WALL.E

Zwykle stronie od filmów animowanych dla dzieci produkcji Disneya, bo ja stary, już można by rzec, “pryk” nie jestem grupą docelową takich produkcji. Wydają mi się głupiutkie, to, że coś jest dla dzieci, wcale nie musi oznaczać, że musi mieć głupią fabułę. Jest kilka chwalebnych wyjątków, ale ja nie o tym.

Ostatnio zostałem zagoniony wręcz do obejrzenia wymienionego w tytule filmu. Fabuły nie będę zdradzał (zajrzyjcie na Filmweb, albo podobną stronę), ale napiszę, że to takie “love story” tyle, że z robotami, scenek nie ma, ot raz coś między dwójką bohaterów zaiskrzy, więc można spokojnie brać dzieciaki do kina. Podsumowują tak bardzo krótko:

Nie żałuje:) Naprawdę bardzo fajny film. Zwłaszcza jak się go nie ogląda samemu.

Szczególnie podobało mi się ograniczona liczba kwestii głównych bohaterów, porozumiewali się głównie gestami i mimiką, od czasu do czasu wypowiadając swoje imiona, czy słowo “wytyczne” (i kilka innych). Żadnego robojęzyka gwizdów, jak nie przymierzając taki tam jeżdżący kosz na śmieci z bardzo odległej galaktyki.

Z innych smaczków bardzo ciekawe zakończenie prezentujące “epilog” w postaci obrazów wzorowanych na różnych epokach malarskich, lub cała wizja przyszłości konsumpcjonizmu.

Pozdrawiam.

2 thoughts on “WALL.E

  1. ja tyż wczoraj to ogladalem i ogolnie mam mile wrazenia po tym filmie.

    Z takich tekstow ktory mi sie spodobal – ‘dzisiaj mamy 700 rocznice 5-letniego wylotu’ 🙂

    Like

Comments are closed.