HP 6735s FU601ES – oesy w natarciu

Od kilku dni instaluje na tym lapku różne dziwne programiki. Z żalem muszę przyznać, że używanie Ubuntu bardzo mnie rozleniwiło, ten system praktycznie po instalacji ma już prawie wszystko co jest mu potrzebne – pozostają instalacje “niewolnych” sterowników, kodeków itp, oraz szczególne używane przeze mnie aplikacje. Windows z kolei, to niekończące się pasmo: “szukaj w necie”, pobierz, włącz instalator, klikaj dalej i uważaj, żeby instalator nie porobił kretynizmów w systemie (po kiego grzyba tyle badziewia pcha się do autostartu?), a jak już przepełza ten pasek, to nie, nie uruchamiaj się/nie uruchamiaj ponownie komputera. No, ale po kolei…

No to zaczynamy

Zacząłem od instalacji Windows. Jak wiadomo, ma on brzydki zwyczaj nadpisywania boot sektora. I – jak to Windows – zgrzyty. Po tym, jak w końcu miał raczyć mi wyświetlić menu “to czemu włożyłeś płytę z instalatorem”, wywalił mi biało na niebieskim, że on nie będzie ze mną współpracował i żebym sprawdził dysk – ok – restart, do BIOSu i uruchamiamy testy. Chwilę to trwało.

A skoro o BIOSie mowa, wbrew oczekiwaniu nie był taki “tekstowy”, z ramkami w ASCII. Całość jest graficzna, dość prosta, ale jednak + obsługa touchpada. Moja Pani tutaj okazała się zatwardziałą konserwatystką – BIOS bez ASCII, nie podobał jej się. Mnie nie przeszkadzał, dopóki można było dostać to czego się chciało. W miarę to się udawało.

Z tym Windowsem to miałem sporo zabawy, bo na początku myślałem, że winna jest płytka, więc wypróbowałem kilka. Potem jednak się wkurzyłem i zainstalowałem Ubuntu, które żadnych problemów z instalacją nie miało. Na wybrzydzający Windows pomógł stojący obok komputer, na którym wyszukałem, że trzeba zmienić w BIOSie "SATA Device Mode" na “IDE.

No poszedł jaśniepan… inna sprawa, że tym razem ja schrzaniłem sprawę i przez przypadkiem zainstalowałem go na FAT32. Co z kolei spowodowało, że całość nie dostrzegła pliku ntldr. Może go tam faktycznie nie było. Ponieważ nie chciało mi się z tym wszystkim bawić, to zainstalowałem go raz jeszcze – tym razem na NTFS – ufff… jest i Windows. W końcu.

Krajobraz po instalacji

Uruchomił się Windows i … pustka. Dokładnie, na tym systemie nic nie ma. Wszystko trzeba dociągać. A przede wszystkim – sterowniki. Te akurat udostępnia producent na swoje stronie, wstydliwie ukrywając go pod zbiorami przeznaczonymi dla Visty – a zapomniałem napisać – instalowałem XP. Jedyne co mogłem zrobić po pierwszym uruchomieniu to pooglądać swoją gębę z kamerki.

Taki widok po instalacji, bardzo mnie zaskoczył, zwłaszcza, że to po Ubuntu spodziewałem się problemów. Przypomnę, że to je pierwsze zainstalowałem. Dopiero po zainstalowaniu systemu Windows, mogłem zauważyć, że na Ubuntu na wstępie miałem skonfigurowanego touchpada, jakiś domyślny sterowniki karty graficznej (wyglądało to zdecydowanie lepiej od tego co wyświetlał mi Windows), połączenie sieciowe przez kabel itp. Pierwsze co zauważyłem, że nie działa to dźwięk. O nim napiszę trochę więcej później. A nie wiem też w sumie, gdzie jest kamerka obsługiwana w Ubuntu i czy działa.

Głębiej w las

Pomijając wtórność procesu instalacji sterowników na Windows, to w zasadzie nic trudnego, z wyjątkiem sterownika dźwięku. Żeby zainstalować sterowniki do tej karty, trzeba było najpierw zainstalować coś co się nazywa KB835221. Podobno dodają to do SP3, ale akurat tego dodatku moja płytka instalacyjna nie posiadała. Tutaj jednak dopowiem, że trzeba było najpierw wyszukać tej informacji i kiedy już zainstalował mi się sterownik dźwięku, gorzko zapłakałem nad losem tych, tzw. “zwykłych użytkowników” – żartowałem, po prostu zastanawiałem się jakby taki jeden z drugim sobie poradził.

A skoro już o dźwięku zacząłem – głośniki na tym laptopie są bardzo głośne… i to nawet na połowie głośności. A sam dźwięk – jak na moje przydeptane ucho – jest czysty. I dobrze, to było jedno z kryteriów doboru tego właśnie laptopa.

W Ubuntu sprawa z dźwiękami wyglądała na początku nieco tragicznie. Przynajmniej na początku, jednak po chwili poszukiwań natrafiłem na rozwiązanie. Należało na końcu pliku /etc/modprobe.d/alsa-base.conf dopisać: options snd-hda-intel model=laptop (mimo, że procek to AMD:P) i działa. Podobno, jakby podłączył słuchawki, to by działały. Akurat ich nie miałem, więc nie testowałem.

Na stronie producenta oprócz sterowników do XP, jest jeszcze kilka(naście) programów dodatkowych. Ja z tego zainstalowałem tylko wskaźnik baterii, bo Windows żadnego mi nie świetlał – może trzeba było go wyszukać? No, ale w Sapera na touchpadzie można było zagrać – polecam bicie rekordów!

Goście

Jak pisałem, luksus używania Linuksa, sprawił, że straciłem część użytecznych dla każdego “windziarza” instynktów i po jakimś czasie dopiero przypomniałem sobie, że wypadało by zainstalować coś co się zwie “antywirusem”. Na pierwszym skanowaniu pokazały się jakieś cztery robaczki.

Koniec na dziś

Oba systemy jakoś działają. Bardziej bezproblemowe w instalacji okazało się Ubuntu – chyba, że ta kamerka nie będzie działać. Jednak tak naprawdę instalacja to proces jednorazowy. Prawdziwy test, to dopiero przed nami – życie i jego problematyka. Ale to nie ja będę testował.

Do poczytania dla tych, którzy niedawno rozpakowali swojego hp6735s może się przydać:

PS

Tak sobie przypomniałem: wiatraczek jest nieco głośny, jak działa, a nie zawsze. Baterie trzymają jakieś 3 2h (sorry, nie zauważyłem pomyłki), na Ubuntu szybciej się wyczerpują, nie szukałem jeszcze jakiś rozwiązań.

EDIT: Posłowie

Kamerka w Ubuntu była skonfigurowana na dzień dobry. Sprawdziłem, bez problemów działał w Skype, czy w Cheese. A odnośnie baterii, to ostatnio w Windowsie wskazała mi 1.5h pracy – a była pełna. Po 10 minuta przełączyłem się na Ubuntu, które oszacowało, że bateria wytrzyma jeszcze 2 godziny z groszami – tutaj jednak nie testowałem.

3 thoughts on “HP 6735s FU601ES – oesy w natarciu

  1. Fajny wpis:)

    Przyznam, że instalacja Ubuntu na desktopie to sama przyjemność – DUŻO krócej niż dowolny Windows, instalacja mniejsza i ogólnie jest fajniej. Natomiast mój Asus EEE 901 wita się z każdą dystrybucją oznaczoną jako „Notebook-friendly” i po tygodniu się z nią żegna na rzecz okrojonego Nlitem Windowsa XP Home

    Like

  2. Tez sie ostatnio nabawilem z HP/Compaq CQ60, laptop nawet znosny, aczkolwiek instalacja tam XP to niezla sztuka, na stronie HP sa tylko sterowniki do Visty, na szczescie bylo sporo watkow dotyczacych sterownikow i XP na tym laptopie, wiec same sterowniki byly. Pierwszy raz okazalo sie ze miec te sterowniki nie wystarczy, trzeba jeszcze umiec je zainstalowac, bo zwykle [Aktualizuj Sterownik…] z Menadzera Urzadzen i podanie miejsca sterownika konczylo sie fiaskiem.

    Rozwiazaniem okazalo sie dodanie dowolnego urzadzenia, bez wybierania jakiegos nieznanego z Menadzera Urzadzen, potem [Have Disk…], polskim to bylo chyba [Z Dysku…] i reczne pokazanie pliku *.ini ze danymi sterownika, wybitnie kurewsko wygodne 😉

    Zarowno Modem jak i Audio byly na wlasnie tym ciekawym tworze UAA, bylo to juz w SP3 ktore tam stawialem, a mimo wszystko sterowniki trzeba bylo instalowac „ciekawsza” metoda 😉

    Like

Comments are closed.