Człowiek z Ziemi (2007)

Młody i lubiany historyk Johny Oldman, pracujący jako wykładowca na uniwersytecie, składa rezygnację, pakuje się i zamierza wyjechać. Jednak jego przyjaciele z uczelni nie pozwalają mu jednak odjeść bez pożegnania. Urzeczony ich gestem raczy ich opowieścią o sobie – człowieku jaki żyje już około 14 tysięcy lat.

Niektórzy z obecnych traktują to wyznanie jako zabawę, inni raczej jako niesmaczny żart. Na początku próbują złapać głównego bohatera na pomyłce, zapędzić w kozi róg podchwytliwym pytaniem. Rozmowa schodzi na tematy niemalże filozoficzne, włączając też religię (bardzo ciekawy zresztą wątek). Ciężko określić, czy Johny mówi prawdę, czy nie; zdrowy rozsądek a słowo zaufanego i sympatycznego przyjaciela.

Całość filmu ma formę sztuki teatralnej. Sens opiera się na dialogu – spokojnie mogło by to być słuchowisko. Mamy nawet jedność miejsca i czasu: wszystko dzieje się jednego wieczoru w domku Johna. Być może niektórzy określą to dzieło jako nudne, przegadane – nie uświadczymy tu żadnych widowiskowych retrospekcji, ale trzeba oddać mu klimat. Ja osobiście zachęcam do obejrzenia.

Linki

5 thoughts on “Człowiek z Ziemi (2007)

  1. Pomysł, oczywiście pomysł! Dla mnie to jeden z najsmakowitszych filmów ostatnich paru lat. No i czy nazwisko bohatera nie jest przypadkiem rebusem?

    A do uwagi o tempie dodam to, że nieczęsto zdarza mi się spotkać film, który nie tylko nie przynudza i ma dobre tempo, to jeszcze owo tempo nie jest osiągnięte przez epatowanie natłokiem zdarzeń, ujęć, efektów itd. Film jest po prostu bardzo statyczny, wyważony, nie męczy widza.

    Like

  2. No i czy nazwisko bohatera nie jest przypadkiem rebusem?

    Oldman = “Stary człowiek”. O to zapytała i ta studentka, on sam przyznał, ze nazwiska dobiera z lekką nutką humoru:)

    Like

  3. Przesycony? Nie przesadzajmy. To tego nie było aż tak dużo.
    Pomijając fakt, iż Jezus miał być uczniem Buddy itp, wszystko się zgadza, Biblia wcale nie jest dokumentem historycznym, a religie powstają i umierają od tysiącleci – często nauki jednej są podstawą innej (chyba nawet można by powiedzieć, że wszystkie). Chrześcijaństwo wcale nie jest wyjątkiem, tylko dlatego, że go wyznajesz.

    Like

Comments are closed.