Miłość i inne używki (2010)

To przykład filmu, dobrze wykonanego specjalnie na Walentynki. Komedia romantyczna, z ładnymi bohaterami (głównymi) i happy end-em. Chyba znakiem czasu, naszego jak i czasu akcji, jest ilość scen około-łóżkowych.

Niestety nie da się przełożyć tytułu właściwie. Słowo drug z oryginału oznacza zarówno lek jak i narkotyk (zresztą, co się dziwić?). Nawiązanie do medykamentów jest tutaj ważne, gdyż główny bohater (grany przez Jake’a Gyllenhaala) jest przedstawicielem farmaceutycznym. Czyli innymi słowy: czymś na rodzaj akwizytora, wciskającego próbki swojego koncernu lekarzom.

Jak się dowiedziałem po seansie, inspiracją była tutaj książka “Hard Sell: The Evolution of a Viagra Salesman”. Na ekranie, w przeciwieństwie do pierwowzoru (bazując na opisach), przeżycia młodego sprzedawcy tabletek (dopiero potem tej sławetnej Viagry) stanowią jedynie tło pod główny wątek: romantyczny. On duży chłopiec, zapalony podrywacz, ona artystka (grana przez Anne Hathaway), również chętna i otwarta na niezobowiązujące związki, szybko konsumują swoją świeżo zawartą znajomość. Z czasem oczywiście oswajają się coraz bardziej. Przeszkodą na drodze do wspólnego życia jest jej choroba.

W zasadzie to wszystko, co można by napisać o tym obrazie. Resztę można zwyczajnie obejrzeć. Film nie jest nudny, nie jest sztampowy, spokojnie można wiec wybrać się ze swoją połówką. Bo w końcu o to w tego rodzaju dziełach chodzi.

Linki