Dragon Age: Początek – Przebudzenie

“Dragon Aga: Początek – Przebudzenie” to pierwszy oficjalny dodatek oferujący nową kampanię do gry “Dragon Age: Początek”. Oznacza to nowe miejsca, nowe zadania oraz a także nowe umiejętności, nowe specjalizacje, nowe czary itp… słowem zapowiada się nieźle. A jak jest w istocie?

Rzecz dzieje się po wydarzeniach z podstawy i można (zalecam) zaimportować bohatera, nawet jeśli nic wskazywało na to, że będzie on w stanie kontynuować swoje przygody. Tracimy jednak naszą drużynę, choć kilkoro dawnych znajomych przyjdzie nam ponownie spotkać, w tym jedną można przyłączyć (tak, zgadza się, chodzi o Oghrena). Jako dowódca Szarych Strażników przejmujemy schedę po ubitym w części pierwszej arlu Howie. Jego zamek jest teraz Warownią Czuwania. Sama historia zaczyna się, od małego trzęsienia ziemi – nasz nowy dom jest właśnie atakowany przez Mroczne Pomioty, w dodatku to nie jest zwykła banda tych stworzeń…

Zarządzamy zamkiem, tak więc mamy decydujący głos w większości spraw z nim i przyległościami związanych. Albo jak kto woli, gra chce sprawiać takie wrażenie. Na szczęście nasze poczynania nie ograniczają się jedynie do siedzenia i dbania o wysoką liczbę jajek z pobliskiego kurnika; robimy wypady na pobliskie tereny starając się odkryć ich tajemnice, lub też zwyczajnie wypełniać zlecone zadania. Twórcy się postarali i nie jest nudno, zadań pobocznych jest dużo a i główny wątek jest nawet dość złożony, choć całość jest bardzo krótka.

Ponieważ zaczynamy wysoko poziomowym bohaterem rozszerzono liczbę specjalizacji, umiejętności, talentów itd… dodano też możliwość (nie za darmo jednak) zresetowania postaci. Zupełnie zmieniono podejście do run, teraz wyższe poziomy tychże należy sobie zrobić samemu i jest to dość droga zabawa, ale ciekawa. Mamy też zupełnie nowych bohaterów (z jednym wyjątkiem – patrz wyżej), ciekawostką jest, że rozmawiamy z nimi nie jako przy okazji, kiedy oglądamy pewne specyficzne obiekty, np. rzeźby. Każdy z naszych nowych kompanów również jest Szarym Strażnikiem, lub świeżym rekrutem.

Dodatek “Przebudzenie” nie rozgrywa się na wielkiej mapie, mamy raczej mało miejsc do zwiedzenia. Ponadto omawiany produkt jest mocno zabugowany. Część problemów ma postać złych wpisów w dzienniku, czasem można zauważyć drobne wpadki w skryptach zadań, na szczęście zwykle niegroźne. Niektóre błędy mogą być zabawne, jak np. dialog z bezgłowym (ktoś nie przewidział możliwości jego dekapitacji w ferworze walki). Najpaskudniejszy z błędów, jaki napotkałem (i to nawet kilka razy…) to zapętlenie się animacji śmierci głównego przeciwnika w grze.

Wnioski: jeśli komuś spodobało się “Dragon Age: Początek”, niech śmiało sięga i po dodatek. Mimo swoich niedoróbek, raczej niewielkiemu poziomowi trudności i tak wciąż potrafi wciągnąć na te kilkanaście godzin. Zawdzięcza to dobrej fabule, ciekawym postacią (które wciąż żywo sobie dogadują nawzajem) i nieco innemu podejściu do przygody – nie jesteśmy już wędrowcem, teraz jesteśmy panem feudalnym, jesteście gotowi na przyjęcie tego brzemienia?

Linki