13 dzielnica – Ultimatum (2009)

Francuskie kino akcji z jasną i klarowną fabułą, z odrobiną humoru oraz całkiem sporą dawką scen walki, pościgów i ucieczek. Seksu akurat nie ma. No cóż, nie jest to zbyt ambitne kino, ale przecież dokładnie tego się spodziewałem. Luc Besson powraca ze swoją trzynastą dzielnicą w filmie: “13 dzielnica – Ultimatum“.

W zasadzie nie trzeba oglądać pierwszej części (pod tytułem “13 dzielnica“), żeby wiedzieć o co chodzi w tej. Naprawdę, fabuła obu nie była wcale tak zawiła. Praktycznie od początku wiadomo kto jest tym dobrym, kto złym i o co w tym wszystkim chodzi. Powtórzę się, nie jest to dzieło, po które sięga się dla filozoficznych rozważań i moralnych dylematów zagubionych w przyszłościowej metaforze dnia dzisiejszego bohaterów, z jakimi posiadacz wyższego wykształcenia może się identyfikować. Nie, to jest film dla wielbicieli parkour i “sztuk walki”, którzy są gotowi bardzo wiele obrazowi wybaczyć.

Co wybaczyć? A choćby niektóre sceny walk, jak tą z obrazem Van Gogha, czy te, kiedy to do bohatera, grzecznie i po kolei podchodzą przeciwnicy, pozwalając mu się skopać, zamiast zwyczajnie rzucić się z sławetnym okrzykiem kupą mości panowie! (chyba zwyczajnie wyrosłem z oglądania tego rodzaju produktów filmowych).

Nawet jak na film, w jakim fabuła pełni dość marginalną rolę, końcówka jest wyjątkowo, jakby to intelektualnie ująć – skopana. W dodatku, chyba zabrakło funduszy na efekty specjalne, bo wielka scena pirotechniczna zamiast wypełniać ostatnie 5 minut, jest tutaj przedstawiona z perspektywy obserwatorów umieszczonych daleko od centrum wydarzeń, jako seria wstrząsów i dźwięków wybuchów.

Na zakończenie, bo podsumowanie jest tu chyba zbędne, pozwolę sobie zadedykować owo dzieło francuskiej myśli kinematograficznej, no może jego pierwsze 10 minut – reszty oglądać nie trzeba, wszystkim fanom pomysłów podobnych to tych, jakimi szczycił się niejaki Giertych (tak, były minister edukacji). Wspomniana scena to krótka prezentacja jak obecnie (po 3 latach od części poprzedniej) wygląda tytułowa zamknięta dzielnica Paryża oraz czym się zajmują się jej mieszkańcy. Myślę, że będzie to bardzo edukacyjne. Bynajmniej nie mówię tu o krótkim przedstawieniu mniejszości etnicznych, które wydzieliły się w odrębne klany, czy o muzyce jaka temu obrazkowi przygrywa, wierzę, że osoby zainteresowane zrozumieją o co mi chodzi.