Richard Dawkins – Ślepy zegarmistrz

Nie wiem jak wy, ale ja kojarzyłem Richarda Dawkinsa głównie jako agresywnego ateistę, który bez ogródek przyrównuje religię do choroby psychicznej. Owszem, coś mi się tam obiło o uszy, że jest biologiem, ale bardziej w kontekście, że stracił wiarę, kiedy zapoznał się z teorią ewolucji. Do dziś zresztą uważam to za wyjątkowo głupi powód. Słyszałem też trochę o jego znanych książkach, nawet zdecydowałem się sięgnąć po jedną. Nieźle mnie zaskoczyła.

Wróćmy jednak do osoby autora. Obejrzałem kilka jego programów telewizyjnych (na YouTube), w których wykazywał braki w logice w wierze, czy to konkretną religię, czy w horoskop, różdżkarstwo etc… Wśród tych materiałów był też film, na którym zapytano go, co będzie jeśli okaże się, że Bóg jednak istnieje. Zapytany raczej wymigał się od odpowiedzi niż jej udzielił, co zraziło mnie do niego.

No, ale w końcu postanowiłem zmierzyć się z dawkinsowską twórczością. Nie ma to przecież jak dokładne zgłębienie tematu. Udałem się w tym celu do biblioteki aby wypożyczyć najsłynniejszą (przynajmniej ja to tak postrzegam) publikację omawianego pisarza, pt. “Samolubny gen”. Godność autora nic nie mówiła bibliotekarce, ale w katalogu wyszukała jedną starą, lekko rozpadającą się książkę podpisaną wymienionym nazwiskiem. Dokładny tytuł z podtytułami brzmi: “Ślepy zegarmistrz – czyli jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany” (w oryginale: “The Blind Watchmaker – Why The Evidence of Evolution Reveals a Universe Without Design”). Posiadany przeze egzemplarz wydany został w 1994 r. (sama książka powstała w 1986 r.).

Ale przejdźmy w końcu do sedna. Spodziewałem się ateistycznego manifestu, tekstu, w którym literki składają się w najróżniejsze odmiany zdania “Boga nie ma”, tymczasem całe to dzieło jest poświęcone ewolucji (i biologii). Autor stara się wyjaśnić jej istotę niemal od podstaw. Także czemu, jako naukowiec nie może on zaakceptować słynnego Bóg jest odpowiedzą na wszelkie pytania, nawet gdyby okazało się to prawdą. Miejscami treść przybiera charakter polemiki z różnymi tekstami ‘kreacjonistycznymi’. Sam tytuł jest aluzją do dzieła teologa Williama Paleya, który dowodził, że skoro zegarek jest dowodem na istnienie zegarmistrza (jego konstruktora), to świat jest takim samym dowodem na istnienie Boga, który go stworzył. W trakcie czytania zauważyłem również, że “Ślepy zegarmistrz” znakomicie nadaje się na uzupełnienie publikacji “Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?”, Dawkins porusza wiele z przykładów i cytatów wykorzystywanych przez Świadków Jehowy do wykazania swej racji.

Czas na nieco podsumowania. Zacznę może od tego, że ta publikacja jest kolejną po “Samolubnym genie”, wspominam o tym, bo wspomina o tym i sam autor, czasem odnosząc się do poprzedniej pracy. W trakcie lektury dowiedziałem się o panu Dawkinsie kilku ciekawych rzeczy, m.in. to, że programuje, co prawda w Pascalu i Basicu, ale było to w końcu jakieś 24 lata temu. Miał też małą córeczkę, którą wykorzystywał do symulacji małpy piszącej na maszynie. Choć w zamyśle autora książka miała być dla laików, to jednak po wczytaniu się w rozdział wychodzi ten tłamszony biolog i daje o sobie znać, dlatego bardzo trudno oceniać mi, dla kogo jest to pozycja. Powinni ją przeczytać kreacjoniści, ale z pewnością nie jest to grupa docelowa. To raczej pozycja dla osób znajdujących się pośrodku tego sporu, osób które jeszcze nie mają własnego poglądu na sprawę. Osobiście uważam, że warto zajrzeć, za humor, za wiedzę i chęć jej przekazania, jakimi dysponuje Richard Dawkins.

19 thoughts on “Richard Dawkins – Ślepy zegarmistrz

  1. Dawkins “zabrał się” za religię stosunkowo późno, wcześniej zajmował się tym na czym się zna, czyli popularyzacją biologii. Zgadzam się, że jego krucjaty antyreligijne nie zawsze są przekonujące, a dzieje się tak z bardzo prostego powodu – Dawkinsowi brak przygotowania filozoficznego, o teologicznym czy biblistycznym w ogóle nie wspominając. Popełnia błędy rzeczowe i jest jak jest.

    PS: A sama ewolucja, moim zdaniem, rzeczywiście odwodzi od wiary…

    Like

  2. Nie stoję po żadnej ze stron, ale czemu ewolucja odwodzi od wiary? Jako programista sam często tworze ewolucje by uzyskać możliwie doskonałe rozwiązanie zadania. Może nie znam jego wyniku, ale całość tworze po to, aby go poznać. Np. wczoraj stworzyłem sobie mały programik (100 linii) szacujący ile można było zarobić w danym dniu na Forexie.
    Gdyby elementy tego programu mogły myśleć, powiedziałyby, że powstały w wyniku ewolucji. Najlepsze jest to, że skontaktowanie się z nimi bez zabijania zabrałoby mi strasznie dużo czasu, jak bym miał to udowodnić?
    To takie dywagacje, ale dają do myślenia 😉

    Like

  3. Hmm, nie napisałeś jasno czy w końcu przeczytałeś Samolubny gen, ale polecam, jeżeli ŚZ Ci się spodobał. To w tej książce (SG) pojawił się pierwszy raz termin mem (aczkolwiek cała koncepcja już się nie broni, tak jak ją przedstawił Dawkins).

    Like

  4. Neoneo: no, ja go tak odbierałem, choć masz pewnie rację. W końcu opisywana książka powstała dość wcześnie.
    Jego argumentacja jest bardzo rzeczowa, z punktu widzenia naukowca, stąd pewnie dla wielu zupełnie abstrakcyjna.

    PS: A sama ewolucja, moim zdaniem, rzeczywiście odwodzi od wiary…

    Już nawet Kościół Katolicki ją łaskawie zaakceptował i włączył do swojej teologii, o czym zresztą Dawkins również pisze “wprowadza się Boga tylnymi drzwiami”.

    Sprae:

    Gdyby elementy tego programu mogły myśleć, powiedziałyby, że powstały w wyniku ewolucji.

    Tu jest nieco inna sytuacja, ludzie od wieków robią przedmioty własnymi rękoma. Można powiedzieć, że dzięki temu rozwijali swoją inteligencję. Żeby coś było, trzeba to wykonać, zaplanować i się napocić, stąd wyszli z założenia, że świat również musiał mieć swojego twórcę. Do tego oczywiście dochodzą jeszcze inne rzeczy. Twój program w sumie nie ma tego problemu:P no i tez nie nawiedzają go nieszczęścia, jakich by się bał (bo jak go wyłączysz, to już kompletne kaput).

    Anhalter: Nie, “Ślepy zegarmistrz” to jedyna książka Dawkinsa jaką przeczytałem. Chciałem, ale nie było takiej pozycji. Pewnie spróbuje gdzieś indziej.

    Like

  5. @sprae: A gdybyś miał świadomość tego, że jesteś elementem algorytmu genetycznego i wiedział, do jakich celów zostałeś stworzony, chciałbyś mieć do czynienia z jego twórcą? 😀 Jak już jesteśmy przy humorze – podobna koncepcja (tj. Ziemia, jako biologiczny komputer) pojawiła się m.in. w “Autostopem przez galaktykę” Douglada Adamsa, co z resztą ma związek z “Ultimate Question of Life, the Universe, and Everything” (spoiler: “Co otrzymasz, gdy pomnożysz sześć przez dziewięć?”) ;]

    Like

  6. “Ślepego zegarmistrza” jeszcze nie czytałem (nie mogę nigdzie trafić tej książki), ale mam na koncie “Samolubny gen”, “Rozplatanie tęczy” i “Wspinaczkę na szczyt nieprawdopodobieństwa”. Wszystkie mogę polecić, chociaż gdy ktoś chciałby zacząć od czegoś łatwiejszego w lekturze, to “Wspinaczka” czy “Rozplatanie” bardziej się do tego nadają niż “Samolubny gen”.

    Teraz czytam najnowszą książkę Dawkinsa – “Najwspanialsze widowisko w dziejach”, która wyszła u nas tydzień temu. Świetne uzupełnienie pozostałych jego rzeczy o ewolucji, bo zajmuje się w nim głównie materiałem dowodowym. Idealna dla kreacjonistów, którzy powtarzają “to tylko teoria, pokażcie nam dowody” 🙂

    Like

  7. Kościół katolicki próbuje zaadaptować ewolucję, bo nie ma za bardzo wyjścia – nie jest małą wspólnotą protestancką, która może sobie pozwolić na oszołomstwo.

    Nadal uważam, że ewolucja odwodzi od wiary. W wizji ewolucyjnej (a raczej tzw. “inteligentnego projektu”) przez setki milionów lat niezliczone ilości istot pożerały się wzajemnie, tylko po to, by doprowadzić do powstania człowieka, tak jakby tego celu nie dało się osiągnąć bez tego niezawinionego cierpienia takiej ilości istot. Dalej: podkopana zostaje koncepcja grzechu pierworodnego, bo cierpienie występuje już w świecie przed człowiekiem i nie ma dla niego waloru edukacyjnego, bo cierpią tylko dinozaury i inne stwory. Ciągniemy: w człowieku siedzi przede wszystkim zwierzę, bo wszystkie jego systemy poznawcze powstały tylko w celu przetrwania, spojrzenie na rzeczywistość jest więc zakłamane.

    Wreszcie: porównywanie Boga do programisty ma zasadniczą wadę ;). O ile nasze próby dostosowania się do istniejącego świata przez naśladowanie działających struktur organicznych mają sens (bo taka otacza nas rzeczywistość i to działa), to Bóg jest podobno tej rzeczywistości kreatorem i mógł to wszystko zrobić wprost, a nie naokoło. Z podobnego powodu uśmieszek na mojej twarzy wywolują tłumaczenia, że Stary Testament był dostosowany do niskiego poziomu rozwoju Izraelitów – tak jakby ten poziom nie był zdeterminowany przez Boga.

    Like

  8. Neoneo, dobrze wiedzieć. Co do angielskiego, w sumie nie narzekam (przynajmniej jeśli chodzi o czytanie), tylko pewnie musiał bym mieć pod ręką jakiś słownik z pojęciami biologicznymi.

    Like

  9. @Sigvatr: Jesli z powodu takiego postawienia sprawy Dawkins dostaje latke “agresywnego” to nie starczy Ci skali na okreslenie tych, ktorzy z powodu religii morduja. Rozumiem jesli tak o Dawkinsie wypowiadaja sie chrzescijanie, ale i Ty Brutusie… 😉
    Tak wyglada roznica miedzy agresywnym ateizmem, a agresywnym teizmem:

    BTW biskup (i to chyba niejeden) ktory stwierdzil publicznie, ze ateisci sa gorszym rodzajem czlowieka, czy prezydent USA, ktory powiedzial, ze ateista nie moze byc Amerykaninem jakos agresywnymi teistami nie zostali okresleni.

    @Neoneo: Brak przygotowania folozoficznego czy teologicznego nie ma tu nic do rzeczy. “Bog urojony” nie mial byc summa teologiczna, zajmowal sie tylko kwestia istnienia boga (w kontekscie tradycji abrahamicznej) i jedyna sprawa z calej teologii jaka sie Dawkins interesowal byly tzw dowody na istnienie boga. Wymienil je i przeanalizowal nie roszczac sobie praw do teologicznej scislosci. Teologia nie jest w stanie dowiesc istnienia swoich konstruktow.

    Oczywiscie, ze najlepiej zaczac od biologicznych ksiazek Dawkinsa (dwie najwazniejsze to “Samolubny gen” i “Fenotyp rozszerzony”), i to najlepiej chronologicznie mozna wtedy przesledzic jak z biologa i popularyzatora biologii stal sie obronca ewolucjonizmu i w koncu krytykiem kreacjonizmu i religii w ogolnosci. Zostal do tej roli zapedzony ciaglymi atakami ze strony kreacjonistow a “Bog urojony” to efekt prezydentury Busha.

    I niestety wcale nie jest tak dobrze z akceptacja osiagniec nauki w Watykanie. Katolicy i tak wsrod chrzescijan sa w czolowce w kwestii ewolucji (ponad 50% uwaza ja za fakt) ale w ostatniej Wiedzy i Zyciu (ostatnia strona, listy od czytelnikow) jest dyskusja, ktora mozna podsumowac tak: Watykan oficjalnego stanowiska w sprawie ewolucji nie wydal, choc z wypowiedzi hierarchow mozna wywnioskowac, ze jest raczej pro, ale nie w przypadku antropogenezy. Kiedy dyrektor Obserwatorium Watykanskiego ojciec Coyne zajal zdecydowane stanowisko w obronie neoewolucjonizmu zostal odwolany ze stanowiska. No coz, katolicy jeszcze w XIX wieku bronili modelu geocentrycznego. Wygralo zdanie kardynala Schönborna: “Evolution in the sense of common ancestry might be true, but evolution in the neo-Darwinian sense – an unguided, unplanned process of random variation and natural selection – is not. Any system of thought that denies or seeks to explain away the overwhelming evidence for design in biology is ideology, not science.”

    Like

  10. “Zgadzam się, że jego krucjaty antyreligijne nie zawsze są przekonujące, a dzieje się tak z bardzo prostego powodu – Dawkinsowi brak przygotowania filozoficznego, o teologicznym czy biblistycznym w ogóle nie wspominając.”
    Cała dyskusja i tak sprowadza się do tego, czy są dobre powody do wiary w boga czy ich nie ma. I Dawkins dobrze pokazuje, że nie ma.
    Dobrą odpowiedź na te absurdalne zarzuty, że ktoś bez wykształcenia teologiczno-filozoficzno-biblistycznego nie może dyskutować o istnieniu boga zamieścił PZ Myers(jest chyba we wstępie do polskiego wydania “Boga urojonego”):
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pharyngula(blog)#Odpowied.C5.BAdworzanina

    Like

  11. Za lekkie opóźnienie wybaczcie.

    @tdudkowski:

    Jesli z powodu takiego postawienia sprawy Dawkins dostaje latke “agresywnego”

    Pisałem w czasie przeszłym. Takie było moje pierwsze wrażenie, jeszcze z czasów, kiedy nie znałem wypowiedzi podobnych, ale o zwrocie przeciwnym:P jak np. przytoczona. Warto pamiętać, że podobne zdania można usłyszeć i na naszym podwórku, urzędujący prezydent uznał moralność katolicką jako jedyną.

    Moim zdaniem, znajomość jakiejś głębszej teologii nie jest krytykowi religii, do niczego potrzebna. Trzeba pamiętać, że teologia bazuje na założeniu “Bóg istnieje”, a założenia tego nie można poprzeć żadnym dowodem (założenia przeciwnego też, ale religie zorganizowane mają bardzo szczególną koncepcję bóstw(a), nie wystarczy tutaj wykazać, że strona przeciwna się myli).

    Like

  12. Mnie osobiscie w religii zadziwiaja najbardziej dwa rodzaje rzeczy:

    1) Niezlomny upor w zaprzeczaniu faktom (podczas kiedy bylo juz dokladnie wiadomo, ze Ziemia jest kulista a Eratostenes nawet obliczyl jej obwod – wciaz byli ludzie powolujacy sie na “dowody biblijne” wedlug, ktorych byla plaska; w XIX wieku bylo juz oczywiste, ze to teoria helicentryczna jest prawdziwa, ale dla wielu chrzescijan wciaz obowiazujace i bardziej wiarygodne bylo dawne stanowisko sadu, ktory odbyl sie nad Galileuszem; dzis juz chrzescijanie w wiekszosci zaakceptowali i kulistosc Ziemi i fakt, ze to ona krazy wokol Slonca a nie na odwrot, ale wciaz maja problem z jedna z najlepiej udowodnionych teorii w nauce)

    2) Calkowita pewnosc w dziedzinach, co do ktorych, w ogole nie mozna miec pewnych rozstrzygniec (jak np mordujacy sie nawzajem zwolennicy rozmaitych koncepcji chrystologicznych) – to troche OT, ale stanowi ciekawe uzupelnienie p. 1

    @Sprae: “Nie stoję po żadnej ze stron” to znaczy, ze w “sporze” geologii z Teoria Plaskiej Ziemi tez nie zajmujesz stanowiska oraz ze kiedy zwolennicy koncepcji geocentrycznej zaprzeczaja astronomii jestes neutralny. Tu na dobra sprawe nie ma sporu i stron. Jest tylko nauka zaciekle atakowana przez religijnych fanatykow i broniona przez naukowcow. Neodarwinizm nie jest po prostu teoria biologiczna, jest podstawowym paradygmatem calej biologii. To tak jakbys pasteryzmem nazwal bakteriologie i stwierdzil, ze to “to tylko teoria” a kto wie, moze gdzies samorodztwo przebiega, w koncu przeciez nikt nie udowodnil ze nie.

    @Anhalter: po pierwsze termin “mem” nie pojawil sie pierwszy raz w “Samolubnym genie” zostal tylko przez Dawkinsa wdrozony do obiegu, ale istnial juz wczesniej; po drugie nie stworzyl tam zadnej koncepcji, zaproponowal tylko pewne pojecie.

    Like

  13. Dawkins jest kojarzony jako „agresywny ateista”, bo jego „Bóg urojony” wywołał najwięcej szumu medialnego, a przecież wystarczy publicznie powiedzieć, że Bóg nie istnieje, a już się jest „agresywnym”, ale ja znałem parę książek Dawkinsa sporo wcześniej, i uważam, że pozycje objaśniające ewolucję i materialistyczną, naukową wizję świata („Samolubny gen”, „Ślepy zegarmistrz”) prędzej przekonają nieprzekonanych, niż „Bóg urojony”. BU jest raczej dla „nieprzekonanych przekonanych”, takich, którzy myślą: „w coś trzeba wierzyć, więc staram się wierzyć mimo, że widzę, że jest inaczej”.

    Oczywiście, wiedza na temat ewolucji nie jest dowodem na nieistnienie Boga. Niezależnie od tego, co będziemy wiedzieli o świecie, zawsze pozostaje teoretyczna możliwość, że jakiś bóg stworzył to dzisiaj rano, razem ze skamielinami, z promieniowaniem tła i ze wspomnieniami w naszych głowach. Nie da się tego ściśle wykluczyć. Światopoglądu się nie dowodzi. Światopogląd można sobie wyrobić.

    Po prostu w momencie, gdy człowiek zaczyna się zastanawiać, jak właściwie ten świat jest urządzony, wiedza o tym, że powstanie np. ludzi można wyjaśnić w racjonalnych, eleganckich, materialistycznych kategoriach teorii ewolucji, podczas gdy przed jej odkryciem istnienie złożonych organizmów było bardzo silnym argumentem za wprowadzeniem pojęć typu „Stworzyciel” to mocny bodziec w kierunku wizji naturalistycznej.

    („Textile Lite włączony”?)

    Like

  14. Teorię ewolucji można pogodzić z wiarą w boga, ale intuicyjnie jest to dość akrobatyczne. Dużo lepiej byłoby wierzyć, że bóg stworzył świat w 7 dni, a człeka na podobieństwo swoje, a tak trudził się biedak miliardy lat, uruchamiając jakąś tam ewolucję, a w końcu jak się pojawiło coś co przypomina człowieka zatrzymał maszynę, stwierdził: “No no, ten model jest spoko” i umieścił w tymże modelu duszę.

    Like

Comments are closed.