HP 6735s FU601ES – pierwsze starcie

No i mam laptopa. Właściwie to nie mój, ja tylko pośredniczę jako – za przeproszeniem – serwis. Leży właśnie rozpakowany, ładuje mu się bateria. Oto wrażenia z zawartości pudełka:

No w pudełku był sam laptop, torba, kable, bateria, jakieś papiery, płytka – chyba z elektroniczą wersją tych papierów – i jedna nie potrzebna ulotka. Całość opakowana w folie i nieco styropianu. Klasyka. Po wypakowaniu, przeglądamy papiery (no mam być ‘inżynier’ – to zobowiązuje).

Makulatura

Co można znaleźć w pudełku:

  • “Computers Equipped with a FreeDOS Operating System” – krótki opis FreeDOS w jakiś dwudziestu ośmiu językach.
  • “HP Notebook Accessories” – taka ulotka z ofertą HP.
  • “Add more valuable extras!” – też ulotka.
  • “Rozpoczęcie pracy” – to jak mniemam instrukcja.
  • “Getting Started” – jak wyżej, tylko po angielsku.
  • “Ograniczona gwarancja i wsparcie techniczne” – wiadomo
  • jakiś świstek (też w 28 językach) o tym, że pod podanym adres można sobie poczytać o substancjach chemicznych

Sam laptop

Na wstępie zwróciłem uwagę na cztery porty USB. Porty są pogrupowane po dwa, po lewej i prawej ściance laptopa i leżą bardzo blisko siebie (na ściance) – bałem się przez chwilę, że okaże się, iż to tak naprawdę dwa porty USB + zapasowe. Jednak, na styk co prawa, ale udało się wstawić po jednej stronie pendrive razem z wtyczką od klawiatury, to rodzi nadzieję, że będzie aż tak tragicznie z tymi portami.

Jeśli chodzi o wygląd, to wygląda nawet ładnie, ale to mnie akurat nie zajmuje…

Podnosząc ekran (taki całkiem leżący, trzeba całość podtrzymać, bo inaczej podniesiemy całego lapka. Choć to pewnie normalne.

Pierwsza krew

Po zamontowaniu baterii, zgodnie z opisem instrukcji włączyłem go do ładowania. Ma się ładować aż do zgaśnięcia wskaźnika baterii. Ta… tylko gdzie on jest. W instrukcji tego nie podano. Zajrzałem dopiero na stronę HP, tam w sporym PDFie, wyczytałem, że to ta dioda, którą wziąłem za sygnał “jestem podłączony do sieci”. Ba, zmienia ona kolor lub miga w zależność od stanu baterii. Szkoda, że wspomniano o tym w tym 15 stronicowym dokumencie. Myślę, że to by się to potencjalnemu użytkownikowi jednak przydało. A biorąc pod uwagę niezwykłą trudność jaką mają niektórzy z wklepaniem sudo apt-get install cośtam w konsoli, pewnie pobranie tego podręcznika przerosło by ich umiejętności (pomijając fakt, że trzeba do tego mieć komputer).

Cisza przed burzą

Tak naprawdę, zacznie, to się dopiero, jak go uruchomię i zacznę instalować system. Może to też opiszę – na razie.