Bronisław Komorowski – Zgoda buduje

Kiedy omijałem kamerę, przed którą wywiadu udzielała jakaś nie znana mi osoba, wpadłem wprost na Roznoszącego. Ów posiadał aparycję bramkarza z nocnego klubu, więc bez gadania wziąłem oferowaną mi “ulotkę”. Jak się okazało, dostała mi się mała książeczka pt. “Zgoda buduje”. Tak, zgadza się – to reklama wyborcza Bronisława Komorowskiego.

Nieco odruchowo porównuje tą publikację, z odpowiednikiem wydanym przez konkurenta. Nie jest to zupełnie sprawiedliwe, bo ile tamta była zgiętą na pół kartką, to ta ma aż 8 stron, w dodatku w większym formacie. Co nie zmienia jednak faktu, iż mają wiele wspólnego.

Proszę państwa, oto miś

Na okładce podretuszowane zdjęcie kandydata, wraz z nazwiskiem, hasłem wyborczym i adresem strony internetowej tegoż. W tle zdjęcia wpleciona została flaga Polski oraz Unii Europejskiej – o ile dobrze pamiętam, a mogę się mylić – tej ostatniej oszczędził sobie pan Kaczyński. Nawet to zdjęcie jest już przekazem do wyborcy.

Przejdźmy dalej, na drugiej stronie okładki znajduje się kolejne zdjęcie Komorowskiego, ukazujące go w chwili jak niewątpliwie kreśli słowa wstępu, jaki znajduje się na kolejnej stronie. W owym wstępie podobnie jak na spotach wyborczych, autor pokrótce streszcza swoją historię, wspomina o posiadanej rodzinie (czyli żona i pięcioro dzieci – ciekawe, czy coś z tym wspólnego stan cywilny kontrkandydata?) oraz pokrótce wyjaśnia swoją wizję kraju. Czyli jak na razie dość standardowo.

Chętnie państwu łapę poda

Następnie znajdujemy rozdział pt. “Moja wizja prezydentury”. To rzecz jasna wyliczanka, co trzeba, co musimy, z czym prezydent musi się liczyć etc. Tekst, dość krótki, zdobią go zdjęcia marszałka ze znanymi politykami unijnymi (Nicolas Sarozy, Angela Merkel i Jerzy Buzek). Na końcu znajduje się zachęta do zapoznania się ze szczegółami programu kandydata na jego stronie. Problem w tym, że nie potrafię tego programu tam znaleźć, znalazłem artykuły na temat Kaczyńskiego, dużo zdjęć, jeszcze więcej wstawek Flash, ale programu nie. A szkoda.

Tu wypada po raz kolejny odwołać się do tekstu z ulotki Kaczyńskiego. Tu i tam, mamy listę pobożnych życzeń, bez konkretów. No, właściwie to Komorowski wspomina o wprowadzeniu okręgów jednomandatowych, ale jego partia obiecuje to od samego początku swojego istnienia, więc nie mogę tego zaliczyć na plus. Plusem jest jednak – przynajmniej dla mnie – brak odwołań do modnego tematu powodzi. Złośliwi pewnie stwierdzą, że to przez to, iż to właśnie PO jest winne zaistniałej sytuacji, ale to zupełnie inna bajka.

Nie chce podać? A to szkoda

I to by było na tyle, z marzeń o konkretach. Dalej mamy krótkie kalendarium żywota pana Komorowskiego, tam właśnie wychodzi na jaw fakt, iż jest to ulotka jeszcze z przed pierwszej tury (zresztą wstęp napisany został 30 maja), bo przy dacie 20 czerwca 2010 roku znajduje się notatka następującej treści: kolejną część mojego życiorysu dopiszą wyborcy. Tak oto przechodzimy do półmetka.

A środek “Zgody …” zajmuje dwustronicowe zdjęcie “autora” z Donaldem Tuskiem obok godła Polski. Tusk nieco rozmyty i przedstawiony z boku, przez co sprawia wrażenie, jakby znalazł się na zdjęciu przypadkiem. W całej zresztą kampanii coś słabo mu idzie wspieranie kolegi z partii – przynajmniej z mojej perspektywy.

Przechodząc dalej natrafiamy na opis rodziny kandydata, z dodatkowymi jej zdjęciami. Osobiście odczytuje to jako kolejny przytyk do Kaczyńskiego, który nie może poszczyć się grupką dzieci i wnukami. Patrząc nieco praktycznie na całość: czy to rodzina pana Komorowskiego ma rządzić? Czy to ją wybieram?

Potem znowu zdjęcia, jakieś słowa poparcia od znanych ludzi – albo tylko tak to ma wyglądać – oraz Komitet Honorowy, czyli listę sław jakie popierają Komorowskiego. Tutaj mała ciekawostka: przy Piotrze Adamczyku, jako jedynym aktorze zamieszczono informację, w jaką postać się wcielił. A chodzi tu oczywiście o role Karola Wojtyły i Fryderyka Chopina, ja od siebie dodam, że grał też np. homoseksualistę i to kilka razy. Nie on jeden odtwarzał nieudaczników, grywał w tandetnych produkcjach itd. Olbryski jako Kmicic, Kowalewski jako Zagłoba, czy Zamachowski jako Wołodyjowski, ewentualnie głos Shreka, już się widać nie kwalifikował na wspomnienie.

Cisza wyborcza

W ramach zakończenia, chciałbym zamieścić parę słów wyjaśnienia. Trochę mi szkoda, że nie zdążyłem z tym teksem przed ciszą wyborczą. Choć co prawda, nie jest moją intencją agitacja wyborcza, to jednak wciąż jest to publikacja na temat kandydata – w jakimś sensie, bo będąc ścisłym, to raczej publikacja na temat publikacji kandydata. Podobnie, jak w przypadku poprzedniego mojego wpisu traktującego o ulotce wyborczej, i tutaj dziękuję (w sensie, paszli won!) za komentarze wszelkich fanbojów. Opisałem Komorowskiego, bo jego ulotka otrzymałem, a napisałem więcej niż o Kaczyńskim, bo była większa – ot cała sekret. Tytuły rozdziałów pochodzą z wierszyku Brzechwy i nie należy się nimi przejmować.

2 thoughts on “Bronisław Komorowski – Zgoda buduje

  1. Dobrze opisałeś tą grę pozorów, cała ta kampania to stracie się dwóch projektów ulotek. Zabrakło naprawdę merytorycznych argumentów, ludzie głosują na pozory. Sprawy takie jak afery związane z Komorowskim nikogo nie zainteresowały bo do mało kogo dotarły, ja się zainteresowałem sam coś napisałem i co z tego? Demokracja to festiwal głupoty pod wieloma względami, afery zresztą to tylko mała cegiełka…

    Like

Comments are closed.