The Bard’s Tale: Opowieści barda

Zbierzcie się wkoło huncwoty i poczytajcie o wycinku z żywota pewnego miernoty. Bohaterem tej opowieści będzie Bard. W zasadzie nie ma innego imienia, niż to, co określa jego profesję. Jak on sam się opisał, interesują go w życiu trzy rzeczy: wino, kobiety i śpiew, niekoniecznie w tej kolejności. I zupełnie też nie obchodzą go żadne, choćby nie wiedzieć jak szczytne idee, o ile nie stoi za nimi dużo złota.

Tak więc, chodzi sobie ten nasz grajek od wioski do wioski, oferując przygrywkę do kotleta za parę złociszy, czy kufel piwa, unikając stałej pracy i byłych kochanek, aż nieco brew sobie, wplątuje się w pewną aferę z obrzydliwie klasycznym motywem ratowaniem uwięzionej księżniczki. Tutaj warto nadmienić, iż gra parodiuje większość znanych i powszechnych w najróżniejszym mediach zabiegów fabularnych.

Sama rozgrywka to hack’n’slash z elementami RPG, a gdzieniegdzie i zagadką logiczną. Walczymy w zasadzie samotnie, ale nasz protagonista potrafi przyzywać za pomocą magii pomagierów, którzy nas w tej walce wesprą. Co ciekawe, wszystkie zdobyte łupy, czy nie używany już rynsztunek, są automatycznie spieniężane – oszczędzono nam biegania do sklepów z pełnym plecakiem.

Zalecam granie w polskiej wersji tej gry. Zwłaszcza, że jest dostępna w “Kolekcji klasyki” za niewielkie pieniądze. Naprawdę warto, dla głosu Fronczewskiego jako Narratora i Borysa Szyca jako Barda. Jak to brzmi? Narrator gardzi Bardem, a ten nie pozostaje mu dłużny.

Tak więc ogólnie rzecz ujmując: warto się zapoznać z “Opowieściami Barda”. Za humor i za te piosenki (które zresztą można śpiewać razem z bohaterami, jeśli ktoś lubi karaoke). Może i gra jest na dłuższą metę nieco nużąca, ale i tak warto.

Linki