Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń (2002)

Jeden z pierwszych komiksów do jakiego się dorwałem będąc dziecięciem. O tym, że został zekranizowany dowiedziałem się przypadkiem. Na FilmWeb “Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń” na jednak bardzo niską ocenę. Sentyment skusił mnie do zapoznania się z tym dziełem.

Żeby nie przedłużać, napiszę od razu, że nie warto tracić czasu. Niewyobrażalnie kiepski scenariusz, a całość przerobiona na niesamowicie infantylną bajeczkę dla dzieci, w wieku jakiegoś wczesnego przedszkola. Nie tak zapamiętałem fabułę komiksów Papcia Chmiela. Autorzy filmu nie czytali komiksów, ich znajomość tylko przeszkadza w odbiorze.

Co jeszcze można zobaczyć na tej animacji? Potężną dawkę moralizmu: konsumpcjonizm jest okropny, reklamy są złe, chęć gromadzenia bogactw jest zgubna, a papierosy szkodzą, do tego dbajcie o swoich przyjaciół. A byłbym zapomniał: myjcie zęby dzieci!

Wydawać by się mogło, że film, gdzie główny czarny charakter tworzy reklamy, nie jest miejscem, gdzie można znaleźć ‘product placement‘, jednak można się zdziwić.

Do tego średnia ścieżka muzyczna i pasujące do treści teksty piosenek. Grafika wyraźnie inspirowana animacją “O dwóch takich co ukradli księżyc”.

Jakaś to taka polska świecka tradycja kretyńsko ekranizować całkiem poczytne książki (komiksy), jeśli by przypomnieć sobie przeniesienie na srebrny ekran “Wiedźmina”. Odpuśćcie sobie, stanowczo nie polecam nikomu, zwłaszcza wiedzionym sentymentem fanom.

8 thoughts on “Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń (2002)

  1. A ja uważam, że film jest świetny, właśnie dla tego, że jest to bajka dla dzieci, a nie animowany film sensacyjny dla dorosłych, z humorem do zrozumienia którego trzeba być na bieżąco z plotkami w świecie “gwiazd”. Poza tym, na końcu filmu jest dopisek który informuje, że to nie ekranizacja, a film zainspirowany komiksem. Przy czym ja uważam, że twórcy odwalili kawał dobrej roboty i bardzo ładnie oddali charakter komiksu, łącznie z jego warstwą moralizatorską (o ile pamiętam w każdym komiksie z tytusem były jakieś harcerskie mądrości).
    Do animacji też bym się nie czepiał, bo jak sam pamiętam, kiedy oglądałem po raz pierwszy “O dwóch takich co ukradli księżyc” (też uważam, że animacja “Tytus…” jest podobna, ale pasują tu takie postacie), miałem jakieś 7, może 8 lat i film mi się podobał. Po kilku latach, jak już podrosłem, przez sentyment chciałem obejrzeć znów i powspominać przygody Jacka i Placka, wtedy sam się dziwiłem, że takie brzydactwo mi się podobało. Wniosek – to co dla dzieci, nie musi się podobac dorosłym.
    Podobnie muzyka, jak sam zauważyłeś “pasując do treści teksty piosenek”, chyba o to chodzi, żeby muzyka pasowała i ilustrowała film, a nie rozpraszała? I tu znów nasuwa mi się skojarzenie z “O dwóch takich…”, może przez głos Oley-a w głównym motywie? Tak czy siak uważam, że Voo Voo stanęło na wysokości zadania i nie zrobili muzyki gorszej od Lady Pank.
    Za to faktycznie rażąca jest reklama KFC – jednego ze sponsorów filmu.

    Like

  2. Bez przesady, to, że coś jest dla dzieci, to nie znaczy, że ma to im robić wodę z mózgu. Wprowadzenie postaci Gumowej Kaczuszki i Helikopterka było posunięciem głupim, albo cała ta wioska dzieciaków i Gruba Książka i czary tejże. Nic takiego nie znajdziecie w komiksie – no chyba, że to w tym tomach, jakich nie czytałem.
    Animacji się nie czepiam – w pewnym sensie pasuje do komiksu – choć wiem, że wygląda to tak jakby to robił. Pewnie dlatego, że cała moja recenzja jest w negatywnym duchu.
    A i owszem, to dobrze, że zachowano spójność pomiędzy dźwiękiem a obrazem, ale jak mówiłem, film był fabularnie okropny, to i muzyka automatycznie taką się stała.
    Podsumowanie: jeśli chcieli już zrobić jakiś mierny film dla dzieci, nie musieli używać do tego postaci Tytusa i reszty.

    Like

  3. W takim razie uważasz, że Shrek, Epoka lodowcowa, Madagaskar i inne jakie w ekspresowym tempie wymiotuje ameryka są lepsze dla dzieciaka?
    Tak jak wspominałem, “Tytus…” nie jest ekranizacją, tylko filmem inspirowanym komiksem Papcia Chmiela. Moim zdaniem mieści się w zakresie inspiracji i nie widzę potrzeby, żeby miał dokładnie naśladować każdą cechę komiksu.
    Masz rację, że nie będzie on atrakcyjny dla fanów, ale nie pomyślałeś o tym, że dzięki niemu komiks może zdobyć sobie nowych czytelników z młodego pokolenia? 😉

    Like

  4. Dobeer: Shrek – druga część zwłaszcza (trzecia, to już może dużo mniej) – wbrew pozorom to niezłe filmy, moim skromnym zdaniem są lepsze niż wiele innych – zwłaszcza dla dzieci. Na pewno nie zrównywałbym go z Madagaskarem, który był dość mierny. Co do epoki (pierwsza część) nie była taka znowu zła – no, ale może to dlatego, że stary jestem:)
    To nic, czy inspirowany, czy nie, chodziło o znaną nazwę – markę jak kto woli, którą zaprzepaszczono. Nie wiem, czy po czymś takim ktoś w ogóle uzna za stosowne kupować Tytusa, dla przedszkolaków, to jednak będzie ciężka lektura.

    Like

  5. A nie uważasz, że Shreki i te inne, to są właśnie filmy dla dorosłych? Ja tak uważam, bo poza kolorową i zapierającą dech w piersiach animacją, nie ma tam absolutnie nic dla dzieciaka. Po pierwsze niezrozumiały humor. Sam lubię Shreka, ale miałem okazję oglądać go z siostrzeńcami (w wieku 7 i 9 lat), nie łapali dowcipów i nawet dziwili się, z czego śmieje się wujek. Po drugie za szybka akcja. Fajnie się ogląda pościg osła, jak się ma dzieścia, albo dzieści lat na karku i wie się, że to nawiązanie do Gwiezdnych Wojen. Ale np. moi siostrzeńcy byli zdezorientowani tym co się przez kilka sekund działo na ekranie. Po trzecie spłycanie humoru. Starszy widz zrozumie i powiąże wizerunek ogra z bekaniem, pierdzeniem i wydłubywaniem wosku z ucha i będzie miał z tego ubaw, ale młody stwierdzi, że skoro to jest tak zabawne, że całe kino płacze ze śmiechu, to dojdzie do słusznego wniosku, że tak trzeba robić, żeby być zabawnym (kolejny wniosek na podstawie obserwacji moich siostrzeńców po filmie).
    Oczywiście nie zakładam, że wszystkie dzieciaki w wieku 7-12 lat są identyczne i każde tak reaguje, ale myślę, że nie pomylę się jeśli stwierdzę, że większość.

    Wracając do Tytusa, wcale nie odczuwam, żeby cokolwiek zaprzepaszczono w tym filmie. Jeśli chodzi o przedszkolaków, wydaje mi sie, że mieli by problem z przeczytaniem nawet tytułu na okładce, a co dopiero całego komiksu, więc zgadzam się, że to była by dla nich za ciężka lektura. Ja sam pierwszego tytusa (o zamkach, to była księga XI) przeczytałem będąc w drugiej klasie podstawówki, czyli majac jakoś 7-8 lat. Uważam, że to jest wiek odpowiedni, żeby zrozumieć i wyciągnąć z niego jakąś wiedzę. Z resztą, kilka lat temu, po oglądnięciu właśnie Tytusa, młodszy z moich siostrzeńców, wygrzebał z mojej szafy stare komiksy Papcia Chmiela i zaczął je czytać (przy okazji jeszcze Kajka i Kokosza, Kleksa i inne, których nie pamiętam już). Myślę, że pociąg do komiksu, po obejrzeniu filmu może działać. Z resztą, na film pewnie poszli z dzieciakami, rodzice miłośnicy komiksu, więc tak czy inaczej dzieciak jest skazany na znajomość Tytusa 😉

    Like

  6. Co prawda, może i humor Shreka faktycznie to ukłon dla rodziców, którzy siedzą na sali, ale fabuła jakoś nie wydaje mi się odbiegać od standardowej w bajkach. Księżniczka w zamku czeka na rycerza, który ją oswobodzi. Tylko, że tutaj nie ma tego klasycznego – dość nierealistycznego – ujęcia. Życie nie jest bajką, tak jak i to, że ktoś ogrem, smokiem, wcale nie musi oznaczać, że zły i trzeba go spalić.
    Mówisz, że Twoi siostrzeńcy mają po 7 – 9 lat, i nie rozumieli aluzji, ale sam nie miałem trudności z przetrawieniem tych z Tytusa?
    bq. Fajnie się ogląda pościg osła, jak się ma dzieścia, albo dzieści lat na karku i wie się, że to nawiązanie do Gwiezdnych Wojen
    Eee.. nie kojarzyłem. Serio? (serio pytam)
    To, że w Shreku 2 było odwołanie do filmu Alien, którego dzieci nie powinny znać:) to też źle? Nie, bo to nie było ‘klu’ tamtej sceny, jak i tej.

    Like

  7. Ano pościg, jeśli pamiętasz “Powrót Jedi” to znajdziesz analogię. Ja znowu nie kojarzyłem tego nawiązania do Obcego. Tak czy inaczej ciągle uważam, że to filmy dla dorosłych (albo przynajmniej młodzieży).

    > Mówisz, że Twoi siostrzeńcy mają po 7 – 9 lat, i nie rozumieli aluzji, ale sam nie miałem trudności
    > z przetrawieniem tych z Tytusa?
    Nie bardzo wiem o co ci tutaj chodzi.

    BTW. Przypomniało mi się, że między komiksami jakie odgrzebał mój siostrzeniec były też “Antresolka Profesorka Nerwosolka” i inne Baranowskiego. Tam jest dopiero jazda z grami słów i nawiązaniami. Sporo z nich po latach ma zupełnie inny sens 🙂

    Like

Comments are closed.