V: Goście (sezon 1)

Remake starego serialu, jakiego nie obejrzałem. Bazuje na prostym pomyśle: oto na Ziemie przybywają w pokoju kosmici, rozdają prezenty, ale oczywiście wcale nie w głowach współżycie z ludźmi. Mało tego, ich ukazanie się, to tylko część większego planu, konsekwentnie realizowanego przez ukrytych jakiś czas temu na Błękitnej Planecie obcych.

Przepowiednie fanów teorii spiskowych sprawdziły się – oni są wśród nas, wtopieni, na kierowniczych stanowiskach, czekają na rozkazy. Dziwne jednak, że scenarzyście zupełnie z tego motywu nie skorzystali. Od początku V (od angielskiego “Visitors”, jak określają się sami Goście) są postrzegani przez masy raczej pozytywnie (w pewnym sensie, to efekt zabiegów ich Dowodzącej), nikt nie oskarża ich o porwania bydła, czy gwałty podczas snu.

Kolejnym niewykorzystanym motywem jest Internet. Serial kreowany jest na współczesny, a praktycznie niema w nim tego medium, wciąż dominuje telewizja. Weźmy taki film jak np. Kick-Ass, tam nie ma wątpliwości, że akcja toczy się w naszych czasach.

Zacząłem od wad, może nieco teraz o zaletach. Od około 5tego odcinka dochodzi nieco przyprawy, w postaci Kyle’a Hobbesa, do kompletu raczej mdłych “tych dobrych”. Twardy koleś, najemnik pracujący dla tego, kto da więcej, który gra przede wszystkim dla siebie. Po drugie serial jest ładnie zrobiony, miejscami tylko nieco przesadzono z komputerowymi animacjami. Trochę się też powtarzają. No i te naturalne zęby obcych…

Oceniam ten serial jako średni – jest tutaj wiele drobiazgów jakie mnie lekko irytują, ale jednocześnie wciąż włączałem ten kolejny odcinek. Być może byłem wiedziony sentymentem, bo w roli królowej Przybyszów (tak nawiasem: ciekawa postać), osadzono znaną skądinąd z serialu “Firefly” Morenę Baccarin. No i ten ostatni epizod w sezonie, to nawet zachęca do czekania do września na drugi sezon.

Linki

16 thoughts on “V: Goście (sezon 1)

  1. Oglądałem na bieżąco pierwszą serię, czekam na następną po wakacjach, ale nie jest to coś niezwykłego. Owszem, tematyka dość nieźle wciąga, ale zupełnie brakuje postaci z którymi byśmy się utożsamiali. LOST pokazał jakie to jest ważne.

    Dlatego o wiele bardziej podobała mi się oryginalna seria – obejrzana przeze mnie dopiero po skończeniu remake’u. Faszyzm rozprzestrzeniający się na planecie to jeden wielki cliche, ale postacie są żywe. Dlatego jeśli remake nie zrobi coś z mdłymi bohaterami i ich 3 minami na krzyż, to nie pomoże im żadne CGI – wylecą z anteny.

    Like

  2. Nie mam pojęcia, nie oglądałem. Wiem jedynie, że oryginalnie V miało być przestrogą przez faszyzmem, nie było nawet mowy o przybyszach z kosmosu. Potem przepisano scenariusz, bo było zbyt płytkie. 😉

    Like

  3. Za mało obejrzałem “Earth: Final Conflict” by to oceniać. Myślę, że w “V” ruch oporu ma łatwiej, bo już w pierwszym sezonie zadają potężny cios Przybyszom. W “Earth…” ci Telonowie(?) byli bardziej zdesperowani. No i raczej tam nie było obcych-zdrajców nie licząc tylko jednego – Dana(?).

    Like

  4. Jak dla mnie, to ten serial zyskał nieco kolorków dopiero potem.
    @Riddle: ja słyszałem, że producenci stwierdzili, że ten motyw z faszyzmem, będzie zbyt skomplikowany dla potencjalnego odbiorcy, więc kazano uprościć scenariusz.

    Like

  5. @Sigvatr: OMFG. Earth: Final Conflict! Szukałem tego serialu od lat – kojarzyłem tylko nazwę rasy obcych, ale nie na tyle, by znaleźć nawet z Googlem. Tylko nazwę + sceny z openingu. Thaks, you’ve just made my day 🙂

    Like

  6. Dokładnie w V jest okropna grafika, nie raz w letnich serialach jest lepsze CGI. Serial byłby fajny na teraz, a nie w pełni sezonu.

    Co do EFC, na pewno grafika była o wiele lepsza i sprawy porwań były lepiej rozwiązanie. Tam chyba ludzie byli wykorzystywani “wysiadywania” jakiś kokonów.

    Like

  7. Wydawało mi się, że w EFC ludzie wykorzystywani byli jako pole do eksperymentów z utworzeniem rasy wojowników, którzy mieli pomóc Telonom w ich wojnie z inną rasą, wojnie, którą przegrywali. Ale obejrzałem tylko kilka odcinków.

    Like

  8. Koło siódmego odcinka przestałem oglądać. Cukierkowe, przewidywalne. Nie rozumiałem, jak V z taką technologią mogą mieć takie problemy z ‘ruchem oporu’.
    W klimacie Lost leci teraz Person Unknown. Pierwsze odcinki do mnie nie trafiły (Lost też do mnie nie trafił…) ale nadal oglądam.
    IMHO dużo przyjemniejsze jest Burn Notice, ale to zupełnie inny klimat.
    Najbardziej brakuje mi Dextera!

    Like

  9. BN jest dobrym serialem, a teraz przed/po emitują jeszcze jakąś nową wersję Alice. Więc też może być dobre.

    Z seriali które teraz zostały wznowione, na pewno mogę polecić Eureka. Jestem właśnie po 1-2 eps nowego sezonu.

    Like

  10. Obejrzałem 2 lub 3 odcinki, po czym uznałem, że fabułę nazbyt się upraszcza – nie lubię sci-fi dla 12-letnich dziewczynek.

    Choć sam pomysł na serial miał potencjał, kampania go reklamująca była ogromna, to sam serial jest mizerny. Reakcje ludzi zbyt przewidywalne i kompletnie nieróżnorodne. Słabizna nie porównywalna nawet ze słabym ostatnim sezonem SG-1.

    Like

  11. Dandys: O kurczę… Nie mam pojęcia…
    Chyba chciałem odpowiedzieć gdzieś na Twój komentarz, i jakieś zaćmienie miałem i nie w to pole Twojego nicka wpisałem.
    Przepraszam za to.
    Sigvatr: możesz, proszę, zedytować?

    Like

Comments are closed.