A do mnie napisał Kaczyński!

Czuje się ważny, taka persona osobiście raczyła mi wysłać email (jak i do wszystkich zapewne, posiadających konto na onet.pl). Co prawda jego brat (a może on sam? mniejsza z tym) nie bardzo coś darzył szacunkiem internautów, no chyba, że liczyć mu te na siłę wstawione do wyborczego klipu emotki.

Tak się złożyło, że akurat dzisiaj oglądałem też spot wyborczy wymienionego. Spot ładny, ale w zasadzie o niczym. No o tym, że mamy w Polsce dąb, który się nazywa Bartek i mamy też tradycje, których bohater postara się strzec. Niewiele lepsze to od spotu Bogusława Komorowskiego, który przedstawił się w nim jako, za przeproszeniem: wszechpolak (znaczy, że czuł się związany z każdym zakątkiem naszego kraju, a nie, że maszeruje za Giertychem). A jeśli już przy tych filmikach, to najciekawiej wypadł chyba ten Waldemara Pawlaka. Przynajmniej zaprezentował jakieś konkrety. Co z tego, że przy okazji czerpał z osiągnięć Ochotniczej Straży Pożarnej?

Dla tych którzy nie padli ofiarą osobistej estymy pana Kaczyńskiego, pokrótce streszczam zawartość: zostałem zaproszony na cykl debat o Polsce, oprócz tego oferowano mi dwie możliwości wyrażenia poparcia i najciekawsze: akcja Przynieś Babci dowód (choć to chyba trzeba odczytywać jako Czy wiesz, że (…)). Komitet wyborczy PiSu chyba nie łudzi kto głównie buduje ich elektorat. Nawet poklikałbym w te linki, gdyby nie prowadziły do statystki Onetu. I poszedł emial do kosza.

18 thoughts on “A do mnie napisał Kaczyński!

  1. Przecież Lechu miał rację. Internauci lubią piwko i lubią porno.
    Znowu się demonizuje rzeczywistość. 😦

    NK na 3. miejscu.
    RedTube na 26. miejscu.
    Fotka na 27. miejscu.

    Dla świata to jest 53. i 54. miejsce w liście Alexa.

    Like

  2. Quest: to, że w Twoim przypadku miał rację, wcale nie oznacza, że ma rację dla wszystkich 😛
    Jednak tutaj zwracam uwagę na coś innego: coś tam raz chlapnął, a potem jak gdyby nigdy nic jego pomagierzy próbują to odkręcić, zabawne to jest nawet, ale i smutne. Teraz z kolei postanowili ostrzej zareklamować tego kandydata w właśnie w sieci.
    A swoją droga, skąd to zestawienie? I raczej byłem przekonany, że RedTube powinien być wyżej, przynajmniej w pierwszej dziesiątce. Domyślam się, że pierwsze miejsce to Google, ale nie zgaduję co może być na drugim.

    Like

  3. Politycy mają to nieszczęście, że choćby określili najszczerszą prawdę, (…) i to samo z Internetem i LechKaczem.

    Ja dalej będę utrzymywał, że to nie jest ten przypadek.

    Like

  4. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota – taką opinię na temat wyborów przez internet wyraził w wywiadzie dla portalu pis.org.pl były premier Jarosław Kaczyński.
    Osobiście nie jestem zwolennikiem zmuszania ludzi do brania udziału w wyborach ani też znacznych ułatwień jeśli chodzi o oddawanie głosu. Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać

    Zdaniem byłego premiera internauci to grupa szczególnie łatwo poddająca się wszelkiego rodzaju wpływom. – Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować – mówi Kaczyński.

    [src]

    Tak to dokładnie było. Odrzucając już merytoryczne powody przeciw nowemu systemowi, można śmiało (i szczerze) przyznać, że po jego wdrożeniu, JKM byłby czwartą a może i trzecią siłą polityczną. Co oczywiście nie musi być złe.

    Wystarczy zerknąć na wykop teraz. Wystarczy przejrzeć archiwum wkopu z okresu wyborów w 2007 roku i wcześniej. Już teraz mamy problemy z wyborami, bo do urn idą ludzie, którzy oddają “telewizyjny głos”. Nie chciałbym, aby statystyczna frekwencja podskoczyła do ~90%, a swoje kliki-głosy oddawali czytelnicy pudelka czy demotywatorów, tylko dlatego, że jest to proste.

    Trudno się nie zgodzić z Kaczyńskim. Osobiście dołożyłbym dwa kolejne utrudnienia. Test ze znajomości konstytucji oraz symboliczna opłata (5 zł) za możliwość wzięcia udziału w wyborach.

    I w ten sposób już eliminujemy moherowy elektorat, oraz równie moherową młodzież, która mobilizuje się, gdy trzeba zabrać babci dowód.

    W sieci rządzi infoteinment, dominuje piwko, porno, Facebook i porno oraz jakiś Second Life. Bałbym się oddać władze tym ludziom, bo znaczna część nie radzi sobie nawet z pierwszym życiem. Nadal popieram tę decyzję. 🙂

    Like

  5. Byłemu prezydentowi, jak i tobie, wydaje się, że to głosowanie przez internet będzie miało postać jakiejś ankiety, w której, jak na dajmy na to Pudelku, wybierasz sobie, która gwiazdka ma ładniejszy stanik. Szczerze w to wątpię.
    Wydaje mi się, ze ta procedura będzie na tyle złożona, że dorówna ona podreptaniu do punktu wyborczego, pokazaniu kawałku plastiku i zaznaczenia “ptaszka”.
    Z tego co wiem, zwolennicy takiego udogodnienia wskazują na przykłady państw, które je wprowadziły, np. dostajesz pocztą kody, potem możesz przez cały dzień zmieniać wybór (na wypadek jakby ktoś cie przymusił, albo kupił głos).

    Like

  6. Sigvatr, byłoby dobrze, abyś nie przesądzał co mi się wydaje, a co nie. Z koeli jeśli sam przyznajesz, że “wydaje ci się” to nie mam pytań. 🙂

    Moja wizja e-wyborów odbiega od ankiety na pudelku. Poza tym, skoro większość obywateli nie jest zainteresowana wyborami, to garstka domagająca się zmian jest tylko promilem w masie. Mniejszość nie może realnie kreować systemu wyborczego.

    Z tego co wiem, zwolennicy takiego “udogodnienia” wskazują na przykłady państw, które je wprowadziły i narzekają na niestabilność, manipulacje czy zagrożenie crackingiem.

    Poza tym, wdrożenie takiego równoległego (alternatywnego czy zastępczego?) sposób głosowania pociąga za sobą kolejne koszty i zagrożenia.

    Niezrozumiałe są także realne powody dla takiego systemu. Gdzie tutaj sensowne udogodnienia? Dla przeciętnego człowieka jedyny trud to podniesienia tyłka i przejście kilku minut do lokalu wyborczego. Inni mieli trudniej, np. więźniowie, marynarze czy Polacy za granicą, a oni zdecydowali się poświęcić znacznie więcej czasu, aby oddać głos.

    Nie popieram systemu, który spłyca wybory do kliknięcia trwającego 2 sekundy. Kaczyński ma rację.

    Like

  7. Napisałeś:

    Sigvatr, byłoby dobrze, abyś nie przesądzał co mi się wydaje, a co nie.

    Tylko po to, żeby potem:

    Nie popieram systemu, który spłyca wybory do kliknięcia trwającego 2 sekundy.

    Czyli wydawało mi się całkiem dobrze. Wątpię, żeby tak miały wyglądać “e-wybory”, weź sobie przykład z życia (swoją drogą też Kaczyńskiemu nieznany) – internetowe transakcje bankowe. A tak sprawa będzie bardziej złożona. To wcale nie są 2 sekundy.
    Jak otworzysz nieco oczy, zauważysz, że sporo ludzi pracuje, studiuje, mieszka, poza miejscem zameldowania, dla tego dla nich to wcale nie jest tylko kwestia podniesienia tyłka, jak ci się wydaje.
    A co do Kaczyńskiego, to był on starym dziadkiem, który informacje o świecie chciał czerpać z “targu”, współczesny świat go przerażał, bo go nie rozumiał. Dlatego był przeciwnikiem Internetu i wolał “sprawdzone”, znane mu z dzieciństwa, metody. Nie nadawał się na prezydenta, jego brat pewnie też jest taki sam – no ale, o tym, to może kiedy indziej.

    Like

  8. “internetowe transakcje bankowe. A tak sprawa będzie bardziej złożona. To wcale nie są 2 sekundy.”

    To są właśnie dwie sekundy. Większość transakcji polega na przekierowaniu ze strony operatora na stronę banku, wpisaniu loginu/hasła i zatwierdzeniu przelewu. Najlepszy przykład: mTransfer.

    “Jak otworzysz nieco oczy, zauważysz, że sporo ludzi pracuje, studiuje”.

    No i co z tego? Praca i studia nie są przeszkodą nie do pokonania. Nie są nawet trudną przeszkodą. A wybory organizuje się w weekend, gdy statystyczny Polak nie pracuje.

    “poza miejscem zameldowania, dla tego dla nich to wcale nie jest tylko kwestia podniesienia tyłka, jak ci się wydaje.”

    Odrębny przypadek, który pewnie można uprościć (pozbywając się wymogu zameldowania?).

    Ten przypadek nie jest wart wdrażania nowego systemu i ryzykowania związanych z nim zagrożeń.

    Nigdy nie da się zaspokoić roszczeń wszystkich ludzi. Równie dobrze, można zażądać przesunięcia wyborów na poniedziałek, bo co z robotnikami pracującymi w systemie czterobrygadowym?

    I po co ta opinia o JarKaczu? Ważne, że mówi sensownie. Żaden aktualny kandydat nie jest współczesny i każdego przerażą Internet. Wyjątkiem jest Pawlak, ale to gażeciarz i niesłowny populista.

    E-wybory na pewno ułatwiłyby oddanie głosu jakiejś części społeczeństwa, ale to byłby tylko ułamek. To nie byłaby inwestycja, a strata czasu i pieniędzy.

    I straszenie Kaczyzmem, starością czy wiedzą czerpaną z targu nie zmieni tego stanu rzeczy.

    Like

  9. No i co z tego? Praca i studia nie są przeszkodą nie do pokonania.

    jak zaczniesz pracować, to zrozumiesz. Mały tip: raczej nie mieszka się w osobnym mieszkaniu kilka kilometrów od tego starego.

    Odrębny przypadek, który pewnie można uprościć (pozbywając się wymogu zameldowania?).

    Tak, i niby jak zagwarantujesz to, że co zabawniejsi będą sobie jeździć od lokalu do lokalu? czekaj, czekaj – wiem, internetową bazą danych? No proszę…

    I po co ta opinia o JarKaczu? Ważne, że mówi sensownie.

    Właśnie, że nie. Wykazałem ci, że o ile ty silisz się na jakieś argumenty ekonomiczne, czy nawet związane z bezpieczeństwem, to on zwyczajnie wie, że jego elektorat z Internetu nie korzysta, więc blokuje taką inicjatywę, aby przypadkiem nie bić wyborców konkurencji (co swoją drogą jest głupie).

    Żaden aktualny kandydat nie jest współczesny i każdego przerażą Internet.

    Właśnie, że nie. Wiedzą, że mają szansę na te kilka procent, więc silą się jak np. ten Pawlak (o którym ktoś zabawnie powiedział, że po 10 latach właśnie odkrył Internet), albo dobrze maskują, trzymają język na wodzy – co dobrze o nich świadczy, polityk nie może sobie na wiele pozwolić – taka praca.

    Like

  10. @Torero: a dziękuję, w gimnazjum mnie uczą takiej.

    Twoja elewacja wzbudza we mnie charyzmę.

    Nieznany mi zwrot, a właściwie, taki którego nie rozumiem (jakoś przysnąłem w czasie kazania). Zechcesz przybliżyć mi jego znacznie?

    Like

  11. “jak zaczniesz pracować, to zrozumiesz”

    Pracuję, głosuję i nadal nie widzę problemu.

    “Tak, i niby jak zagwarantujesz to, że co zabawniejsi będą sobie jeździć od lokalu do lokalu? czekaj, czekaj – wiem, internetową bazą danych? No proszę…”

    Problem, który stawiasz jest dosyć abstrakcyjny. 😉 Dywagujesz o nieistniejących problemach w nieistniejącym systemie. Baza i tak jest, bo przecież sumują głosy. Może po komunistycznym, unikalnym numerze PESEL, może po numerze i serii Dowodu Osobistego/paszportu? :>

    http://pl.wikipedia.org/wiki/PESEL

    “Właśnie, że nie. Wiedzą, że mają szansę na te kilka procent, więc silą się jak np. ten Pawlak (o którym ktoś zabawnie powiedział, że po 10 latach właśnie odkrył Internet), albo dobrze maskują, trzymają język na wodzy – co dobrze o nich świadczy, polityk nie może sobie na wiele pozwolić – taka praca.”

    Twierdzenie, że JarKacz (tak, to powiedział premier, a nie prezydent) nie chce e-wyborów, bo to nie trafia do jego elektoratu jest trochę niepoważne. Jest mnóstwo młodych wyborców PiS-u, tylko na razie dobrze się ukrywają, bo wykreowano pogląd, że popieranie Kaczyzmu jest passe. Możliwe nawet, że w bliskiej przyszłości przejmą młodych i inteligentnych wyborców PO, wykiwanych przez partię. 😀

    Pawlak to populista i specyficzny polityk. On przede wszystkim nie chce wygrać wyborów. Chce się tylko pokazać. Jako prezydent miałby mniejsza władzę, niż ma teraz. Poza tym, nie przystoi krzyżować planów sojusznikowi. Jego kandydatura to szopka polityczna. Popierają go głównie rolnicy. Nie są to mohery, nie są to młodzi, nie są to feministki. Dostaje tylko tyle władzy, aby nie wypaść z sejmu.

    Pawlak dużo mówi, ale nigdy nie wykorzystuje swoich wpływów do zmiany. Non stop papla o Open Source i Otwartych Standardach, a taki Witold Drożdż z PO informatyzuje Polskę w myśl zasady, że otwarte standardy dyskryminuję producentów zamkniętego oprogramowania (popularny kazus ODF i MS Office).

    Myślę, że jako Minister Gospodarki czy honorowy patronat różnych Wolnych Projektów mógłby promować WiOO, chociażby przez propagowanie oddolnych sukcesów UM Katowic i UM Lublina (swoją szosą, rządzą tam korwiniści z UPRu), ale nieeee. Lepiej jest klachać o jednym iPadzie na jednego ucznia (po niewypale jakim był jeden laptop na jednego ucznia).

    Drugim, który zyskałby na e-wyborach to Korwin-Mikke, ale jego prezydentura też nie obchodzi. Poza tym, stawiam perły przed orzechy, że też byłby przeciw.

    I na tym kończy się lista współczesnych polityków. Ludowy cwaniak i 60-letni polityk, który zna się w myśl zasady „poznać wroga”. Cała reszta to ciemnota. Chociaż nie, Komorowski już wie czym jest Wikipedia. 🙂

    Like

  12. Odrzucając już merytoryczne powody przeciw nowemu systemowi, można śmiało (i szczerze) przyznać, że po jego wdrożeniu, JKM byłby czwartą a może i trzecią siłą polityczną.

    Bez jaj, gimnazjaliści chyba jeszcze nie posiadają na razie praw wyborczych.

    Like

  13. Pracuję, głosuję i nadal nie widzę problemu.

    Na stałe? 40 godzin w tygodniu? jakieś > 100 km od miejsca meldunku?

    Problem, który stawiasz jest dosyć abstrakcyjny. 😉 Dywagujesz o nieistniejących problemach w nieistniejącym systemie. Baza i tak jest, bo przecież sumują głosy. Może po komunistycznym, unikalnym numerze PESEL, może po numerze i serii Dowodu Osobistego/paszportu? :>

    Pozwól, że wyjaśnię ci jak to wygląda. Byłem na dwóch, czy trzech wyborach, więc mam jakieś zdanie w tej materii. Urząd, na podstawie meldunków, sporządza listę. Kiedy przychodzisz na wybory zaznaczają, że byłeś (i automatycznie to uniemożliwia ci podwójne głosowanie). Kiedy głosujesz poza miejscem zamieszkania, musisz mieć karteczkę, którą ci zabiorą i bez której nie zagłosujesz. Na samych głosach nie ma żadnych PESELI, czy innych komunistycznych numerów.

    Jest mnóstwo młodych wyborców PiS-u, tylko na razie dobrze się ukrywają, bo wykreowano pogląd, że popieranie Kaczyzmu jest passe.

    To jest niepoważne stwierdzenie. Młodzi zwolennicy PiSu wcale się nie ukrywają, po prostu jest ich mało. Czy ty się ukrywasz ze swoim po poparciem dla tej partii? Nie krępuj się, śmiało, jakoś twoi odpowiednicy od pana z muszką wcale się nie kryją.

    Pawlak dużo mówi, ale nigdy nie wykorzystuje swoich wpływów do zmiany. Non stop papla o Open Source i Otwartych Standardach

    Nawet nie wiedziałem.

    Widać, że Brono Wpadka walczy o elektorat JarKacza. Lol.

    🙂 szczególnie spodobało mi się to “jestem synem dzielnego narodu”.

    Like

  14. Pracuję na pełen etat, ale to nie ma nic do rzeczy.

    Widocznie do tej pory dawałeś sobie radę z papierologią (a Google uprzejmie donosi, że nawet znośną). Raczej nic (na szczęście) nie zapowiada zmiany, więc możesz albo zignorować wybory, albo się wysilić i zdobyć ten formularz.

    Jeśli ci się nie podoba załatwianie karteczki, możesz złożyć sugestię poprawy do naszej liberalnej komisji przyjazne państwo. Donek ostatnio coś kombinował przy ordynacji, aby wspomóc Brona Wpadkę.

    To nadal nie jest powód, by wdrażać e-wybory. Po pierwsze jest to nieopłacalne, a po drugie jest to nieopłacalne. 😉 Po trzecie, ten kto jest zainteresowany, postara się o kwestionariusz wcześniej. Niezainteresowani urlopowicze chociaż nie popsują wyborów swoim “medialnym głosem”. To także plus. Wielu bezmyślnie głosuje, a nikt nie chce brać odpowiedzialności za polityków.

    Nadal też obstaję przy weryfikacji liczbowo-seryjnej. W komisjach spisuje się serię i numer Dowodu Osobistego, co potem i tak trafia do wspólnej bazy. Można zlikwidować wymóg zamieszkania i poinformować, że zdublowane głosy będę unieważniane/będzie liczyć się tylko jeden. Banalne rozwiązanie.

    “To jest niepoważne stwierdzenie. Młodzi zwolennicy PiSu wcale się nie ukrywają, po prostu jest ich mało. Czy ty się ukrywasz ze swoim po poparciem dla tej partii? Nie krępuj się, śmiało, jakoś twoi odpowiednicy od pana z muszką wcale się nie kryją.”

    Mało? Czy ja wiem. Młodzi zwolennicy PiSu przynajmniej istnieją. Elektorat PO to chorągiewki, zasymilowane odrzutki z innych partii. Gdy czytam o przejmowaniu elektoratu LiD-u czy PiSu (czy wchłanianiu polityków LPR-u w Małopolsce), to włosy stają dęba. Zdaje się, że sympatycy PiS głosują za politykami, którzy reprezentują ich poglądy, natomiast elektorat PO jest zależny od panującej mody i głównie głosuje z nienawiścią przeciwko innym.

    U mnie w grupie na roku było ~10 wyborców PiS-u. Wszyscy się ukrywali. Jeden był tak bezczelny, że robił czarny PR partii. 😀 Było też 50 innych, bez poglądowych szaraczków, którzy w 2007 głosowali przeciwko Kaczyzmowi, ale teraz powracający narodowo-katolicki Kaczyzm już im nie przeszkadza, za to Brono Wpadka strasznie ich drażni. I boroki nie wiedzą na kogo głosować.

    Nawet jeśli (w co osobiście nie wierzę), symatyków PiS-u jest mniej, to przynajmniej oni są lojalni. A jak wiadomo, lepszy jeden nawiedzony od dziesiątki przeciętniaków. 😀

    Stanowczo potwierdzam, że nie ukrywam swojego poparcia dla partii. Ba, nawet ich nie popieram. Trudno byłoby mi popierać JarKacza, skoro ma mniejsze szanse od Brona Wpadki, a przecież reprezentują to samo.

    Like

  15. W komisjach spisuje się serię i numer Dowodu Osobistego, co potem i tak trafia do wspólnej bazy.

    Nie ma “wspólnej bazy”. To spisy wyborców gwarantują unikalność głosów.

    U mnie w grupie na roku było ~10 wyborców PiS-u. Wszyscy się ukrywali. Jeden był tak bezczelny, że robił czarny PR partii.

    Ale ty ich przejrzałeś… gratuluję. Czy też może spotkaliście się na wiecu partyjnym? Sorry, ale twój tekst jest wypełniony pisowską nowomową, a ja mam awersję do niej (jak i do każdej innej – Torero potwierdzi).

    Nawet jeśli (w co osobiście nie wierzę), symatyków PiS-u jest mniej, to przynajmniej oni są lojalni. A jak wiadomo, lepszy jeden nawiedzony od dziesiątki przeciętniaków. 😀

    Właściwie to owe 10 jest lepszych, bo to 10 razy więcej głosów.

    Like

Comments are closed.