Halo Legends (2010)

Jak wspominałem poprzednio, chciałem dowiedzieć się czegoś o uniwersum Halo. Ponieważ coś tam obiło mi się o uszy o filmie nakręconym na podstawie serii, zacząłem grzebać. Wspomniana produkcja okazała się jedynie krótkometrażową zabawą kilku fanów, dość zabawną zresztą. Znalazłem też omawiany tytuł.

Ogólnie rzecz biorąc, jest to zbiór siedmiu animacji, z których każda została zrealizowana inną techniką, przez inne, acz japońskie, studio. Skojarzenia z Animatriksem są jak najbardziej prawidłowe. Niestety choć plan był niezły, coś tu chyba nie wyszło.

Podobnie jak w przywołanych produkcjach na cześć dzieła braci Wachowskich, także i tutaj mamy dokładnie dwie części poświęcone na ogólne omówienie historii świata gry. Od czasów, kiedy galaktyką rządzili Prekursorzy (ang. Forerunners) do końcówki “Halo 3” (przynajmniej z tego co się orientuję). W obu narratorem jest Cortana. Wyjaśnia czemu powstały Halo i co działo się potem. Niewiele mówi o początkach zmagań Przymierza (ang. Convenant) z ludźmi, czy o programie SPARTAN. To akurat było by pewnie bardziej ciekawe, niż powtórka z pierwszej części gry, ale też nie ma co narzekać.

Trzecią opowieścią jest “Pojedynek” (ang. “The Duel”). Stylizowany na samurajską opowieść z planety Elity, dziwnym trafem również mającą swój odpowiednik z, zresztą, domyślacie się czego. Główny bohater, Arbiter, ma kryzys wiary. Niestety w teokratycznym społeczeństwie oznacza to kłopoty. Tytułowy pojedynek jest właśnie ich kwintesencją. W mojej skromnej opinii, to najlepsza część z omawianego zbioru.

Inną wyszczególniającą się historią jest “Odd One Out” (nie podejmę się tłumaczenia tej nazwy), która jest swoistą parodią Halo. Silnie inspirowana starymi azjatyckimi kreskówkami a`la “Dragon Ball”. Jak dla mnie średniak, trochę zabawnie, trochę głupawo. Ale najgorzej wykonany jest chyba “Powrót do domu” (ang. “Homecoming”), z obrzydliwymi animacjami wystrzałów z broni palnej. Sama historia, losów dwójki uczestników programu SPARTAN, nawet się jako tako broni.

Jest jeszcze jedno podobieństwo do Animatriksa: obecność animacji 3D. Tutejszym odpowiednikiem “Ostatniego lotu Ozyrysa” jest “Paczka” (ang. “The package”), w której występuje sam Master Chief. Niestety choć ładnie zrealizowana, to mocno fabuła kuleje. Każdy fan Halo szybko też wychwyci szereg błędów, takich jak niezróżnicowana krew obcych (każda jest zielona!), nieprzegrzewające się bronie, nadzwyczajna niewytrzymałość przeciwników na ostrzał.

Podsumowując: kilka niezłych filmików otoczonych przez te słabo wykonane. Zapożyczenia i muzyka z serii wypadają nieźle. Adresatami tych produkcji mogą być jedynie fani Halo, inni zwyczajnie większości nie zrozumieją. To wielka szkoda, że autorzy, chcą wycisnąć dodatkowe pieniądze z graczy, nie postarali się bardziej.

Linki