Harry Potter and the Prisoner of Azkaban (1999)

Pomyślałem, że nie głupim pomysłem będzie w końcu przeczytanie czegoś nietechnicznego i dłuższego po angielsku. Wybór padł na rzeczoną książkę z kilku powodów: leżała na wierzchu, książka jest dla nieco starszych dzieci, więc nie powinno być z nią problemów większych, nie czytałem też jej polskiego tłumaczenia.

No i poszło mi całkiem nieźle. Co prawda masy słówek nie znałem, ale nie przeszkadzała mi to w zrozumieniu całości – ufff… te kilkanaście lat nauki języka nie poszło jednak na marne. W pełni też doceniłem pracę polskiego tłumacza tekstów pani Rowling (“Tiara Przydziału” brzmi zdecydowanie lepiej niż “Sorting Hat“). O dziwo też przełknąłem udziwniony angielski – sposób w jaki np. wypowiadał się Hagrid.

Oszczędzę sobie przytaczania fabuły. Właściwie to można stwierdzić, że jestem za stary na tą książkę. Uderzyło mnie też tam traktowanie Mugoli (zwykłych ludzi, nie-czarodziei) przez autorkę – chyba ma ona jakiś uraz do reszty społeczeństwa, bo prawie każdy Mugol w tej powieści i poprzednich, jest lekko odstający od przyjętej powszechnie (“naszej”) normy. Sami czarodzieje, też traktują Mugoli jak niedorozwojów, ale nie przeszkadza im to korzystać (w ograniczony mocno sposób) z ich postępu technologicznego (np.: jeżdżą pociągami, samochodami, jedzą czekoladę). W sumie to dziecinni są i sami czarodzieje… za stary na to jestem i tyle!

W przyszłości może wezmę się za oryginał Pratchetta, podobno tłumaczenie nie oddaje w pełni jego książek.

2 thoughts on “Harry Potter and the Prisoner of Azkaban (1999)

  1. Fakt. Ubyło hasła reklamowego. Ale inna sprawa, że sporo dzieciaków faktycznie czytało te książki. Zawsze to jakiś plus. Nawet, jeśli propagują one okultyzm:)

    Like

Comments are closed.