Terry Pratchett – Złodziej czasu

Za opis tej książki wystarczą jedynie: godność autora oraz cykl do jakiego należy – “Świat dysku”. Bo i po co pisać tu coś więcej? Specyficzny humor jest najlepszą rekomendacją, lub ostrzeżeniem dla tych, którzy nie przepadają za perypetiami mieszkańców grzbietu Wielkiego A’Tuina.

Jak sama nazwa (w oryginale: “Thief of Time”) wskazuje, w tej części przyjdzie czytelnikowi wraz z autorem rozważać pojęcie czasu, znaleźć odpowiedź na pytanie gdzie on się podziewa, kiedy go nam ciągle brakuje. Fabuła stanowi pretekst do parodiowania hollywoodzkiego wizerunków mnichów (z klasztoru Szaolin, czy tybetańskich) – głównie. Oprócz tego mała dawka zdrowego podejścia do religii (które dla niektórych jest pewnie bluźnierstwem). Ze znanych osób wystąpią: Audytorzy, Śmierć, Śmierć Szczurów, Susan oraz pozostali trzej Jeźdźcy Apokalipsy. Werdykt może być jeden: czytać. Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć dwa cytaty, jakie szczególnie mi się spodobały.

To było albo bardzo skomplikowane przemyślenie z twojej strony, Mulisty Stawie, albo usiłowałeś rozciągnąć metaforę w raczej głupawym kierunku. Jak sądzisz, która to z dwóch możliwości?

Audytorzy próbowali zrozumieć religię, ponieważ tak wiele działań, które całkiem nie miały sensu, podejmowano w jej imieniu. Religia mogła też usprawiedliwić praktycznie dowolna ekscentryczność. Ludobójstwo na przykład.

Linki

2 thoughts on “Terry Pratchett – Złodziej czasu

  1. Zależy jak kto czyta książki. Jedzenie czekolady w wannie uznaję już za lekką przesadę 😉

    Cholera, skończyły mi się Pratchetty, trzeba iść do empicu.

    Like

Comments are closed.