Spiesząc się na pociąg

Wpadłem na peron, rzucam się w stronę kas. Była tylko jedna otwarta, a stała przy niej jakaś babcia z dziadkiem obok. Stanąłem więc za babcią, która kupowała bilet. Przez megafony zapowiedziano mój pociąg. Atmosfera zrobiła się nerwowa.

– Gdzie tam podjeżdża, jeszcze cztery minuty – skomentował Dziadek zapowiedź.
– To z głupoty. Co to się porobiło. – lamentowała Babcia przy kasie – Jak to jest, że do Krakowa to inny przewoźnik, a do Przemyśla inny? – rzuciła kasjerce pytanie – Jeden kraj a tu tylu przewoźników!
Rozważałem przez chwilę, czy się nie odezwać, ale darowałem sobie. Kasjerka nieśmiało zauważyła, że to i tak jeden pociąg.
– To rządzą Żydzi! – podsumował całkiem serio Dziadek – chcą całkiem Polskę rozwalić.

Na szczęście otwarto drugą kasę. Choć kasjerka nie miała jak wydać, prawie na styk mi drobnych wystarczyło. Uff.. zdążyłem.

11 thoughts on “Spiesząc się na pociąg

  1. Ja zawsze u konduktora kupuje 😉 A żeby nie płacić tych 4 złotych za wypisanie mówisz że wsiadałeś w jakiejś wiosce pod miastem gdzie nie było kas.

    Like

Comments are closed.