Dobry, zły i brzydki (1966)

Prawie trzy godzinny western, jaki polecam wszystkim, którzy lubią dobre filmy. Tak w skrócie można opisać obraz “Dobry, zły i brzydki”. Opowiada on historię dwóch dobrze strzelających cwaniaczków (Brzyki – Tuco – Eli Wallach i Dobry – Blondasek – Clint Eastwood), którzy trochę się ze sobą pokłócili.

Kiedy tak Tuco już szykował się do ostatecznego rozwiązania kwestii rywala, nagle pojawia się umierający żołnierz, który zdradza mu nazwę cmentarza, gdzie zakopał skarb. Jednak nazwisko z nagrobka przekazuje Dobremu. W grę wchodzi 200 tysięcy dolarów, więc obaj zapominają o wzajemnych animozjach i łączą swoje siły. Nie wiedzą, że za żołnierzem podąża (teraz to już za nimi) łowca nagród – Zły – nazwany tak nie bez przyczyny. W tle wielka wojna domowa – Konfederacja i Unia.

Świetnie się bawiłem. Perypetie Tuca, czy sama osoba Blondaska (gra go w końcu Clint Eastwood), do tego bardzo charakterystyczny motyw muzyczny. Polecam. Ja sam obejrzałem, bo znajdował się na liście TOP 100 na Filmwebie (pozycja 27).