Zmierzch (2008)

Chyba mam w sobie więcej z emo, niżbym chciał przyznać. Obejrzałem sobie jakiś czas temu to słynne romansidło dla emo-dziewczynek. I co gorsza – w mojej opinii – nawet dało się obejrzeć. Czyżby nikt mnie nie kochał?

Tak się złośliwe złożyło, że obejrzałem “Zmierzch” (ang. “Twilight”) krótko po serialu True Blood, którego też wspaniałomyślnie opisałem. Warto o tym wspomnieć bo, oprócz tego, że obie produkcje bazują na książkach i w obu mamy wampiry, to jak się okazuje, mają jeszcze kilka wspólnych rzeczy.

Ale zacznijmy od bohaterki (o… w obu mamy bohaterkę – człowieka i jej kochanka – wampira). To nowa w mieście dziewczyna, która przyjechała pomieszkać z ojcem. Całkiem inteligenta przyznam. Nie tnie się, nie woła na prawo i lewo, że nikt jej nie rozumie, jest nawet całkiem sympatyczna. Ale jest też wyrzutkiem. To oczywiście element emo. Grupa docelowa tego filmu raczej nie identyfikowała by się z bożyszczem (bożyszczynią?) tłumów. Nie, bohaterka (i bohater) to musi być wykluczony z grona tych zwykłych zjadaczy chleba, którzy nie rozumieją z jak cenną jednostką przyszło im obcować np. w szkole. Zauważyłem jednak, że bohaterka sama się wyobcowała. Jej koledzy nie tworzyli zamkniętej kliki, do której dopuszczali tylko wybranych, chętnie przyjęli by ją miedzy siebie.

Nasza protagonistka woli jednak dołączyć się do innej grupki – szkolnych odmieńców, którzy również sami trzymają się na dystans od wszystkich. Ci przynajmniej mają konkretny powód. To wspomniane wampiry. Każde z nich żyje już bardzo długo, ale wciąż siedzą w szkole – to w końcu fizycznie ludzie młodzi. Tworzą razem rodzinę i unikają możliwości zdemaskowania, czyli unikają kontaktu z ludźmi. Wśród nich jest “On”.

Nie pamiętam już jego imienia. “Jej” zresztą też, ale to akurat nie jest mi do szczęścia potrzebne – wiadomo o kogo chodzi. On, jak się potem okazało potrafi czytać ludzie myśli, ale nie umie przeczytać Jej… zaraz, czy czegoś to przypadkiem Wam nie przypomina? Ta.. True Blood. Ciekawe, która książka była pierwsza. Może stąd wzięło mi się skojarzenie, że Jego pierwsza reakcja na jej widok, jak akurat przechodziła obok wiatraka bardzo przypominała zachowanie Jasona w komisariacie, kiedy przedawkował V.

Początki średnio romantycznie, ale w końcu się spiknęli. Oczywiście najbardziej erotyczną czynnością na jaką się zdecydowali to kilka pocałunków oraz wspólne leżenie. Emo raczej nie są starszymi dziewczynami. Chłopak – On – nie myśli cały czas o jej ciele, ogranicza się tylko do – powiedzmy czterech – jego litrów. Widać jest starej daty i uprzedzony, bo nie uważam, żeby traktowanie ukochanej jako czegoś na kształt obiadokolacji było przejawem romantyzmu. Tak, wiem, że się powstrzymał i w ogóle jego rycerskość, ta akcja w starej szkole baletowej etc, ale co on w niej widzi po za tym? Przez te sto pięćdziesiąt lat (nawet jako Amerykanin:P) zdołał by nieco dojrzeć mentalnie i szukać raczej starszych dziewcząt. Trochę to wszystko w sumie poplątane i jak widać przerasta moje możliwość pojmowania:)

Po wstępnych romantyzmach przychodzi na czas na odrobię akcji, jest nieco chaotycznie, rzeczy dzieją się szybko, może i nawet nie całkiem normalnie – ale to akurat nie traktuje jako wadę. Nie miał to być film przyrodniczy, tylko opowieść o byciu ściganym przez fanatycznego łowcę. W sumie niezbyt to ciekawe.

Jakby tu podsumować ten film? Nie jest taki zły. Może to dlatego, że spodziewałem się kompletnej szmiry, z pewnością film nią nie jest. Jest on kierowany jednak dla emo-dziewczynek, jak i podejrzewam sama książka na której podstawie powstał. I to widać. Samo w sobie nie skreśla go to. Raczej ogranicza krąg odbiorców. No, ale emo teraz jest modne, to i sukces był – w sumie nie sprawdzałem ile ten film zarobił.

No, a teraz dajcie mi ładnie komcie bo się potne. A jak nie dacie, to znaczy, że mnie, nie rozumiecie!!11 I nie kocham Was!!!1!
Pozdrowienia.

One thought on “Zmierzch (2008)

  1. No właśnie po obejrzeniu tego filmu miałem bardzo podobne odczucia, z tym, że zabierając się do oglądania nie wiedziałem, że to film dla krejzi sweet nastolatek. Uświadomiła mi to koleżanka, bo niebardzo rozumiałem, dlaczego się ze mnie śmieje ;D

    Like

Comments are closed.