Sky Captain and the World of Tomorrow (2004)

Ciekawy przyznam, powrót do starych filmów SF, z kultury USA, pamiętającej jeszcze pierwszą wojnę światową. Co oznacza, że będziemy tam mieć:

  • asa lotnictwa, przystojnego młodego wojskowego popijającego mleko z magnezem (pij mleko – będziesz wielki),
  • piękną i ponętną dziennikarkę (nie tak do końca eks powyższego) niebojącą się ryzyka, czy komisji etyki, w pogoni za sensacją,
  • złego naukowca z niemieckim nazwiskiem,
  • wielkie roboty pustoszące wspaniałe amerykańskie miasta (jeee!!!),
  • mały samolocik owego asa, którym ten je rozwala (buuuu…),
  • pistolety promienne (w zasadzie, to jest tylko jeden),
  • wiernego pomocnika głównego bohatera, który konstruuje mu różne zabawki w oparciu o czytane komiksy,
  • Product placement” pewnego napoju,
  • itd…

Wspominając jeszcze o epizodzie z Angelina Jolie z opaską na oku, czy o humorze i ładnej “grafice”, powiem tylko, że warto ten film obejrzeć. Zwłaszcza, jak się komuś podobały np. filmy (trzy pierwsze) z Indianą Jonesem.

Polecam dodatkowo tym, którzy lubią oglądać stare wojskowe samoloty, gdyż główny bohater spędza w swoim dużo czasu, ba, nawet nim pływa.