To właśnie miłość (2003)

Do gwiazdki daleko, już nawet śnieg się potopił, a mi przypadło obejrzeć film, który ktoś chyba przyszykował na Walentynki. Można by zapytać, co ma Boże Narodzenie do tytułu sugerującego jakiś romansidło? W tym filmie ma i to sporo, bo choć wygląda jakby scenarzysta nie wyrobił się na luty i przerobił swoje wypociny na kolejne popularne święta (Wielkanoc jakoś się nie liczy). Jest to film o miłości podczas Gwiazdki. Bardzo przesłodzony film o miłości, w którym Święta są jedynie tłem.

Hmm, czego trzeba by mieć jakiś kasowy hit? Pierwsze to chyba znane nazwiska. W “To właśnie miłość” (ang. “Love Actually”) grają chyba tylko i wyłącznie znani, nawet role epizodyczne. Po drugie fabuła musi być lekka, najlepiej komedia romantyczna. We wstępie nie wspomniałem tylko o elemencie komediowym. Tak więc i ten punkt spełniony. Czy coś jeszcze? Wystarczy. No to opisałem cały film.

Fabuła, owszem jest wielowątkowa, postacie są ze sobą luźno powiązane, z wyjątkiem swoistego narratora, a swoją drogą, chyba najbardziej udanego bohatera – podstarzała i szczera do bólu gwiazda rocka, która próbuje jeszcze przez chwilę zaiskrzyć nad firmamencie, ogrzewają swój stary przebój, nieznacznie modyfikując go pod Święta Narodzenia Pańskiego (to tylko synonim, religii w tym filmie nie ma za grosz).

Dzieło owo traktuje o miłości, o miłości rodzinnej, romantycznej, pierwszej, skrytej, czemu decydujemy się jej ponieść, a czemu też ją odrzucamy dla innej (w sensie: innej miłości). Wszystko w niewymagającej formie, która dobrze pasuje do wieczornych seansów we dwoje. Obecność kilku panienek toples oraz trochę bezpośrednich odniesień do seksu, zapewne zapobiegnie zasypianiu brzydszej części widowni. Od siebie dodam tylko, że jakoś przecierpiałem, miejscami durne żarty, a także to całe to przecież premier, który godzi w mojej opinii w obowiązki tego urzędnika. Odradzam oglądanie w samotności.

Linki

6 thoughts on “To właśnie miłość (2003)

  1. “Hiya kids. Here is an important message from your Uncle Bill. Don’t buy drugs. Become a pop star, and they give you them for free!”.

    Jeden z moich ulubionych filmów :).

    Like

  2. Bastet-milo: Przynajmniej nie rozstrzeliwuje literek. Jak się dobrze przyjrzysz, to zauważysz, że święta można by z tego filmu wykopać i wiele by się nie zmieniło. Zauważysz też, że moja recenzja jest jak najbardziej trafna.

    Marcolphus: nie przesadzajmy, miły film, ale bez przesady.

    Acid: no świetny były te jego pomysły;)

    Like

  3. Mam dziwne wrażenie, że Autor chciał być ą i ę, a wyszło mu zwykłe, bełkotliwe om (“grajom” świetnie brzmi kiedy parę razy wypowiesz to głośno). Zastanawiam się skąd pomysł, że to film na walentynki? Bo o miłości? Filmy o miłości są słodkie, tak, czasami przesłodzone, ale ten? A ta nuta goryczy w dźwięk miłości niespełnionej już się nie liczy?

    Nie, w drugim akapicie nie opisałeś filmu. Wydaje Ci się.
    “podstarzała i szczera do bólu gwiazda rocka” nie jest narratorem
    “religii w tym filmie nie ma za grosz” – jak myślisz, dlaczego ?
    komedia romantyczna to gatunek, nie rodzaj fabuły.

    cała recenzja nie jest trafna, ba to nawet nie jest recenzja. Dlaczego? Odsyłam do szkoły elementarnej, gdzie poloniści powinni Cię zapoznać z wyznacznikami recenzji. Poza tym tekst zawiera masę błędów, a to utrudnia czytanie i zrozumienie tego co tak naprawdę Autor chciał przekazać. Przykład? Spójrz na pierwsze zdanie : “Do gwiazdki daleko, już nawet śnieg się potopił (…)” chyba gwiazdka daleko za nami, już śnieg się roztopił, albo do gwiazdki daleko jeszcze nawet śnieg nie spadł…

    Tak wiem, czepiam się, ale zawsze w dobrej wierze.
    pozdrawiam.

    Like

  4. Zastanawiam się skąd pomysł, że to film na walentynki? Bo o miłości? Filmy o miłości są słodkie, tak, czasami przesłodzone, ale ten?

    Taki właśnie jest. Na święta raczej akcentuje się rodzinę, ten motyw pojawił się właściwie dopiero na końcu.

    Nie, w drugim akapicie nie opisałeś filmu. Wydaje Ci się.

    Wydaje mi się, że ująłem najważniejsze, reszta wnika z przedstawionego.

    “podstarzała i szczera do bólu gwiazda rocka” nie jest narratorem

    Dlatego dodałem słowo: “swoistego”

    “religii w tym filmie nie ma za grosz” – jak myślisz, dlaczego ?

    Gwiazdka jako święto, zdążyło się już mocno zlaicyzować (zwłaszcza na Zachodzie), zresztą poco psuć film jakimiś niepotrzebnymi wstawkami? Które by tylko mierziły potencjalnych odbiorców innej niż chrześcijańska wiary. To ma być o miłość i ma być leciutko.

    komedia romantyczna to gatunek, nie rodzaj fabuły.

    Rozumiem cię, ale tu bym się kłócił ;P Wiadomo przecież, że raczej na końcu większości filmów z gatunku komedia romantyczna para się schodzi. Ta historia tego pisarza jest taka właśnie sztandarowa, albo tego premiera… Ona i On, na początku poznają się, coś tam między nimi iskrzy, potem rozdzielają się, potem On (rzadziej Ona) nagle stwierdza, że bez niej nie może, więc rusza z Nią, a Ona czeka na niego i tęskni, a potem żyją długo… no wiadomo. W skrócie: komedie romantyczne reprezentują pewien schemat fabularny.

    cała recenzja nie jest trafna

    Masz prawo do własnego zdania jak, nie przymierzając, ja.

    ba to nawet nie jest recenzja. Dlaczego? Odsyłam do szkoły elementarnej, gdzie poloniści powinni Cię zapoznać z wyznacznikami recenzji.

    Ja tam osobiście uważam, że sztuka pisania recenzji (heh, jak to górnolotnie brzmi) nie powinna być skrępowana jakąś lista podpunktów. Możesz nazywać moje wypociny produktami recenzjopodobnymi, nie pogniewam się. Myślę też, że jak się niektóre recenzje (takie nie amatorskie, jak moje) wysłało do pani od Polskiego, to wielu recenzentów straciło by pracę 🙂

    Poza tym tekst zawiera masę błędów, a to utrudnia czytanie i zrozumienie tego co tak naprawdę Autor chciał przekazać

    No, nie jest to mój najlepszy tekst.

    Tak wiem, czepiam się, ale zawsze w dobrej wierze.

    Za co dziękuję (naprawdę).

    Like

Comments are closed.