Braki Google Chrome

Oto mój własny post z nieoficjalnego cyklu wydawniczego “oh, mam już Google Chrome, jest super”. Google Chrome Beta dla systemu Linux. Jako, że się nieco nie spieszyłem z publikacją – trzeba jakoś to przetestować, co nie? – wyszło nieco później niż inni.

Szczypta historii

Rzeczony Google Chrome zainstalowałem około piątku 19 grudnia, zwabiony przez zauważoną reklamę na serwisie YouTube (dalej tam chyba jest). W końcu pojawiła się wersja na porządny system! Jeśli chodzi o instalacje, dostępne są paczki rpm oraz deb w wersjach 32 i 64 bitowej. Dodatkowo jest odnośnik do strony społeczności, dla tych, którzy wolą inne, ale nie sprawdzałem tej opcji.

Cierpienia młodej przeglądarki

Instalacja przebiegła raczej bez problemów, przeglądarka wylądowała w menu systemowym. Po uruchomieniu natychmiast zażądała stania się domyślną. “O co to to nie, trzeba sobie zasłużyć” pomyślałem klikając na “nie”. Google Chrome nie dało za wygraną i w wysuwanym pasku z góry wciąż skarżyła się na niesprawiedliwość dziejową. Szczęściem można było jej powiedzieć “Shut up!”, czy jak kto woli “Zamknij się”, bo (prawie) całość jest poprawnie przetłumaczona na język polski.

Tutaj dopiszę, z kronikarskiego obowiązku, że nowa wersja przeglądarki na wstępie przy pierwszym uruchomieniu pyta, czy chcemy, wspierać jej rozwój (wysyłając raporty), czy chcemy importować (domyślnie tak) ustawienia z Mozilla Firefox (przy okazji, mam też Operę, co, ona nie istnieje?). A skoro już o tym mowa, to warto w opcjach zajrzeć na zakładkę “Dla zaawansowanych”, zwłaszcza osoby, którą cenią sobie prywatność.

Bilbord a rzeczywistość

Opis marketingowy głosi:

The web browser from Google Google Chrome is a browser that combines a minimal design with sophisticated technology to make the web faster, safer, and easier.

Przede wszystkim, faktycznie przeglądarka jest minimalistyczna. To fakt dość znany. I jest to przeglądarka od Google – wyszukiwarki tej firmy nie da się usunąć z listy możliwych (to również okazało się nieprawdą, na co zwrócił mi uwagę Michał w swoim komentarzu). Da się jedynie zmienić jej słowo kluczowe (a swoją drogą, pragnę przypomnieć niektórym, np. dziennikarzom polskich serwisów informacyjnych, że idea słów kluczowych w pasku adresu istniała jeszcze przed Google Chrome). Jako ciekawostkę dodam, że do zapytania do wyszukiwarki Google, Google Chrome dodaje informację o tym, że używamy Chrome właśnie.

O sophisticated technology nie powiem nic na razie, przejdę do punktu to make the web faster. No jest szybka. W porównaniu do mojego FX (jeśli porównywać ją z Operą, to raczej gołym okiem się tego nie widzi). Tego aż tak bardzo nie widać na zwykłych stronach, ale czuć to wyraźnie, jeśli strona przepełniona jest JavaScriptem (bolączka Firefoksa). Google Chrome Podobnie jak FX potrafi się przyciąć przy sporej liczbie otwieranych na raz zakładek (taką fajną skryptozakładkę sobie znalazłem), machając przy tym ostrzeżeniem na środku ekranu o niekomunikatywnych kartach.

Jeśli chodzi o “easier”, to jak dla mnie nawet za dużo tej prostoty, ale w zasadzie to taki Firefox bez rozszerzeń z pochowanymi paskami. O bezpieczeństwie na razie wiele wiele mądrego nie jestem w stanie powiedzieć.

A wracając do tematu

Przejdźmy do tytułowych braków: po pierwsze, to wciąż beta. Ciekawe, czy wzorem Gmail ten status utrzyma się przez dobrych kilka lat. Po drugie: dość poważnym brakiem jest brak możliwości usunięcia całej historii za jednym razem, trzeba kilka po jednym dniu. Być może nie zauważyłem tego magicznego guziczka, jestem gotowy pokajać się (i faktycznie, możliwość jest, ale ukryta w opcjach, jak słusznie zwrócił mi uwagę gopix – patrz komentarze). Drugim brakiem jest brak gestów. Tzn, samo rozszerzenie istnieje, ale nie działa na systemach Linux. A jeśli już o rozszerzeniach: nie jest ich jeszcze może tyle, co w przeglądarce Mozilli, ale całkiem sporo jest (w tym i jakiś Adblock się znajdzie). Szkoda tylko, że duża ich liczba dotyczy portali typu Twitter, czy Facebook, czyli de facto dla mnie rozszerzeń bezużytecznych. Zapewne kiedyś to się zmieni. I jeszcze taka moja prywatna wada: nie na wszystkich stronach (czytaj: zwłaszcza na tych, na których mi zależy) zgłasza się menedżer haseł.

Bilans zysków i strat

Wyszła nawet całkiem nieźle. Wymaga jeszcze trochę dopieszczenia, ale to całkiem użyteczna przeglądarka, z pewnością warto przyjrzeć się jej bliżej. Cieszy mnie to też dlatego, że nic tak nie motywuje do szybszego sprintu, jak ciepły oddech konkurencji na plecach. Liczę więc, że Mozilla nie pozostanie Google dłużna.

10 thoughts on “Braki Google Chrome

  1. na Chrome dla Windowsa da się usunąć na raz całą historię. Wystarczy: Opcje -> Prywatne rzeczy -> wyczyść dane przeglądarki i tam jest wyczyść historię.

    Like

  2. Ok, zgodnie z zapowiedzią: kajam się – nie zauważyłem. W opisywanym teksie rzecz jasna chodziło mi o kartę: chrome://history/ (wywołać ją można np. przez naciśnięcie ctrl + h), gdzie dalej nie ma chyba możliwości wyciapania całej historii za jednym razem.

    Like

  3. U mnie ─ Chromium 4.0.291.0 ─ gesty (Smooth Gestures) działają. Też mam, niestety, problem z nie oferowaniem przez przeglądarkę zapamiętywania haseł na niektórych stronach.

    Like

  4. Shout

    To żart, tak 🙂 ?

    do zapytania do wyszukiwarki Google, Google Chrome dodaje informację o tym, że używamy Chrome właśnie.

    To samo robi Firefox i Opera, nihil novi.

    Like

  5. Podstawowym brakiem jest, że wszelkie Adblocki na Chrome nie umywają się jeszcze do Adblocka z Firefoxa. Ale poza tym, z przyjemnością używam tej przeglądarki. 🙂

    Like

  6. Lordmorgul: Tak, to rozszerzenie faktycznie działa, szkoda tylko, że nie można nim minimalizować
    Livio: hmm, nie pamiętam, ale raczej literówka. W każdym bądź razie poprawiłem…

    To samo robi Firefox i Opera, nihil novi.

    Nie. Ale nawet jeśli, to można to wyłączyć, czy zmienić. W Google Chrome mamy taki pasek wbity na stałe. Napisałem to informacyjnie.

    Piotr Pyclik: co dokładniej? Jakoś tam sobie dawało radę.

    Carmaris: u mnie to też działa.

    Like

  7. Sigvatr: Adblock w Firefoksie blokuje pobieranie reklam, Adblocki w Chrome blokują tylko ich pokazywanie, co skutkuje póki co pojawianiem się reklam na chwilę przed całkowitym załadowaniem strony. Podobno wynika to z jakiegoś ograniczenia w WebKit, tak przynajmniej pisał gdzieś autor AdThwart. Poza tym ani AdThwart ani Adlock for Chrome, mimo zaaplikowania tego samego zestawu filtrów co w Adblocku w Firefoksie, nie blokują wszystkich reklam – może problem niepełnej interpretacji list filtrów?

    Like

  8. Jak nie, jak tak? Domyślnie w adresie strony z wynikami wyszukiwania Google masz parametr o pewnej nazwie, którego wartość to nic innego jak nazwa przeglądarki. A da się zmienić, bo przeglądarki te są “alternatywami”, nie mogą więc nic narzucać, bo zginą (; .

    Like

  9. Co do usuwania wyszukiwarki Google z listy, jest to możliwe. Standardowo nie można tego zrobić, bo Google ustawione jest jako domyślny silnik. Po wybraniu innej domyślnej wyszukiwarki można usunąć.

    Like

Comments are closed.