S.T.A.L.K.E.R. – Zew Prypeci

Witamy z powrotem w Zonie. Jest wódka, jest zagrycha, zatem odstaw kałacha, siądź i posłuchaj, co to tam, w otoczonym przez kordon wojska, świecie słychać. Bo w sumie niby to samo co i poprzednio, tylko ciut inaczej. Oto kolejna część gry S.T.A.L.K.E.R., jak na razie tylko na komputery osobiste.

Na wstępie można by od razu napisać, że w zasadzie trzon rozgrywki jest ten sam, co i w dwóch poprzednich produkcjach studia GSC Game World (wciąż jest też niestety trochę zabugowana). To znaczy: dalej mamy do czynienia z strzelanką z lekkimi posmakiem surwiwalu, która umiejscowiona jest w tajemniczej Zonie – czyli na terenach przyległych do sławetnej ukraińskiej elektrowni w Czarnobylu. W przerwach pomiędzy wymianą ognia szukamy artefaktów na usłanych anomaliami polach, z śrubą w jednej dłoni i detektorem w drugiej. Akcja gry rozgrywa się po wydarzeniach z części pierwszej.

Krótko przypomnę co się wydarzyło w jedynce: stalker o ksywie Strelok wyłączył tzw. mózgozwęglacz, czym otworzył drogę do centrum Zony. Kto mógł, ten bieżył w tamtym kierunku. Nie inaczej postąpiło wojsko, które przygotowało w tym celu ekspedycję kilku śmigłowców. Niestety, coś ewidentnie poszło nie tak i żaden z nich nie wrócił. Wysłano więc jednego człowieka: majora Diegtiarowa, pracującego dla ukraińskiej służby bezpieczeństwa (SBU). Jako samotny stalker musi on odnaleźć zaginionych żołnierzy, a także odpowiedzieć na kilka pytań. Zgadnijcie, czyimi losami przyjdzie nam pokierować?

Do trzech razy sztuka. W końcu udało się twórcom wprowadzić działające dodatkowe mutanty, które były w planach pierwszej części. Mowa tutaj o chimerach, burierach czy chomikach. Jak każde stworzenie w grze walczą na swój indywidualny sposób. Nowością jest też możliwość gry po zakończeniu głównego wątku fabularnego, choć mnie osobiście to nie za bardzo kręci. Pojawiła się też nowa zakładka w naszym PDA, a zawiera ona nasze osiągnięcia. Tutaj jednak to coś więcej niż tylko potwierdzenie dokonałem tego!. Każde owo trofeum, wpływa na rozgrywkę (np. zdobycie artefaktów z każdego rodzaju, daje nam respekt u innych stalkerów, ale też sprawia, że bandyci się nami bardziej interesują). W “Zewie Prypeci” raczej nie możemy przynależeć do innych frakcji, możemy co najwyżej z nimi sympatyzować bardziej niż z innymi. Nie ma już też wojen między poszczególnymi zrzeszeniami stalkerów (jak to miało miejsce w części drugiej). Nie ma już też jednego zakończenia – zależy ono od naszych poczynań, głównie w wątkach pobocznych. Pomimo istnienia owych całość wydaje się być dość krótka. Mamy jedynie trzy wielkie obszary do zwiedzenia.

Jak oceniać nowego S.T.A.L.K.E.R.-a? To dobra gra. To ten sam klimat co poprzednio, ten sam lektor (w wersji polskojęzycznej). Twórcy zadbali, aby pojawiło się parę nowości, tak więc fani będą zadowoleni (pomijając, że tych nowinek wcale nie jest tak znowu dużo). Zwykły, nie znający serii, gracz również może się dobrze bawić. Wniosek: polecam.

Linki

5 thoughts on “S.T.A.L.K.E.R. – Zew Prypeci

  1. Mi się całkiem fajnie grało. Co prawda obszary są tylko trzy, ale za to są całkiem spore. Ugh, taki klimat to jest coś. Emisje, tykający miernik promieniowania, zombiaki i dużo opuszczonych miejsc do eksplorowania 🙂 Ja tyż polecam tę gierkę. Sam kupiłem w Steamie razem z częścią pierwszą (Shadow Of Chernobyl) za chyba 30 zł.

    Like

  2. Kupiłem jedynkę swego czasu (też na Steamie) i nie wciągło mnie na dłużej niż 5 minut, nie ma tego czegoś, za dużo czytania fabuły za mało akcji, jeśli gra ode mnie wymaga zrozumienia fabuły to od razu ją dyskwalifikuję – tak wiem jestem ograniczony i w ogóle ;).

    Like

  3. Zew Prypeci czeka na lepszego kompa. Mam nadzieję, że będzie tak dobry jak poprzednie części – Shadows of Chernobyl było fajne, teraz męczę Clear Sky.
    BTW. We wrześniu wybieram się do Prypeci, są chętni? 🙂

    Like

  4. @Caladan: czy ja wiem, czy takie spore, podobnie myślę, jak w części drugiej czy pierwszej. Ogólnie cała gra w porównaniu do po przednich wydaje mi się mała:)
    Emisje były w poprzedniczkach (choć w pierwszej trzeba to aktywować dodatkowymi modami). Zombiaki, licznik Gaigera i te opuszczone miejsca do eksplorowania to oczywiście części klimatu, jaki charakteryzuje wszystkie STALKERy.
    @Pecet: tak jesteś ograniczony:P
    W jedynce było dość mało tekstu – ot trzeba było słuchać co ci każą, tu pobiec, tam coś przynieść, mogłeś to jednak wszystko olać. Zawsze też miałeś PDA -> cel bieżący i oto jesteśmy. Podobnie w kolejnych częściach. Rozumiem, że możesz nie lubić fabuły, cóż, są inne gry w których nie pełni ona takiej roli.
    @Scytale: ta gra chyba nie ma aż takich wymagań, mój komp jakiś wypasiony nie jest i STALKERy jakoś łyka. Trójka bardzo przypomina drugą część. A to jakaś zorganizowana wycieczka?

    Like

  5. @Sigvatr: nawet w dwójce musiałem mocno przyciąć grafikę, żeby grać płynnie. Chociaż jak patrzę na wymagania wypisane na Steamie to powinno śmigać na wysokich detalach. Może to kwestia tego, że grafikę mam w wersji M? Jak skończę Clear Sky to sprawdzę. Chociaż do tego czasu może zakupię nowego kompa 🙂
    Wycieczka jest bardzo zorganizowana, obecnie organizujemy licznik geigera, niedługo będziemy organizować kolejne elementy wyposażenia 😛

    Like

Comments are closed.