Ja fanboy bez dystansu do siebie

Już któryś raz powtarza się pewna maniera wśród komentarzy do moich wpisów. Można by powiedzieć, że to daleka kuzynka dziwnie pojmowanej poprawności politycznej. Ogólnie rzecz biorąc polega to na tym, że nie wolno mi krytykować np. firmy Microsoft, bo ktoś przyjdzie i nazwie mnie fanboyem czy coś. Ewentualnie, nie wolno mi zauważyć, że żart o Linuksiarzach jest głupi, bo oznacza to, że brak mi dystansu do siebie… Czy tylko ja dostaję podobne teksty?

Otóż Panowie (Panie) znawcy-psychologie, przeszli i przyszli: zacznijcie swoje psychogusła od siebie. Ja tym czasem będę wytykał przekręty kogo mi się żywnie podoba, krytykował badziewne produkty i nie śmiał z głupich żartów. Niezależnie od tego; czyje to przekręty, kto jest producentem i czego owe żarty dotyczą. Dziękuję.

BTW: w sprawie tego nieszczęsnego dowcipu o User agent, na blogu Peceta, brzmiało zdecydowanie lepiej – nie zawsze warto cytować z pamięci.

4 thoughts on “Ja fanboy bez dystansu do siebie

  1. —–BEGIN FLAME MODE—–
    Windows ssie. Linux ssie. MacOS ssie. BSD ssie.
    Wszyscy jesteśmy wyssani przez te systemy do sucha.
    —–END FLAME MODE—–

    Like

Comments are closed.