Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia (1951)

Słyszałem trochę o tym filmie. Pojawiał się w kilku innych, między innymi w epizodzie serialu Star Trek: Enterprise. Uważany za klasykę gatunku SF. Co prawda, niektórzy za nią uważają też Gwiezdne Wojny, dlatego sam postanowiłem się z tym filmem zmierzyć. Okazja napatoczyła się głownie z okazji premiery remake’u tego filmu z roku poprzedniego. Nie oglądałem go jeszcze, w sumie teraz mogę. Ale powróćmy do oryginału.

Fabuła

Uroczy wiosenny dzień w USA. Stacja radarowa namierza niezidentyfikowany obiekt poruszający się z prędkością 6000 km/h. Pierwsze podejrzenie: pocisk. Obiekt jednak pociskiem nie jest, krąży sobie wokoło Ziemi, tak więc informacja o jego istnieniu przechodzi do opinii publicznej. Uroczy dzionek w Waszyngtonie, rzeczony obiekt ląduje na boisku do baseballu. Okazuje się, że to latający spodek.

Jak się okazuje, pojazd pilotuje Klaatu. Jego ochroniarzem jest robot Gort. Wiele nie mówi, ale ma spore możliwości. Klaatu ma do przekazania niezwykle istotną wiadomość. Jednak napotyka na pewien problem: otóż chce ją przekazać wszystkim przywódcom, wszystkich krajów. Ci jednak nie bardzo chcą się spotkać, w sumie z głupich powodów. Klaatu zauważa też, że Ziemianie są dość drażliwi. Postanawia przyjrzeć się bliżej zwykłym ludziom. Nie spotyka się ze zrozumieniem władz USA, które ścigają go jako zbiega. Tym czasem on przygląda się rodzinie Helen Benson.

Efekty specjalne

To odświeżające obejrzeć film, gdzie to nie efekty specjalne są daniem głównym, do którego fabuła jest tylko mało istotnym dodatkiem. Nie, nie oglądałem Transformers 2, po prostu czasem autorzy przeginają z niepotrzebnymi efektami – bez przykładów. Wracając do opisywanego filmu, efektów jest bardzo mało, nawet na kostiumach zaoszczędzono, za to stoją na dość przyzwoitym poziomie. Scena lądowania wygląda całkiem naturalnie, topienie broni też. Przyznam, że nie spodziewałem się takiej jakości po filmie, który ma ponad pół wieku.

Przesłanie

Jest SF, jest i przesłanie. Przynajmniej w minionych czasach, filmy SF je posiadały. Klaatu przyleciał uprzedzić Ziemian, że o ile ich wewnętrzne konflikty mało międzygwiezdnych sąsiadów obchodziły, to rozwijanie broni nuklearnej, nie jest już mile przez nich widziane, bo wcześniej czy później, ktoś zamontuje te bomby na statkach międzyplanetarnych.

Można by pomyśleć, że film jest przeciw energii atomowej, ale to nie zupełnie prawda – spodek jakim przyleciał Klaatu napędzany jest “jakimś jej rodzajem“. Zarówno w “Fundacji” Asimova, czy w tekstach Lema, to właśnie energia atomowa napędza maszyny. Dziś już jakoś się o tym nie wspomina, czyżby wpływy lobby jakiś pseudoekologów? Czy też po Czarnobylu to dość niewygodny temat?

Film też pokazuje, że ludzie są zbyt mało “rozwinięci”. Trwają przy swoich “małych” konfliktach, mimo, że mogli nauczyć by się żyć bez tej “głupoty”. Przywódcy państw nie chcą się ze sobą spotkać w mieście należącym do przeciwnika, przestraszony żołnierz postrzelający Przybysza, zaraz po jego zapewnieniu o pokojowym charakterze jego misji, reakcja dziennikarza, któremu wyjaśniał nieudolność władz. Zarazem jest jeszcze dla nas nadzieja. O czym świadczy pomnik Abrahama Lincolna, konstytucja USA, środowisko naukowców czy synek Helen Benson.

Podsumowanie

Mimo upływu lat, to wciąż niezły film. Być może nie dla wszystkich, ale moim zdaniem zestarzał się bardzo godnie. Wciąż warto zapoznać się z tym filmem. Zwłaszcza, że podobno remake jest do niczego. “Day the Earth Stood Still” w pełni zasługuje na miano klasyka SF.

12 thoughts on “Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia (1951)

  1. Niestety „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia” z 1951 nie dostaniesz w polskich wypożyczalniach. Przez co nawet jak ktoś bardzo chciałby się zapoznać nie da rady.

    Co do remake’u na nieszczęście fanów sci-fi od Matriksa, Keano Reaves stał się głównym odtwórcą ról w tym gatunku filmowy. Jak główną rolę odgrywa Kijanka, to czy jest pomysł i dobra realizacja są czy ich nie, kasa z filmu jest. A kino marnieje…

    Like

  2. No cóż Grzegorz, obawiam się, że będę mógł Ci podać sposób na dostanie oryginału za jakieś 17 chyba lat… (wtedy upłynie 75 lat od premiery). Niestety nie znam się na amerykańskim prawie autorskim, być może już może być rozprowadzany, a być może trzeba będzie jeszcze długo poczekać. W każdym razie, da się.

    Like

  3. “Zarazem jest jeszcze dla nas nadzieja. O czym świadczy pomnik Abrahama Lincolna”

    Właśnie powielono kolejny mit i po raz kolejny z rasisty i zwolennika eugeniki zrobiono bohatera.

    A na spokojnie. O czym świadczy pomnik w filmie?

    Like

  4. Amerykanie wręcz czczą A. Lincolna. Dla przykładu, w Star Trek, był członkiem reprezentacji “Dobrych”. Dzieci wystają jakieś jasełka z nim i drzewem jakie ściął jako dziecko… Występuje też w filmie “Noc w muzeum 2”, ale nie oglądałem, więc Ci nie powiem, co tam robi. W filmie przedstawiono go jako autora bodaj Konstytucji, czy Deklaracji Niepodległości, w każdym razie tekstu wykutego obok pomnika. Klaatu przyznał, że wielkie słowa i patrzył z podziwem na pomnik.

    Like

  5. Ja wiem, że czczą Linkolna. Tak jak Rosjanie czczą Stalina a Polacy Geremka. 😛

    Nawet w tak starych filmach można dojrzeć propagandę. 😦

    Like

  6. Sigvatr: Historia stroni od postaci czarny i białych. Lincoln, jak każdy miał powody do dumy i wstydu. A oświata potrzebuje wzorców to też przedszkolaków uczy się tylko o „dobrym Lincolnie”, ojcu założycielu.
    Quest: Aleś pojechał przyrównując Lincolna, Stalina i Geremka w jednym zdaniu…

    Like

  7. Z Geremkiem to przesadziłeś, mało się o nim dziś gada. Jakbyś napisał Jana Pawła, to bym zrozumiał.
    Grzegorz: tyle, że “ludzie są skomplikowani. Hilter lubił psy” (to cytat z jakiejś książki, jaki wypatrzyłem na czyimś Joggerze).

    Like

  8. Nikogo nie przyrównałem. Przypominam tylko, że zwycięscy piszą historię co wyraźnie widać na każdym z tych przykładów. Geremek chyba nigdy nie wspomniał, że historia będzie dla niego łaskawa, bo jest zwycięzcą w wojnie, ale z pewnością korzysta z doświadczeń mądrzejszych. Każdy z nich jest uznawany z bohatera, a nie powinien.

    Like

  9. Co? To Lincoln czy Churchill są mniej dostojni? Ich słowa czy działania odpowiadają sposobowi działania Stalina i o tym można mówić, ale wplątanie polskiego akcentu jest przesadą?

    Like

Comments are closed.