Syberia

Klasyczna gra typu “point and click” 2D z trójwymiarowymi modelami postaci. Trochę o niej słyszałem, głównie pochlebnych opinii. Dlatego mając okazję zagrać skorzystałem z tej szansy i grałem… po francusku. A jako, że nie za dobrze znam ten język, nie wyszedłem nawet z pierwszej lokacji. Kolejne moje podejście, tym razem po polsku, miało miejsce niedawno. Czy gra zasłużyła sobie swoje oceny? Oto moja krótka recenzja.

Fabuła

Zacznijmy od fabuły. Niejaka Kate Walker, prawniczka z Nowego Yorku, przyjeżdża do francuskiego miasteczka Valadilene, aby sfinalizować przejęcie tamtejszej bardzo specyficznej fabryki zabawek przez amerykańską firmę. Na miejscu w deszczowej pogodzie podziwia pochód żałobny złożony z automatów – tworów tutejszej fabryki. Jak się okazuje, zmarła właścicielka tejże fabryki – Anna Volarberg. Co więcej okazuje się, że teraz nasza bohaterka (właśnie panna Kate) musi odnaleźć brata zmarłej, bo jak się okazało, żyje i to właśnie jego zgoda jest jej (i jej kancelarii) potrzebna. Tyle tytułem wprowadzenia.

Co do dalszej części powiem tylko, że wyruszymy za Hansem na Syberię (tutaj jest taka wyspa na północy tej prawdziwej), w przygotowanym dla jego siostry nakręcanym pociągu z zaprojektowanym przez niego maszynistą – Oskarem, przez kolejne przystanki związane z kolejnymi etapami życia genialnego konstruktora.

Grafika i dźwięk

Jak wspominałem postaci są trójwymiarowe, ale wszystko inne jest ręcznie rysowane, a są to piękne rysunki. Nie tylko ich wykonanie, ale i same projekty lokacji. Niestety model postaci głównej bohaterki jako najwięcej poruszający się trochę razi swoją sztucznością, ale ogólnie modele 3D są poprawne (inna sprawa, że jest ich niewiele). Jeśli chodzi o muzykę, to składają się na nią cztery kawałki (na cztery miejscowości) dopasowane do danej lokalizacji. Mi tam bardzo nie przeszkadzało, że jest ich tak mało, ale to raczej przez krótki czas trwania gry. Reszta dźwięku, w tym polski dubbing, bez zarzutu.

Gameplay

Co można powiedzieć o grze jako przygodówce? Jedno słowo: prościutka. Na większości lokacji mamy pojedyncze “interaktywne” elementy, wiele z ekranów służy tylko jak widoczek. Większość zagadek nie stanowi problemu, nie uświadczymy też minigierek logicznych. Przez większość czasu biega się od punktu A do punktu B, bo przedmiotów jest mało i raczej od razu wiadomo do czego mogą się przydać.

Trzeba jednak oddać autorom świetny pomysł wprowadzenia telefonu komórkowego. Bohaterka może z niego dzwonić (nie zawsze, ale czasem jest to niezbędne). Inni mogą też dzwonić do niej – np. szef domagający się wyników, przyjaciółka, matka, czy narzeczony.

Wady

Trochę razi możliwość wyprzedzania faktów. Już wolałbym, żeby ta gra była bardziej liniowa, niż żeby bohaterka w rozmowach używała pojęć, o których dowie się dopiero w kolejnej rozmowie, bo akurat rozmawiam z osobami w niewłaściwej kolejności, albo rozwiązywała zagadki, których sens wychodzi dopiero po pewnych innych wydarzeniach.

Dziwi mnie też sama bohaterka. Bez skrupułów szpera po cudzych domostwach, czy nawet po plebanii – jako prawniczka powinna mieć więcej oporów do tego typu akcji. Brakuje mi też jej komentarzy i reakcji na różne sytuacje, czy obserwacje.

Werdykt

Krótka, nietrudna, ale mimo wszystko ma klimat, na który składają się świetne lokacje, muzyka oraz dość oryginalna fabuła (z konstruktorem automatów opętanym manią odnalezienia żywych mamutów). Mimo wymienionych wad, chętnie skuszę się na kolejną część.

4 thoughts on “Syberia

  1. Niestety kolejna część już nie jest taka dobra. Tam nieliniowość zabija połowę klimatu. Nagle okazuje się, że przez przypadek rozwiązało się 3 zadania przed dostaniem choćby pierwszego z nich.

    Pierwszą część parę lat temu przeszłam i zawsze polecam, gdy ktoś szuka spokojnej przygodowej gry 😉

    Like

  2. Nie chodzi o to, że NIE jest liniowa, bo zawsze tak czy siak dochodzi się do tego samego punktu, ale liniowość jest zaburzona przez to, że momentami da się wejść do jakiejś lokacji i rozwiązać wszystkie zgadki z niej, a po dwóch godzinach gry trafia się na kogoś, kto mówi, że taka lokacja istnieje i że ma w niej coś do zalatwienia, na co Kate odpowiada coś w stylu: “Naprawdę? Hm. Muszę to sprawdzić” i to jest wkurzające…

    Like

Comments are closed.