Naprawa gryzonia à la MacGyver

W ferworze walki, jaką stoczyłem dziś w pewnej grze FPS, oprócz niezliczonej śmierci protagonisty, ucierpiała moja wierna mysz, której lewy klawisz dosłownie wyrwał się do przodu. Przestawiłem w opcjach strzelanie na klawisz prawy i ubiłem Złego, z myszką już tak fajnie nie wyszło. Ułamał się kawałek plastiku który trzymał klawisz na miejscu i w górze, tak więc teraz ciągle będzie on wypadał.

Ale głowa do góry, jest taśma klejąca, dwa plasterki z zewnątrz i już! Działa. Nawet nieco lepiej niż poprzednio, bo ciszej teraz klika. Zobaczymy za kilka dni. Kolejna sprawność geeka zdobyta!

Nie mam aparatu, więc trzeba mi wierzyć na słowo – tylko dlatego nie wstawię tego Technobloga (tak, to ironia).