Z cyklu dziwne hobby

Zauważyłem ostatnio u siebie manierę, iż wchodząc do jakiegoś urzędu szukam na ścianie symbolów religijnych. To zapewne efekt uboczny moich kilku ostatnich postów oraz ogólnokrajowego zainteresowania tematem tzw. “krzyży”.

Zanim ktoś mi zapiszę receptę na pigułki z suszonej żaby, dopowiem tylko, że na 2 odwiedzone urzędy miasta (od czasu tej afery), w obu, w jakiś w sumie 4 pomieszczeniach, nie znalazłem rzeczonego krzyża. Na korytarzu owszem, była choinka i na niej obrazek świętej rodzinny z życzeniami. Cieszy mnie iż są ludzie, którzy potrafią rozdzielić pracę od swojej prywaty, bez odgórnego nakazu, zdecydowanie lepiej człowiek się czuje.

Nie wiem jednak czy tak jest wszędzie, no i jeszcze sprawa szkół…

6 thoughts on “Z cyklu dziwne hobby

  1. Rozumiem, że jakby wisiały krzyże to by było źle? Czy komuś to w czymś przeszkadza? Mnie to ni ziębi, ni grzeje. Nie rozumiem całej tej… ‘afery’. Z igły widły. To jakbym miał się czepiać, że u każdego w domu stoi telewizor, u mnie go nie ma, ale moje przekonania są takie, że ma nie być telewizora! I już! (tu autor mocno tupie lewą nogą) 😀 Bez sensu? Właśnie – bez sensu 🙂

    Like

  2. Poczytaj post obok. Mnie to by to przeszkadzało, lepiej? A przykład telewizorów nie pasuje, bo widzisz, to kwestia prywatna każdego, nie dotyczy to Państwowego urzędu.
    Jeśli chcesz samą “aferę”, komentować, to jak mówię – obok (tytuł: “I znowu sprawa krzyży”). Tutaj możesz komentować moje skrzywienia.

    Like

  3. Więc idź i zaprotestuj. Możesz na owy telewizor też nie patrzeć, a swoją drogą mógłbym cię nawet poprzeć. Jednak: telewizor nie jest symbolem religijnym. Nawet jakby znalazła się jakaś religia na to, to i tak nikt tego nie kojarzy z nią, i nie była ona powodem dla którego ten telewizor znalazł się w owej sali.

    Widzę, że zręcznie wpuszczacie mnie w kolejną debatę “czemu zmuszacie Katolików do poszanowaniu innych (i siebie przy okazji)”. Nie, jak napisałem wyżej – post obok. Ta notka jest czymś w rodzaju “echa afery krzyżowej”.

    Like

  4. Generalnie mi to wisi, ale widze to tak: zabranianie wyrażania siebie to atak na moją wolność. Zauważ, że chrześcijanie w ten między innymi sposób wyrażają siebie (a geje robią to inaczej… tylko że ich nikt nie atakuje, bo to nie jest politycznie poprawne) 🙂 Ale masz racje, debata debatą, a my do żadnego rozsądnego wniosku nie dojdziemy. Jak dla mnie EOT. 🙂

    Like

Comments are closed.