Dynastia Tudorów (sezon 1)

Ciekawe, jak wiele osób kojarzy postać Henryka VIII? Chodzi oczywiście o angielskiego monarchę z XVI wieku. Jeśli już, to zapewne wiedzą one o jego żonach i o tym, że to on właśnie był sprawcą powstania Kościoła Anglikańskiego (nota bene: aby móc dostać rozwód). Ale jak poucza nas lektor z intra serialu, znamy tylko koniec historii, a trzeba przecież cofnąć się do jej początku.

Zatrzymajmy się jeszcze chwilę przy intrze, jeśli ktoś chce wiedzieć o czym jest serial, niech obejrzy tylko go. Albowiem jest to doskonały opis całości. Będzie więc o dworskich intrygach, kto na kogo czyha, trochę o religii i dużo seksu. Henryk VIII to tutaj kipiący testosteronem młodzik, który w przerwach pomiędzy licznymi rozrywkami korzysta z wdzięków kolejnych panien, podsuwanych mu przez ich ojców z nadzieją na awanse i zaszczyty.

Być może trochę to niesprawiedliwy obraz tego króla, ale autorzy zdają się unikać, być może nieciekawych, scen załatwiania codziennych spraw królestwa. Oczywiście od czasu do czasu, władca zleci temu lub owemu tą, czy inną sprawę, ale raczej to kardynał Thomas Wolsey zastępuje go w rządzeniu, doradzając mu i sugerując decyzje.

Niech też wam się nie wydaje, że serial pretenduje do kategorii softporno, bo choć nagich aktorek jest sporo, to jednak clue jest tutaj polityka, w którą wplecione są dążenia ważniejszych dworzan do coraz to większej władzy, gry w której wszystkie chwyty są dozwolone. Niejako odskocznią od tego tematu jest np. postać Thomasa Tallisa – muzyka. Fabuła serialu nie trzyma się tylko i wyłącznie Londynu. Polityka zagraniczna również została wspomniana, choć głównie jako uroczyste podpisanie traktatów, lub wieści z toczących się w Europie wojen i ważniejszych wydarzeń.

Twórcy serialu starali się maksymalnie uatrakcyjnić widowisko, nie wstawiając do niego rozbudowanych i drogich w realizacji scen (np. batalistycznych). Oprócz odrobiny erotyki, czy przeskoków czasowych (np. kolejna scena dzieje się kilkanaście dni po poprzedniej), w historię wpleciono również kilka niezupełnie historycznych legend. Nie mam za bardzo czego przyczepić się do pierwszego sezonu “Dynastii Tudorów”. Choć może nie jest to twór wspaniały i koniecznie należało by go obejrzeć, chętnie obejrzę kolejne odcinki.

Linki