem a dobrem. Po prostu altruizm ma jakąś tam (lepszą czy gorszą) definicję, a konia z rzędem temu kto powie co to jest dobro…

    Like

  19. Tylko rzecz w tym, że ateizm ze swojej natury jest definiowany jako opozycja do teizmu (czy, jak wolisz to ujmować, z teistycznego punktu widzenia). Spójrz chociażby na budowę tego słowa (rdzeniem jest „teizm”!). To jest uwarunkowanie historyczne. I teraz może nie być już tak odczuwany, co nie zmienia faktu że dalej gdzieś w głębi tym jest. Przysłowie ludowe mówi „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” i w ten sposób wyjaśnia, że nie sposób całkowicie pozbyć się swoich korzeni. Ponieważ chcąc w pełni zrozumieć tak złożone zagadnienia, należy zbadać nie tylko stan obecny, ale także retrospektywnie rozwój od powstania do chwili obecnej.

    Mój przykład wierzącego biologa był zupełnie abstrakcyjny i bynajmniej nie miałem na myśli Dawkinsa. Nikogo konkretnego nie miałem na myśli.

    Nie sugeruję też, jakobyś stawiał znak równości pomiędzy tymi pojęciami. Chodziło mi tylko o zaprezentowanie, jak złożonym jest problem o którym sobie dywagujemy. I właśnie z tego względu proponuję zakończenie tej dyskusji — tematyka przede wszystkim nie zasługuje, żeby być wyczerpywana w byle komentarzach (już pomijając, że i tak we dwójkę/trójkę jej nie wyczerpiemy 😉 ).

    Cokolwiek widzę że nie uda mi się wydobyć od Ciebie informacji których „chcę”. Pozostaje mi sięgnąć po książkę Dawkinsa, co może kiedyś uczynię.

    Like

  20. Dziękuje za liczne komenatrze, nie wszystkie co prawda całkiem na temat, ale i tak dziękuję. Choć mało się tu wypowiadałem, to zapewniam, że uważnie je przeczytałem. Chciałbym napisać więcej, ale ostatnio nie mam za bardzo czasu (i weny) na pisarskie zrywy.Pozwolę sobie wyjaśnić: pisząc "dobry" w tytule nie miałem na myśli altruisty, czy wręcz jakiegoś świętego:) ot zwykłego człowieka, który, jeśli mogę posłużyć się przykładem z wyżej, odda znaleziony laptop właścicielowi itp.Jeśli chodzi o mnie, to raczej chyba zły nie jestem (przynajmniej według mnie), wcale nie potrzebuje uzasadnienia dlaczego mam robić tak jak zwykle robię. Po prostu trochę uderzył we mnie ten zamieszczony film, że koleś uzasadnia wspomianą kwestię posługując się jakimiś metaforami, jednocześnie sam nie potrafię udzielić zadawalającej mnie odpowiedzi.

    Like

  21. Skąd wziął się altruizm?Jakoś tak się złożyło, że wielu ludzi trafia na mojego bloga za sprawą mojej dawnej notki "Czy warto być dobrym człowiekiem". Nie wiem, czy to kwestia ich wewnętrznych poszukiwań, czy też moje szukają argumentów do szkolnych wypracowa

    Like

  22. Ten facet plecie bzdury! Nie słuchajcie jego! To cwany głupek, który żyje z wciskania ludziom kitu. Na świecie nie ma żadnych energii, które wracaja, bo niby jak, są inteligentne? film “Sekret” to zabobon. Nie ma żadnego “ekosystemu energetycznego”. Z samego myslenia, nawet arcy arcy pozytywnego, nic nie urośnie!
    Albo co to za rada typu: “zaprzyjaźnić się z bogatym”?
    W dodatku mało odnosi się do zasadniczego pytania.
    Pozdrawiam i ostrożności życzę

    Like

Comments are closed.