Golemy z Amgarrak

Zgodnie z wytycznymi zakonu Szarych Strażników po Pladze należy zachować czujność. Jednak dla naszego protagonisty(-ki) jest zapewne dość nużące zajęcie. Po wyrównaniu rachunków z Arcydemonem, Architektem i Matką, chyba niewiele ma on(ona) do roboty, że godzi się ponownie zejść na Głębokie Ścieżki, na prośbę Jerrika Dace’a. DLC do gry Dragon Age.

Ów postawił sobie za cel odnalezienie i wykorzystywanie badań jakie prowadzono w Amgarrak. W tej twierdzy, grupka krasnoludów (i nie tylko jak się okazało), postanowiła odtworzyć i nawet ulepszyć dokonania Caridina (przypomnę: to on opracował sposób na kreację golemów). Jak łatwo się domyśleć coś poszło nie tak. Zaginęła nie tylko oryginalna załoga thaigu, ale również wszelkie wysłane tam ekspedycje.

Całość przygody rozgrywa się na dwóch mapach. Obie nam znane, jedna z postawy, druga z dodatku “Przebudzenie”. Ta druga została jednak bardzo mocno przerobiona – właściwie to raczej podejrzewam, że autorzy zachowali mapę niepokrytą żadnym plugastwem niż, że ją oczyścili. Twórcy w dość ciekawy sposób zapewnili dużo rozrywki na tym niedużym jakby się wydawało obszarze, za co należy im się pochwała.

Nastrój przygody aspiruje do horroru. Odnajdujemy zapisy pozostawione przez poprzedników oraz ich ciała poukładane w stosy. Jesteśmy również zamknięci za pomocą dziwnej magii w budynku razem ze czynnikiem, który spowodował całą tą sytuację.

“Golemy z Amgarrak” to jeden z pierwszych dodatków do Dragon Age, który dodaje osiągnięcie (na trzy w sumie), które aby zdobyć, to trzeba grać na określonym poziomie trudności, przez co sprawiło mi ono nieco kłopotu. Bo ile dość sprawnie szły mi wszystkie walki (wcale łatwe takie znowu nie są), tak finałowa jest chyba najtrudniejszą bitwą w całej grze (po zwycięstwie, zostaniemy nagrodzeni przedmiotem w pozostałych kampaniach). Polecam zaimportować sobie bohatera, który ukończył dodatek “Przebudzenie”. A przy okazji, twórcy zadbali o takie szczegóły jak lekkie różnice w dialogach, w zależności od decyzji podjętych w poprzednich przygodach.

Cóż można by rzec na podsumowanie. To jeden z lepszych DLC do Dragon Age. Ma ciekawą historię do opowiedzenia, stanowi wyzwanie. Jest tu też miejsce na nieco pobocznej bijatyki. A i nawet w Dragon Age 2 zostały przewidziane pewne odwołania, ściślej, do jednego z bohaterów tegoż dodatku. Polecam każdemu fanowi podstawki, o ile jeszcze nie próbował.

Linki

8 thoughts on “Golemy z Amgarrak

  1. Zaraz, ktoś z własnej woli będzie chciał zapłacić, by wrócić do kopalń krasnoludzkich w Dragon Age? Przecież to była najnudniejsza część gry.

    Like

  2. Głębokie ścieżki nie były kopalniami. Tutaj bardzo szybko przechodzisz z nich do thaigu, z którego już potem możesz wyjść dopiero na końcu. Nie trzeba (nawet nie można, choćbyś i chciał) jak w podstawce iść, i iść, i iść…

    Like

  3. A niech cie diabli – dopiero co skończyłem Dragon Age, teraz katuję Awakening i miałem po tym pograć dalej w FFXIII a Ty mi tu mówisz, że ten dodatek jest tak dobry? DAMN YOU! 😉

    Like

  4. Obejdę się, nie mam manii ;]
    Zapewne jak skończę z Awakening to się zabiorę.

    A jak prezentują się inne dodatki? Witch Hunt i jeszcze jakiś jeden chyba.

    Like

  5. “Witch Hunt” być może jeszcze opiszę, a resztę, to raczej już zrobiłem: a przynajmniej “Kroniki Mrocznych Pomiotów” i “Pieśń Leliany”.

    Like

Comments are closed.