Zalety systemów z rodziny Windows

Dziś nieco awangardowo, będę pisał o zaletach, jakie posiadają systemy Windows, szeroko znane i lubiane przez masy (w tym ciemne) użytkowników. Tak. Dobrze czytacie, będzie o zaletach Windowsów. Pisząc tą notkę trzymam się dwóch założeń; po pierwsze, notka jest o systemach z rodziny Windows, nie o firmie czy ludziach za ich powstanie odpowiedzialnych. Drugą zasadą ma być: “De Windows aut bene, aut nihil“, czyli co by mi się złego o nim nie nasuwało, postaram się tego nie spisać. Inna sprawa, że będzie trudno – no i notka będzie dużo mniejsza.

Przyczyny

Kiedy czytam czyjeś ostre stanowisko w pewnych sprawach, zawsze zastanawiam się, czy autor(ka) tej opinii jest w stanie przedstawić jej wady oraz czy potrafi wskazać “plusy” w opinii przeciwnej. Dla przykładu: cofnijmy się kilka lat w przeszłość. Mamy przedednie referendum o wstąpieniu do UE i zagorzałą dyskusję, czy wejść czy nie. Co odpowie eurosceptyk na pytanie “jakie ma plusy wejście Polski do Unii?”. Zapewne spora część odpowie (odpowiadała) “żadne!”, no i wiemy, że mamy do czynienia z fanatykiem, który nie myśli, ale powtarza jakąś propagandówkę. Tak samo można postąpić z “euroentuzjastą” (tylko pytanie zmienić). Czasem jednak odpowie konkretniej. I wiemy, że przynajmniej zastanowił się nad swoim stanowiskiem. Ta notka właśnie jest moim własnym sprawdzianem: czy jestem neofitą idei OpenSource, czy po prostu wybrałem rozwiązanie lepsze. Zacznijmy!

Jest kolorowy i ładny

To pierwsze, co mi przyszło na myśl, kiedy przyjdzie mi wymieniać zalety Windows. Windows nie był pierwszym system o graficznym interfejsie, nie jest też jedynym (zwłaszcza dziś), ale jest. Np. wiele osób uważa gradienty Visty za śliczne i warte posiadania, inni wolą design MacOS – kwestia gustu.

Jest popularny

Tak. To pierwszy poważny argument. Nie da się ukryć, to najpopularniejszy system operacyjny na komputery osobiste. Zwłaszcza w tak magicznym kraju jak naszym. Są osoby na świecie, które nawet nie są świadome tego, że istnieje alternatywa do Windows (między innymi: polscy politycy….). Wciska się go wszędzie, gdzie można. Kiedy na poczcie, w urzędzie lub u lekarza patrzę na DOSowy (przynajmniej patrząc na interfejs) program uruchamiany na jakimś XPeku, to skłania do myślenia. Dostajemy go często do komputera (czy laptopa) i co gorsza wliczonego w cenę i nierozerwal…. sorry.

Co tu jeszcze….

Nastała chwila ciszy, pospiesznie przeszukuję swoje wspomnienia związane z Windows wyszukując tam argumentów, jakich nie spisałem wyżej. Dobra, coś jest.

Są gry! (i inne programy też)

Ten argument tak naprawdę wynika z popularności. Nawet zastanawiałem się, czy pisać go jako osobny, czy dopisać go wyżej. Właśnie dlatego, że Windows jest używany niemal powszechnie, to właśnie na niego wydawane są gry i liczne inne aplikacje, których nie można uruchomić potem na innych systemach (pomijam Wine). Sam z tego właśnie powodu trzymam na dysku ten system i nawet czasem go uruchamiam. Brak Windowsa w firmie oznacza kłopoty, ewentualne sporo papierkowej roboty (programy związane z Urzędem Skarbowym). Wracając do gier, nie wiem, jak Wy, ale ja to widzę, że gry zaczynają odpływać w kierunku konsol – być może trzeba się spieszyć miłować ten plus Windowsa.

Jest prosty w użyciu

Ten argument powinien się znaleźć nieco wyżej, ale przytaczam je w kolejności skojarzenia. To duży plus. Zwłaszcza dla tzw. “target group”… – jak napisałbym, jak byłbym złośliwy, ale nie jestem, więc nie napiszę:P … Wielu użytkowników systemu Windows nie bardzo wie, czego używa, nie zna też jego możliwości (i ceny – no, nie oszukujmy się, piractwo nie jest marginesem. Inna sprawa, że wiele osób nawet nie wie, że coś ukradła – dobra, temat na inną notkę). Ale zupełnie to im nie przeszkadza go użytkować. W Windowsie nikt im nie karze wklepywać tajemnych symboli do tej abominacji – konsoli! Większość programów ma instalatory i działa od razu, bez problemów. W połączeniu z punktami opisanymi wyżej daje to wystarczający powód tzw. prostego człowieka.

Pozwolę, sobie tu jednak zauważyć, że Windowsy nie są jedynymi prostymi systemami. Nie używałem nigdy komputera Mac, ale słyszałem, że to system dla idiotów, znaczy bardzo prosty – pomijam więc go (bo nie znam się na nim, nie dlatego, że podobno jest dla idiotów). Używałem kilku systemów z rodziny Linux i jeśli go dobrze skonfigurować (dowolnego Linuksa) to będzie bardzo prosty w użyciu. Ubuntu jest bardzo proste, nawet dla niekumatego użytkownika – nic jednak nie zastąpi aplikacji i popularności Windows.

Z niego są pieniądze

Ten argument usłyszałem od osoby, która podzieliła się ze mną również swoimi uwagami odnośnie komputerów Mac (“są dla idiotów“). Owszem, z Windowsa są pieniądze, ale nie dla jego użytkowników – tylko dla jego dystrybutorów (i to zakładając, że użytkownicy nie ściągną go sobie sami).

Tu zapewne ktoś chciałby wpaść mi w zdanie i powiedzieć: “ale jak to?! A pomoc techniczna!“. Słusznie, ale tak naprawdę to wynika z popularności. Sprzęt psuje się niezależnie od systemu (no, czasem jakieś zależności są). A gdyby inny system był tak rozpowszechniony, to “z niego byłyby pieniądze”. Dziś jednak to Windows jest “na topie”, więc argument jest. Kurcze… zapomniałem, ile kosztuje godzina pomocy technicznej, z oficjalnego cennika…

Jak można żyć bez Painta i Pasjansa?!

Ten podpunkt traktuje o programach, jakie dostajemy na dzień dobry w systemie. Chyba każdy kojarzy te aplikacje: Paint, kilka gierek, Media Player, Internet Explorer itd… nie jest tego wiele, ale jest. Są one obecne po instalacji systemu i wliczone w jego cenę.

Powstrzymam się tu od ich oceny… bo jak pamiętacie, miałem albo dobrze, albo wcale. I dodam, że jest to argument bardzo mizerny, np.: Ubuntu oferuje znacznie więcej.

To nowoczesność!

Tak uważa wiele osób, zwłaszcza te, które nie wiedzą o istnieniu alternatyw. Ja tu miałem raczej coś innego na myśli. Twórca Windows, pewna firma z Redmond, rozwija wiele projektów tylko i wyłącznie na Windowsie. Całkiem sporo z nich jest dziwnie znane wielu bardziej zaawansowanym użytkownikom jako udane, lub nie, kalki istniejących rozwiązań. Przykładem jest np.: .NET, mocno inspirowany Javą, są różne opinie o nim, ja powstrzymam się od swojej, bo nie o tym miało być tu pisane. Wiele z tych projektów firmy Microsoft jest teraz bardzo popularnymi programami i znowu mamy problem, kiedy inni zmuszają nas (osoby używające innych systemów) do męczenia się z jakimiś dziwnymi … no dobra – miałem siedzieć cicho. Do czego zmierzam, nie tylko MS tworzy nowe rozwiązania z myślą o Windowsie. Dobrym przykładem może być Flash, dziś co prawda jest dostępny i na inne platformy, ale nie tak dawno temu było z nim nieco problemów. Jak słusznie zapewne zauważyliście, to kwestia popularności – ciekawe, czy sam MS wydawałby swoje nowe rozwiązania for-Windows-only gdyby powszechne byłyby Linuksy, pewnie nie – zależy jak bardzo byłyby owe Linuksy popularne.

Brak problemów ze sterownikami

Przyznam, że początkowo uznałem, że mieści się to w prostocie i… tak! w popularności oraz dostępności oprogramowania. Producenci sprzętu (jak i producenci aplikacji) tworzą wszak sterowniki do najpopularniejszego systemu dostępnego na rynku i czasem pomijają potrzeby innych użytkowników. Stąd na czymś innym niż na Windzie raczej nie poszalejemy z nowiutkim, szpanerskim sprzętem lub sprzętem, który jest bardzo mało popularny.

Jest zamknięty

Wiele osób uważa, że zamknięty kod to gwarancja bezpieczeństwa systemu. Ta… a te … wszystkie popularne małe programiki, które mają nazwy zaczerpnięte z biologii, są na to żywym dowodem. Niezbyt to poważny argument, ale słuchałem już osób, które uważają go za całkiem sensowny. Znalazł się więc i w tym zestawieniu.

On był tym pierwszym

Szkoda, że system nie ma rodzaju żeńskiego, bo wtedy zabrzmiało by lepiej:) No… W sumie to brzmi to odpowiednio dla większości Pań i części Panów.

Nazywam się Sigvatr i ja też zaczynałem od Windowsa – tu chyba reszta grupy bije wtedy brawo… tak mi się skojarzyło. Nie bądźcie tacy święci, wiele osób tak zaczęło swoją przygodę z komputerami PC. Chyba, że zaczynało się od MsDOSa:) To w ogóle nie jest argument, bo sentyment nie jest zaletą systemu, a nawet jeśli ktoś się uprze, to wynika to z popularności.

Podsumowanie

Czy jestem więc wojującym fanatykiem? Czy może, jak kto woli “romantykiem”? Z mojego zestawienia w zasadzie wynika jeden plus systemu Windows: popularność. To z niego wynikają inne – tak z grubsza patrząc. Czy ktoś zna jeszcze jakieś plusy systemów Windows? I czemu Windows zawdzięcza swoją popularność, czy nie temu, że jest wspaniały? Nie, raczej prawom rynku, ale o tym nie dziś. Czy to całe zestawienie oznacza, że Windowsów należy używać? Nie. Są lepsze rozwiązania.

Niemniej jednak, czy tego chcemy, czy nie, trzeba uświadomić sobie istnienie tych rzeszy, błąkających się w ciemnościach, które razi światło Słońca i którego się boją. Ci biedni Morlocy nie wiedzą, jak pięknie może być w jego świetle i tym samym więżą w tych ciemnościach innych.

Na koniec

Moje zestawienie jest subiektywne. Co zresztą widać. Uważam jednak, że wydobyłem więcej obiektywizmu niż niektórzy autorzy podobnych zestawień (choć akurat nie o zaletach Windowsów). Chętnie zapoznam się z trzeźwą argumentacją, nawet przeciwną do mojej.

19 thoughts on “Zalety systemów z rodziny Windows

  1. Tekst pod względem poprawności pisowni leży. Czytałeś to chociaż raz?
    Jest też zupełnie niekompletny. Nie wyjaśniasz np. czemu według ciebie to że system jest zamknięty jest zaletą. Nie wiem też o jakie programy o nazwach zaczerpniętych z biologii Ci chodzi.
    On był tym pierwszym. To argument? NIe musi być ostatnim. Ja zaczynałem programowanie od QBasica, to był mój pierwszy język programowania. Dziś sam jestem dziadkiem, ale programuję w Pythonie… Z resztą sam napisałeś że to nie jest argument, więc po co to piszesz?
    Nie chce mi się dokłądniej czytać, czcionka jest za mała. Nie chce mi się też dalej pisać komentarza, czcionka jest za duża…

    Like

  2. @Fluxid: czytałem, i to nie raz, ale widać nie wystarczy. Mogłeś to poprzeć jakimś przykładem panie Miodek.
    System zamknięty: jak tam napisałem – ma to być gwarancja bezpieczeństwa, spotkałem się z takim argumentem, więc go przytoczyłem, ale nie uważam, że jest poważny. Naprawdę nie wiesz, jakie programy mają „biologiczne” nazwy? nie słyszałeś nigdy o wirusach? czy innych robakach? Eee… zgrywasz się pewnie.
    Na małą czcionkę: Ctrl++ – pomaga (przynajmniej w FX). Zdaje sobie sprawę z „niedoróbek” szablonu. To jednak nie jest treścią wpisu. Ba, może nawet kiedyś ten szablon poprawię.
    On był tym pierwszym – to bardziej żart, niż poważny argument. Widać nietrafiony…
    Jeśli nie czytasz dokładnie, to po co komentujesz?

    Like

  3. Temat jest bardzo flejmogenny. Zaleta jest tak jak piszesz jedna: jest popularny. Bo takie rzeczy jak „łatwość obsługi” to pojęcia baaaardzo względne.

    Jeśli dla Ciebie instalacja oprogramowania pod Windowsem jest prosta („Większość programów ma instalatory i działa od razu, bez problemów”) to ja chyba jakiegoś innego Windowsa widziałem…
    1. Szukasz programu w necie
    2. Ściągasz coś
    3. Każdy programista musi się popisać robiąc własny instalator
    4. Sto miliardów razy klikasz „dalej”
    5. Wywalasz programy, skróty i toolbary, które dodały się automatycznie
    6. Usuwasz program z autostartu i skrót z tego niby-docka obok menu Start (nie wiem jak to się nazywa)
    7. Włączasz program, ale nie to nie koniec!
    8. Musisz wprowadzić klucz rejestracyjny (proces jego zdobycie pomijam)
    9. Sposób aktualizacji też nie może być normalny – każdy program musi mieć własny
    10. odinstalowywania i czyszczenia pozwolę sobie nie opisywać

    Taaaak, to takie proste i wygodne.

    BTW Czcionka w polu formularza jest za duża. A co to za magiczne „Wszystko po 5 lub 6 zł” obok menu? W stopce nie wiadć E-maila.

    Like

  4. „ciekawe, czy sam MS wydawałby swoje nowe rozwiązania for-Windows-only” – Microsoft obecnie nie tworzy oprogramowania tylko dla Windows. Przykładem jest kilka aplikacji dla mac os w tym office, remote desktop connection czy silverlight.

    „Jest zamknięty” – nie cytuje się wypowiedzi ludzi nie wiedzących o czym mowa. Ja doszukuję się w tym pojęciu czegoś w stylu „stoi za tym wielka firma, która jednak wypuszcza aktualizację”. A szerzej biorąc można pod to podpiąć „ma dobry support” co jest prawdą. W naszym kraju nie jest to popularne. Ale w takich niemczech jeżeli człowiek ma problem z podłączeniem się do sieci to nie męczy kolegów, tylko bierze telefon i dzwoni, bo przecież wydał pieniądze na ten system.

    „To w ogóle nie jest argument, bo sentyment nie jest zaletą systemu” – pozwolę się nie zgodzić. Jest to wielka zaleta. Właśnie po to się wydaje nowe wersje systemów, po to się tworzy nowe super rzeczy, które w 90% look&feel się nie zmienia. Ale buduje się markę. Tworzy się grupy, czyli coś, gdzie ludzie mogą się określić i poczuć czymś więcej niż tylko użytkownikiem komputera. Właśnie dlatego tak dobrze się przyjęło pojęcie „I’m a mac”, ale już „I’m a pc” pozostawia pewien niesmak.

    „Mac jest dla idiotów” – prawda jest taka, że mac przez długi czas był w podobnej sytuacji co linuks, brak softu itd. Jednakże w pewnym momencie system stał się na tyle popularny, że można go obecnie używać wygodnie (nie wszystko jest idealnie rozwiązane). Pojęcie bierze się stąd, że ludzie posiadający maczki są kompletnie zieloni. Jeżeli im nie działa sieć, to dzwonią do supportu, nie działa im mysz to idą do sklepu. Podobnie robią osoby posiadające system windows, tutaj niczym się nie różni uśredniona grupa użytkowników.

    „Z niego są pieniądze” – tak, to jest fakt. Ludzie kodujący muszą z czegoś żyć. Jeżeli ktoś włożył masę pracy w projekt, to dlaczego ma na nim nie zarobić ? To jest pojęcie dla mnie dziwne. Mówię tutaj o licencji GPL, bo sam ruch opensource to nie tylko GPL.

    Moim zdaniem problem linuksa, to próba elitarności. Używasz windowsa ? Phie to syf. Używasz maca, phie to syf. A później jak trzeba podłączyć iplusa to trzeba pokombinować: http://zulus.jogger.pl/2009/04/25/gentoo-iplus-kppp/

    A co do samego „nie lubię jak system za mnie myśli”, to dziękuję „bogu i partii”, że systemy nie pozwalają ludziom robić wszystkiego. Ludzie nie myślą i tego nie zmienimy. Danie im władzy w systemie to nie jest dobry pomysł. Może nie wierzę w ludzi, ale cóż znam informatyków panów mgr czy inż którzy nie potrafią sobie poradzić z windowsami, linuks to magia, a mac os x jest zbyt inny i głupi.

    P.S. Polecam pisanie tekstów w jakimś edytorze tekstu, który podkreśla błędy (ja używam openoffice).

    Błędy które wyłapałem w tekście są poniżej z małym uszczypliwym komentarzem.
    „Nie bądźcie taki święci” – co się święci to nie wiem
    „graficznym interfajsie” – fajs ?
    „dizajn” – jak się trzymasz jednej konwencji to nie zmieniaj na inne, chyba że to miało być prześmiewcze, ale jakoś z tekstu nie wynikało
    „Dostajemy go często do komputera (czy laptopa) i co gorsza wliczonego w cenę i nierozerwal…. sorry.” – co i kto nierozerwal ? (chyba nierozerwał czy jakoś tak)
    „Wracając do gier, nie wiem, ja Wy na to patrzycie, ale ja widzę” – ja my na to patrzymy na konsole
    „Tak wiele uważa wiele osób” – oj wiele wiele, ale w sumie niewiele
    „Powstrzymam się tu od ich oceny… bo jak pamiętacie, miałem albo dobrze, albo wcale.” – Y !?
    „Dobrym przykładem może być Flesh” – znaczy się (kiedyś macromedia a obecnie adobe) flash ?
    „gdyby powszechne byłby Linuksy” – (oczywiście byłyby) to byłaby katastrofa, ludzie sami by oddawali hasła przez telefon jak to się robiło w latach 80.

    Like

  5. „czy jestem neofitom idei OpenSource” – om, om, pom. Dla komputera prawidłowa forma, ale nie dla nas 😉

    Ja się tylko przyczepię zamkniętego kodu: istnienie robaków/wirusów nie jest spowodowane faktem, że system ma zamknięty kod – co najwyżej może to być trochę pomocne (z uwagi na cykl wydawania poprawek), ale główna wina leży po stronie użytkownika i architektury systemu.

    Like

  6. I popularności. No nie mamy się co oszukiwać, ale każdy system jest dziurawy, chociażby z powodu, że siedzi przed komputerem taki dziwny ludek, co będzie klikał ze złością ok jak mu coś wyskakuje.
    Fakt, że user w systemach unixowych nie zmienia niczego. To nie system jest na celowniku, a dane użytkownika, a do tych ewentualny robal ma spokojny dostęp :]

    Like

  7. @Marcin Kosedowski: jak napisałem we wstępie, miało być tylko dobrze;) po za tym, trud programisty nic nie znaczy dla użytkownika – a wielu użytkownikom nie przeszkadza chmara ikonek na pulpicie itp. Ale masz rację pojęcie względne.
    @after.design: „jest zamknięty” został poprawnie skomentowany, ale słusznie zauważyłeś, że nie napisałem nic o wsparciu ze strony producenta, to faktycznie zaleta – pod warunkiem, że posiadasz system legalnie.
    „To w ogóle nie jest argument, bo sentyment nie jest zaletą systemu” – ja tam jakoś nie czuje się duchowo związany z Windows. Choć przyznam, jest coś w tym co piszesz.
    „Z niego są pieniądze” – to o czym piszesz to efekt popularności, ale masz rację.
    Dziękuje za wskazane błędy, część nawet poprawiłem, w ramach podzięki powiem tylko, że „Linux” to nazwa własna i piszemy ją z dużej – jak i Windows.
    Firefox zaznacza błędy, ale nie sprawdza kontekstu, jak zauważył @Ktos
    @Ktos: nie twierdzę tak przecież, to tylko przykład na niepoważność postawionej tezy.
    @after.design – ponownie: Tak, ale są systemy nieco bardziej bezpieczne niż inne. Niektóre np.: nie wymagają hasła na konto administratora:)

    Like

  8. Sigvatr: no super i co po tym, że trzeba podać hasło administratora ? Wyskoczy Ci śliczny prompt „czy chcesz, żeby taki i śmiaki program miał dostęp do tego i śmego”.
    Jak mi prompt wyskakuje patrzę co za śmieci znowu chce wrzucać i z czego korzystać, ale moi znajomi ? Neeee. Chce hasło, pach pach proszę oto je ma.
    System nie broni przed głupotą, żaden.
    Nawet teraz można napisać głupie okienko, które będzie blokowało logowanie z groźbą „zapłać, albo będzie format”. Czynnika ludzkiego nie przeskoczysz.
    Inaczej panie w kioskach nie nabierałyby się i nie podawały kodów ze zdrapek doładowujących telefony 😉

    Like

  9. Nie chodzi mi o „trud programisty”, tylko o to, że o instalacji programów pod Windowsem nie można powiedzieć że jest prosta, a tym bardziej logiczna.
    Zrób coś z tym polem komentarzy, bo nie da się taką czcionką pisać. Mam wadę wzroku, ale nie aż taką.
    I czemu „przestań śledzić” jest w miejscu w którym powinien być przycisk „wyślij”? Strasznie nieuserfriendly jest ten szablon.

    @after.design: „każdy system jest dziurawy, chociażby z powodu, że siedzi przed komputerem taki dziwny ludek, co będzie klikał ze złością ok jak mu coś wyskakuje” no akurat z tym użytkownikiem to różnie bywa. Są przecież setki milionów urządzeń w których system pracuje latami i nikt w nim nic nie klika.

    Like

  10. A no i zapomniałem, że wynika z popularności. No kurde jednak apple ma aż 10% rynku laptopów, a taki programik pixelmator na maka, który kupiło ponad 300k ludzi a tani nie jest (59$).

    Marcin: zgadza się, są takie systemy. Jednakże nie powiesz mi, że jest to system podłączony do sieci i pracuje z Linuxem na pokładzie (brak aktualizacji kernela byłby jednak zabójczy) :]

    Like

  11. groszek: obsługa sprzętu wynika z dostępności sterowników – czyli popularności. A co do WinAPI, to jest masakryczne. Wiem co piszę, bo w nim programowałem i na pewno nie jest źródłem większej dostępności.

    Like

  12. Zobacz technet, zobacz calą dokumentację jaką udostępnia microsoft – nie tylko winapi, ale też directx, ddk (sprzęt! producenci nie muszą co tydzień wydawać sterownika bo się nagle coś w kernelu zmieniło), teraz dochodzi .net, mfc, atl itd itp 🙂

    Like

  13. Spróbuj coś lepiej w tym napisać, a nie zdawać na przeczucia. Teraz może i doszły różne rozwiązania, ale kiedyś tak nie było i trzeba było klepać w WinAPI, wtedy też Windows był popularny.

    Like

  14. Nie porywam się z motyką na … 😉 to, co pisałem w winapi nie było takie złe – proste programy okienkowe, gdzie moje winapi się sprowadzało do rysowania okienek/sztuczek z innymi programami (dostęp do innych okien, przerabianie ich, wysyłanie/odbieranie sygnałów..). Nadal jednak dokumentacja robi wrażenie – jest opisane dosłownie wszystko, do wszystkiego są ładne przykłady. Naprawdę nie wiem co tam złego widzicie, no ale ok, mogę uwierzyć. Tylko pamiętaj że kiedyś inne systemy też były gorsze niż teraz. No i ponawiam – DDK jest jeden, jedyny, stabilny i niezmienny. Dzięki temu pisanie sterowników jest łatwiejsze – piszą raz dla danego systemu i koniec.

    Like

  15. @groszek: Olbrzymią zaletą MSDN jest to że cała dokumentacja jest w jednym miejscu. A co do API to jest chociażby SDL obok Direct X, działający jak trzeba tam gdzie nie działa ten drugi. Co do sterowników, to na przykładzie kart graficznych sterowniki (ATI i nVidia) i tak są wydawane co miesiąc (a nawet częściej w przypadku nv), a kernel nie wychodzi aż tak często. W przypadku ATI problemem jednak jest to, ze nad sterownikami od Linuxa pracuje chyba jedna osoba…

    Like

Comments are closed.