Powody dla których ewolucja jest głupia

Dzisiaj o tym, jak to międzynarodowy spisek ateistów fałszuje dowody oraz naucza nie tylko niesprawdzonych, ale i niebezpiecznych teorii na temat powstania życia – celem zakrycia prawdy, na której mamy niepodważalne dowody. Poniższych materiałów nie zobaczycie w szkolnym podręczniku, czy w też w akademickim, gdyż jest to zbyt niewygodna prawda, żeby mogła być rozpowszechniana.

W moim poprzednim wpisie opisałem kilka filmów, związanych z Szatanem, które obejrzałem na YouTubie. Natrafiłem też tam na film “100 powodów dla których ewolucja jest głupia” w 11 częściach. Jest to wykład prowadzony przez niejakiego dr Kenta Hovinda, jak w tytule wymienia on dużo powodów dlaczego uważa teorię ewolucji za głupią. W poniższym teksie będę opisywał głównie ten materiał, ale odniosę się również do kilku innych jego wykładów, które również są dostępne na YouTube, lub ogólnie na necie.

Przedstawienie się

Swoje wystąpienia dr Hovind zaczyna zwykle od podkreślenia faktu, że jest on naukowcem, interesuje się nauką, zbiera i czyta książki na temat nauki, dodatkowo ma doktorat[1], oraz przez 15 lat uczył fizyki w ogólniaku. Nie jest przeciwny nauce, ale jest przeciwny tej “truciźnie”, która obecna jest w popularnych i ogólnie dostępnych książkach.

Prezentowany przeze mnie materiał dotyczył głównie biologii i geologii (obie te dziedziny wiedzy nie są obce naszemu protagoniście, istny człowiek Renesansu z dr Kenta), ale na innych filmach (między innymi w materiale “Dlaczego ludzie śmieją się z kreacjonistów?” od części 2giej), zaprezentowano jego bzdurne teorie związane właśnie z fizyką i astrofizyką (w przykładowym filmie dodatkowo je obalono), bo oprócz teorii ewolucji, dostaje się też teorii wielkiego wybuchu, ale w prezentowanym materiale jest to dość epizodyczne.

Trzeba oddać panu doktorowi, że jest on dobrym mówcą. Mówi pewnie, co pewien czas wtrąca zabawne żarty, historie czy pokazuje karykaturalne ilustracje. Dość dobrze operuje materiałami (w sensie technicznym). A skoro mówię o tych materiałach: on sprzedaje kasety, DVD, ze swoimi wykładami itp, ale jak podkreśla, są one pozbawione praw autorskich, więc można je kopiować i rozpowszechniać wedle woli. Nie wiem, czy to tak się sprawy mają w Ameryce, ale u nas prawa autorskie są niezbywalne, a to, czego doktor się zrzekł to majątkowe prawa autorskie. Oczywiście można też wspierać działalność pana Hovinda poprzez datki.

Oprócz kaset, wykładów, strony internetowej (Dr. Dino Website), oraz udziału w debatach (w jednym z filmów, doktor wspomniał o 77) naukowych, zbudował on park rozrywki-muzeum, gdzie naucza zakazanej, acz prawidłowej teorii kreacjonizmu plus tego jak być bliżej Pana Jezusa.

Elementem wstępu jest również zaprezentowanie swojej rodziny (wraz z funkcjami jakie pełnią jej członkowie w jego ‘firmie'(?), gdyż jak twierdzi, nie tylko wierzą w nepotyzm, ale i go praktykują). Oraz chyba najważniejsza, deklaracja wiary w Boga, Biblie i jej dosłowności.

Ewolucja to zło!

Tutaj dr Hovind zgrabnie wykorzystuje ten sam argument, jaki wykorzystują jego adwersarze: nauczanie kreacjonizm w szkołach, to nauczanie religii za państwowe pieniądze. Dla Kenta ateizm to religia, tak samo jak i ewolucja, bo w nią trzeba wierzyć (w końcu niema na nią dowodów), tak więc bardzo mu nie w smak, jak jego dzieci są zmuszane do wiary w ewolucję, w ateizm, a on prawy chrześcijanin (jest baptystą, o ile zrozumiałem), musi za to płacić swoimi podatkami. Właśnie, podatkami (na końcu się nieco wyjaśni).

Interesujące jest to, że doktor uważa ewolucje za humanistykę i związku z tym, nie należy jej nauczać w ramach przedmiotów ścisłych, gdzie wszystko jest doświadczalne i można to potwierdzić. Jak rozumiem, tekst Biblii można uznać za dowód, to i można nauczać kreacjonizmu na lekcjach przyrody? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo Hovind nie jej nie udziela.

Ewolucjonistami byli np. Hitler – uważał w końcu, że Żydzi to niższa rasa. O ile mi wiadomo, te pomysły zaczerpnął od Nietzschego, zresztą, w średniowieczu miłujący Kościół, kierując się Biblią, uważał niewiernych (w tym Żydów) za niższą kategorię ludzi, można ich było np. torturować i zabijać. Tak więc bardzo wiele kreacjoniści i ewolucjoniści w wykorzystywaniu wiedzy chyba się do siebie nie różnią – tego nie usłyszysz na tym wykładzie. Pan Kent wymienia jeszcze kilku innych ewolucjonistów takich jak Stalin, ale już ich nie komentuje. To właśnie przez komunistów ze Związku Radzieckiego w Ameryce naucza się ewolucji. Od tego czasu jest więcej nieślubnych dzieci, aborcji, konkubinatów, rozwodów, przestępstw, strzelanin, samobójstw, oraz zakażeń chorobami wenerycznymi.

Poza tym, doktor udziela odpowiedzi na pytania egzystencjalne: ‘Kim jestem? (ile jestem wart?), ‘Skąd pochodzę?’, ‘Jaki jest sen życia?’, ‘Co będzie po śmierci?’, z punktu widzenia ewolucjonisty. Odpowiedź na pierwsze to: ‘jesteśmy kupką protoplazmy, która zanieczyszcza środowisko i której trzeba się pozbyć’. Wartość równa zero. Na drugie: ‘od skały’ (lub sięgając dalej ‘od kosmicznego beknięcia z przed wielu milionów lat’). Odpowiedzią na trzecie jest: ‘nie ma żadnego celu, można robić co się chce’. I odpowiedź na czwarte: ‘koniec to trumna w której człowiek się znajdzie i przetworzymy się w robaka (lub roślinę)’.

Ewolucja jest głupia

Przez większość czasu pan Hovind przedstawia dowody na tezę postawioną w tytule. Głównie polegają one na wskazywaniu dziur w tej teorii, lub w metodach, których używa się do jej dowiedzenia, oraz ośmiesza ludzi, który uważają ją za prawdziwą.

Przede wszystkim doktor zestawia zdania ‘życie stworzył Pan‘ z ‘życie pochodzi od kamienia‘ (“nie nadepnijcie na dziadka!“). Właściwie, to powinien mówić, że pochodzimy ze Słońca, lub też od prostych pierwotnych organizmów, ale nie brzmi to już tak śmiesznie.

Wiele z jego “dowodów” polega na słabym zrozumieniu ewolucji, lub powszechnym wyobrażeniom na ten temat, uproszczeniom jakie rodzą się w umysłach ludzi, którzy zapoznali się tylko z zarysem tej teorii. Np. konie rodzą konie, ludzie rodzą ludzi itp. nie ma w przyrodzie żadnego przykładu, kiedy z jednego gatunku rodzi się inny (no, to prawda, ale przecież powstanie gatunku nie jest kwestią jednego pokolenia, o tym już prezenter nie wspomina). Innym przykładem, jest wykazanie, że dobór naturalny nie działa tak jak to ewolucjoniści uważają. Przykład: jak się wąż dostanie do gniazda z jajami ptaka to nie wybiera najsłabszych, czy tam najsłabiej przystosowanych, tylko wybierze losowo, lub zeżre wszystkie. No i to też jest prawda, ale to nie tak ma działać. Lepsze przystosowanie zwiększa tylko szanse na przeżycie. W ostatecznym rozrachunku, dla całej populacji w wielu pokoleniach, a nie jednostek, przeżyją posiadacze lepszych cech. Doktor z uśmiechem opowiada, że przecież jakby stanął przed fabryką samochodów i skreślał wszystkie z niej wyjeżdżające posiadające wady, to przecież żaden nie wyfrunie jako samolot. Po za tym z mównicy pada pytanie: “dlaczego nic nie wyewoluowało w coś nieśmiertelnego i nie jest sobie szczęśliwe?”, widać ciężko mu pozbyć idei jakiegoś planu stworzenia, jego celu jako punktu na horyzoncie, do którego wszystko zmierza.

Ważnym punktem programu jest również wykazanie, że wiek Ziemi jest zafałszowany. Geologia nie jest mocną stroną, więc ciężko mi się mierzyć z jego argumentacją. Przede wszystkim, system datowania na podstawie warstw skał, gleb itp. jest błędny. Przytaczane tu są różne eksperymenty i zdjęcia różnych miejsc, w których np.: możemy znaleźć drzewa wbite pionowo w wielowarstwową skałę. On sam prezentuje prosty eksperyment na którym wsypuje gleby do słoika z wodą i obserwuje jak odkładają się warstwy poszczególnych składników. Albo też stwierdza, że metoda datowania radioaktywnym węglem 14C jest metodą błędną, bo nie działa dla obiektów o znanym wieku, np.: mięczaków lub całunu Turyńskiego (to akurat mój ksiądz ze szkoły średniej, tak mi się przypomniało, pan Kent o całunie nie wspominał), albo, że przecież nie znamy ile radioaktywnego węgla było obecnego w atmosferze w poszczególnych okresach na Ziemi. Skoro więc nie można wykazać ile lat mają skamieniałości, to skąd wiadomo, że Ziemia ma te miliony lat (“milions of years” Hovind zawsze wypowiada te słowa z przekąsem).

Ewolucja to oszustwo!

Doktor Hovind przyrównał ewolucje do gry w łupinki, pod którymi nie ma orzecha. Bo skoro biolodzy po dowody ewolucji odsyłają do geologii, geolodzy twierdzą, że skała ma tyle lat ile ma, bo znaleziono w niej dane szczątki itd… to całość jest wielkim szachrajstwem. Podobno Hovind ustanowił nagrodę dla osoby która pokaże dowód na ewolucję (ćwierć miliona dolarów). A.. byłbym zapomniał, ewolucją nie jest tzw. ‘mikroewolucja’, to tak na prawdę różne warianty. A to, ze np.: owady uodparniają się na pestycydy, to przecież o niczym nie świadczy, bo widział ktoś karalucha odpornego na młotek?

Nie ma też dowodu na pozytywną mutację (zdziwiłby się), oraz, że mutacja nie dodaje nowych informacji, tylko jest wykorzystaniem starych. Być może nieco nieprawidłowo, ale wciąż to nic nowego i przydatnego nie powstaje.

Podobieństwa pomiędzy gatunkami, materiałami z jakich są zbudowane, wynikają z oczywistego faktu zawartego w Biblii: one wszystkie miały jednego twórce – Boga. Na Ziemi jest taka złożoność form życia, wiele z nich jest ze sobą powiązanych w różnych związkach, bez których nie mogły by istnieć, nie mogły istnieć przed nimi, musiały zostać w takich właśnie zależnościach stworzone. Doktor Hovind wciela się w ewolucjonistę i stwierdza, badając koła samochodowe, że miały one wspólnego przodka. Jasne, że nie, miały tych samych inżynierów, jak i zwierzęta projektował ten sam byt.

Na zakończenie

W jedenastej części zaczęła się pogadanka o religii. Z nudów przejrzałem kilka komentarzy, które mnie przeraziły, gdyż dziękowały autorowi za zamieszczenie tak pouczającego filmu otwierającego oczy – komentarze były po polsku. Jakoś tak uważałem kreacjonizm i ślepą wiarę w Biblijne przypowieści, za wymysł Amerykanów, który raczej obcy jest w Europie i nawet w samym Kościele. Oczywiście słyszałem o Giertychu (Macieju, chyba) i jego genialnych poglądach, ale wiadomo, że nie należy brać ich poważnie, czy to jako polityka, czy jako naukowca.

Wspomniałem coś o podatkach wcześniej. Tak, gdyż w roku 2006 Kent Hovind został skazany za malwersacje[2]. Nie rozczytywałem się nad tym, ale ten bogobojny chrześcijanin, został wtrącony do więzienia. Zapewne przez Diabła próbie został poddany[3]. I wciąż pozostaje w więzieniu.

Zupełnie inną sprawą są jego hipotezy próbujące wyjaśnić przypowieści Biblijne. Traktując Stary Testament zupełnie dosłownie, potrafił dzięki temu dojść do dość pasjonujących wniosków, ale zupełnie pozbawionych sensu na dłuższą metę. W średniowieczu było wielu uczonych, którzy z porównywalną wnikliwością analizowali Biblię. Jak dla mnie to zbyt naukowe wywody…

Przypisy

1. Hovind uzyskał stopień naukowy doktora w Edukacji Chrześcijańskiej, poprzez kurs korespondencyjny na nie akredytowanym Uniwersytecie Patriotycznym w Colorado Spings. Więcej informacji na ten temat i ich źródeł na Wikipedii.

2. Więcej informacji: http://en.wikipedia.org/wiki/Kent_Hovind#Legal_problems

3. Mała aluzja do fragmentu wersetu z Apokalipsy, Ap 2,10

Materiały

18 thoughts on “Powody dla których ewolucja jest głupia

  1. “Hitler – uważał w końcu, że Żydzi to niższa rasa. O ile mi wiadomo, te pomysły zaczerpnął od Nietzschego” – to akurat jest czesto powtarzany blad. Nietzsche gardzil, ale Niemcami, szczegolnie z Branderburgii uwazajac, ze sa cywilizacyjnie 100 lat za reszta Europy, o Zydach – jako wspolczesnym mu narodzie – wypowiadal sie tylko pozytywnie (podobnie o Polakach, sam sie uwazal za czesciowo Polaka, wywodzil swoje pochodzenie od rodziny Nickich, co niestety nie bylo prawda) i byl przeciwny militaryzmowi, marszom i uniformizacji mas. Byl idywidualista i jego nadczlowiek jest indywidualista. Narod nadludzi, a tym bardziej narod nadludzi skladajacy sie z Niemcow to bylaby dla niego okrutna kpina. Cala heca z nazistami wziela sie z tego, ze jego siostrzyczka kiedy juz zaniemogl wziela notatki z niedokonczonej ksiazki, dopisala drugie albo i trzecie tyle i wydala jako jego pod tytulem “Wola mocy”. Antysemityzm zas siostra Nietzschego zawdziecza swemu mezowi, ktorym byl nauczyciel, Bernhard Förster, organizator niemieckiej “aryjskiej” koloni w Paragwaju, kiedy to przedsiewziecie zakonczylo sie niepowodzeniem popelnil samobojstwo. W latach 30 skumala sie z nazistami i na jej pogrzeb w 1935 przyjechal Hitler z kumplami.

    Like

  2. Dziękuje, za tak długi komentarz na temat Hitlera, obecnego w jednym zdaniu w całym teksie odnośnie ewolucji i kreacjonizmu. Przyznaję, że być może dlatego właśnie nieco skrótowo potraktowałem to zagadnienie (tzn, książki jakie inspirowały Hitlera). Hitler napisał ten swój manifest o ile pamiętam, w więzieniu, kiedy się nudził i poczytał parę książek – prawdopodobnie wspomnianą przez Ciebie “Wolę mocy”, nie przeczę być zapewne masz rację. Z tego co mi wiadomo, sam Hitler już od dawna dysponował swoimi poglądami. Fragmentów idei z tych książek używał jako ich potwierdzenia. Sam nigdy nie analizowałem tego zagadnienia, ale pisząc to błędne zdanie chodziło mi o, że nic mi nie wiadomo, o tym, żeby Hitler czytał “O powstawaniu gatunków”, zresztą, nawet jakby przeczytał, to i tak o niczym by nie świadczyło. Mógłby przeczytać Biblię i ją też wykorzystać w “swojej walce”. Przy odrobinie talentu to z każdej książki da się wycisnąć nazistowską propagandę. Swoją drogą, trzeba mi przejrzeć biografię Nietzschego.

    Like

  3. „Pan Kent wymienia jeszcze kilku innych ewolucjonistów takich jak Stalin, ale już ich nie komentuje.”

    Stalin i ewolucjonista? Ten Hovind jest chyba mocno niedouczony, jako że w ZSRR za Stalina teorię ewolucji uznawano za naukę „burżuazyjną”, a oficjalna linia partii była ewolucji przeciwna.

    Like

  4. Tak, wymienił Stalina. Nie przestawił dowodów, ja ich też nie znam. Zastanawiałem się nad tym chwilę, myślę, że zadziałało tutaj taka ‘binarna natura’ pana Hovinda, Stalin wierzący nie był (jako komunista i tyran), wiec był ewolucjonistą.
    @Paweł Ciupak: a jak według oficjalnej linii partii powstało życie?

    Edit:
    http://www.youtube.com/watch?v=I8yBZHQdG_8 – od około 7:15

    Like

  5. Może dlatego, wspomniał o tym pod koniec swojej prezentacji. Chociaż na innej od tego zaczął. U mnie akurat pasowało to tematycznie.

    Like

  6. “Albo też stwierdza, że metoda datowania radioaktywnym węglem 14C jest metodą błędną, bo nie działa dla obiektów o znanym wieku, np.: mięczaków lub całunu Turyńskiego”

    W pewnym sensie racja, ponieważ metoda węgla C-14 nie sprawdza się dla tak młodych obiektów jak te liczące ponad 40 000 lat. W skali planety to niemal nic. Poza tym nawet bardziej wyrafinowane metody badania wieku obiektów nie nadają się do badania obiektów nieorganicznych.

    Słowem: może sobie o metodzie węgla C-14 mówić co chce; to nie ma znaczenia, ponieważ nikt nie mierzy wieku planety tą właśnie metodą.

    “przecież nie znamy ile radioaktywnego węgla było obecnego w atmosferze w poszczególnych okresach na Ziemi.”

    Znamy. Wystarczy mieć odpowiednio wielkie wiertło, które dostanie się do wystarczająco głębokiej warstwy lodowca na którymś z biegunów.

    (W sumie sam nie wiem po co napisałem ten komentarz, gdyż dyskusja tutaj i tak ograniczy się do kółka wzajemnej adoracji jak to pan Kent się myli.)

    Like

  7. Hmm, więc uważasz, że Hovind Kent ma rację? I Biblia stanowi faktyczny zapis wydarzeń?
    Przedstawiłem w tekst stosowaną przez niego argumentację. W wielu przypadkach ma racje, np. czy widziałeś gada, które złoży jaja i wykluje się z niego ptak? Oczywiście, że to prawda, nie ma czegoś takiego. Kwestia jest taka, że ten argument ma służyć do propagandowego wykazania: o patrzcie, ewolucja to bzdura, bo mówi coś innego, przecież ptaki pochodzą od gadów według niej! Nie mówi już nic o tym, że przecież nie o to w ewolucji chodzi.
    Z tym węglem, to idź mu to powiedź. Zresztą, domyślam się co Ci powie;) Powie Ci: “a skąd wiesz, że ten lód na tej głębokości pochodzi z danego okresu na Ziemi?”. O odwiertach lodu też wspominał na swoich prezentacjach (patrz “Wiek Ziemi”).
    Jego argumentacja ma za zadanie mącić w głowach ludzi – prostych ludzi, przecież nie naukowców, czy ludzi rozeznających się w danym temacie, takich jest garstka w porównaniu do połowy populacji USA, która deklaruje wiarę w Boga (nie pamiętam już dokładnych statystyk, ile z nich uważa Biblię za dosłowną itp).
    A co do kółka wzajemnej adoracji, jakbyś nie zauważył, większość jak na razie wypomina mi jeden akapit.
    (przeczytałem ten tekst jeszcze raz i stwierdziłem, że nie zrobiłem tego zbyt dokładnie poprzednim, wybaczcie mi błędy jakie w nim były i jakie zostały)

    Like

  8. “jest metodą błędną, bo nie działa dla obiektów o znanym wieku, np.: mięczaków lub całunu Turyńskiego”

    Wat. To jest raczej dowód fałszywości całunu, niż błędności metody 🙂

    Minio ma rację, śmianie się z kreacjonistów jest aż za łatwe.

    Like

  9. Z tym całunem to moja osobiste wtrącenie, na cześć mojego katechety. Śmianie się z kreacjonistów, może i przychodzi łatwo, ale w Ameryce, to dość potężny ruch (w końcu ~50% populacji – wierzących, gotowych go zaakceptować). Ameryka, to wiadomo, inny kontynent ich problemy nie powinny mnie jako Polaka nie powinny tak bardzo przejmować. Mnie martwi, że i w Polsce zaczynają się pojawiać głosy prokreacjonistyczne, często od ludzi, którzy tak na prawdę nie bardzo wiedzą, o co w tym chodzi, ale usłyszą coś tam, np. od owego Hovinda, że kreacjonizm to naukowy pogląd i że ewolucja jest dziurawa, i takie właśnie osoby zaczynają mówić “kreacjonizm powinien też być nauczany”.

    Like

  10. Tego tak łatwo nie zmienisz, ale warto zwracać uwagę, na niektóre “wykłady” czy też poglądy. Być może sprowokuje to kogoś do bliższego przyjrzenia się pewnym sprawom.
    Kent Hovind dla przykładu dużo czasu poświęcił na wyjaśnienie swoim odbiorcą, że powinni myśleć, uważać na pranie mózgu, na to, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje prawdą dla ogółu (tak mawiał podobno Hitler), albo że kłamstwa serwowane są razem z prawdą dla ich uwiarygodnienia. Chyba nie spodziewał się, że można podejrzliwie zastosować te reguły odnośnie jego filmów.

    Like

  11. “kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje prawdą dla ogółu (tak mawiał podobno Hitler)” – tak naprawde to Goebbels i nie bylo nic o ogole, “Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. I nic Ci nie wypominalem, poprawilem tylko jeden blad.

    Like

  12. Rzeczywiscie, Hitler mogl powtarzac slowa Goebbelsa, bo jemu ta kwestia “kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” jest zawsze przypisywana (i ta znales z pamieci, dlatego ja przytoczyles) jako jedna z podstawowych zasad propagandy. Chociaz jak widac na wikiquote jest podana jako nieuzrodlowiona i prawdopodobnie bedaca potocznym znieksztalceniem koncepcji wielkiego klamstwa http://en.wikipedia.org/wiki/Big_Lie autorstwa Hitlera. Podana przez Kena kwestia jest inna, zrodlo jest pod cytatem.

    Like

  13. Abstrahując od autorstwa kilku powiedzonek, muszę przyznać, że w tekście jest błąd znacznie poważniejszy – przejąłem go mimowolnie od pana doktora prowadzącego. Swój błąd uświadomiłem sobie dopiero przed snem. Mianowice, ewolucja to proces jaki zachodzi wśród organizmów żywych, sama w sobie nie tłumaczy powstania życia, od tego są inne teorie.
    Wróg przecież musi być jeden i konkretny, głupio by wyglądało na slajdach, po jednej stronie kreacjonizm, a po drugiej szereg nazw, albo po prostu poglądy naukowe (to już by zresztą świadczyło antynaukowości prezentacji, czyli zaprzeczenie tezy Hovinda z początku ‘jestem naukowcem’).

    Like

Comments are closed.