Nie ma czegoś takiego, jak darmowy freeware

Jak moim czytelnicy wiedzą, nie używam za dużo Windowsa. A, że nie używam go za dużo, ten służy mi wiernie i bez większych problemów (biorąc pod uwagę, że to Windows) już dość długo, od czasu jego pierwotnej instalacji. Krótko mówiąc – dawno nie reinstalowałem tego systemu, a co za tym idzie, nie instalowałem masy przeróżnych programów potrzebnych do jakiegoś normalnego wykorzystania komputera.

Ale, przyszła kryska na matyska. Musiałem zreinstalować system Windows i to na dwóch kompach na raz. Rzecz jasna, dodatkowo na obu zainstalowałem sporą liczbę dodatkowego oprogramowania, głównie freeware. I tu własnie leży wampir pogrzebany…

O ile kiedyś było to zjawiskiem rzadkim, to teraz prawie każdy “darmowy” nie Open Source’owy program oprócz samego siebie proponuje instalacje najróżniejszego śmiecia. Jakiś pierdół: pasków do przeglądarki, dodatkowych programików nie-wiem-na-co-mi-one, i to jeszcze takich fajnych, które z miejsca lokują się przy starcie systemu, czy nawet całej przeglądarki (w tym wypadku Google Chrome – przy instalacji Avasta).

O ile jeszcze część uczciwie pyta, czy można dorzucić coś na hasiok, i jest możliwość odkliknięcia domyślnie wybranego zaśmiecania, ale tylko pod warunkiem, że proces instalacji nie sprowadza się do przechodzenia “dalej”, “dalej” z uporem godnej lepszej sprawy, to np. takie Skype bezpardonowo instaluje sobie jakieś swoje dodatki (tutaj, przyznam, że opuściłem pole wyboru opcji, dokładnie tak, jak sugerują komentujący mój wpis). Trzeba je potem ręcznie wyszukać i usunąć z systemu.

A potem jeszcze się ludzie dziwią, czemuż to ich komputer wygląda jak przydrożny kawałek lasu, na którym okoliczni mieszkańcy oszczędzają na wywozie śmieci. Cóż, stara dobra zasada “nic za darmo” jak widzę wciąż w mocy.

12 thoughts on “Nie ma czegoś takiego, jak darmowy freeware

  1. Program Files-> szereguj wg. zmodyfikowany i po instalacji patrz, co przybyło. Większą część śmiecia wyłapiesz, choć nie wszystko.

    Like

  2. Sporo rzeczy zostanie w rejestrze, może by zadziałał CleanReg (?). Chyba żeby usuwać to się znalazło z “Dodaj/Usuń”, ale to też dużo klikania. A i dodatki instalują się wraz z programami pożytecznymi, tak wiec sortowanie według czas modyfikacji nie wiele daje.

    Like

  3. Na siłę można też próbować śledzić rejestr przed i po instalacji. Ale, sorry, to zabawa głupiego już. Trudno, coś instaluje głupie dodatki, to nie instaluj tego w ogóle, ew. szukaj alternatywnych wersji programu w wersji light.

    Like

  4. Pocieszam się, tym, że przypadek Skype jest dość rzadki – w zasadzie tylko ono coś zainstalowało bez pytania. Reszta grzecznie zapytała “czy chcesz zainstalować też to?”. Tak tragicznie nie jest. Ale masz rację, zwykle jest możliwość alternatywy.

    Like

  5. Nie ma czegoś takiego, jak darmowy freeware

    Jestem zdania, że nie ma czegoś takiego jak „płatny freeware”. Coś albo jest freeware albo nie jest freeware.

    Skype bezpardonowo instaluje sobie jakieś swoje dodatki.

    Instalator Skype pozwala wybrać lokalizację i odznaczyć dodatkowe komponenty. Choć uważam, że nie fair jest ustawiać domyślnie instalację aplikacji trzecich, to jednak wybór jest – tylko trzeba uważnie czytać i sprawdzać opcje instalatora.

    P.S. [cenzura] .
    Edytowany przez Sigvatr: Sorry, bez reklam. Mi nikt za nie płaci.

    Like

  6. Jestem zdania, że nie ma czegoś takiego jak „płatny freeware”. Coś albo jest freeware albo nie jest freeware.

    Nie zrozumiałeś sensu. Owszem, nie płacisz za to oprogramowanie kasą, ale musisz się nieco napocić, aby nie zaśmiecić sobie systemu.

    Instalator Skype pozwala wybrać lokalizację i odznaczyć dodatkowe komponenty. Choć uważam, że nie fair jest ustawiać domyślnie instalację aplikacji trzecich, to jednak wybór jest – tylko trzeba uważnie czytać i sprawdzać opcje instalatora.

    Owszem, wybór języka był, ale odznaczenia dodatkowych komponentów brak. Na daremno szukałem instalacji “custom” czy “advence”. Wogóle, samo Skype teraz (sam nie używam, ostatnio patrzyłem na niego, na Windowsie, kilka lat temu) to teraz wielki Adware, wyświetla jakieś reklamy, z jakimś sklepem się łączy drażniąc firewall itd..

    Like

  7. Trzeba było to napisać tam, myślałem, że chcesz reklamować coś tutaj, przy okazji jak padło słowo kluczowe. Sorry, że cię źle zrozumiałem. Co do instalatora, to go jeszcze mam, sprawdzę, jak się przełączę (na wine nie uruchomi się).

    Like

  8. Sam też kilka razy zainstalowałem skajpa z całym dobrodziejstwem inwentarza, bo przeoczyłem te opcje. Wydaje mi się, że nikt nie oczekuje tych ustawień tak wcześnie (na ekranie z licencją), bo w większości instalatorów najpierw akceptuje się licencje, a dopiero na następnych ekranach wybiera “custom” czy “advanced”.

    Z drugiej strony akceptuję soft proponujący mi jakiś google toolbar, yahoo toolbar czy inne takie, bo to chyba sposób dofinansowania autora i pomaga mu w rozwijaniu darmowego softu. Jak długo mam wybór i mogę powiedzieć “dziękuję, nie trzeba”, to jest OK. A na pewno lepsze to niż bannery reklamowe w głównym oknie programu.

    Like

  9. Przyznaję, mój błąd, jak pisze Hoppke, spodziewałem go się dalej. Co ciekawe, domyślnie było tam odznaczone “instaluj toolbar” zarówno do IE, jak i do Firefox. Sprawdzę jeszcze później, czy faktycznie nic to nie daje i co to dokładnie zainstalowałem za dodatki.
    W między czasie – tak, jestem ślepy, stary jestem. Grzegorz, wybacz mi raz jeszcze interwencję w Twój wpis, dziękuje za dyskretne zwrócenie uwagi (choć teraz mój komentarz tak trochę w powietrzu wisi:) ).
    Hoppke: a nie akceptuje, bo i tak by mi przeszkadzał. Traktuje to jak reklamę przy szosie, nie kupujesz potem przecież wszystkich reklamowanych na niej produktów, mimo iż nią jedziesz. Reklamodawca zapłacił autorowi jedynie, za to, żebyś wiedział, że jest możliwość i ktoś może nieopatrznie zainstalować, w dodatku autor sygnuje dany reklamowany produkt swoim.

    Like

Comments are closed.