Mass Effect – luźne uwagi

Tak bardzo pojechałem po opisywanej przeze mnie grze z tytułu, że w sumie zapomniałem, co pierwotnie chciałem napisać. Dlatego teraz, przytoczę tych kilka rzeczy na które zwróciłem uwagę w ratowania galaktyki.

Pierwszą sprawą o jakiej chciałem napisać, to oryginalny i zaskakujący sposób jak amerykanie widzieli w Mass Effect przyszłość kosmonautki. Problemem jest tutaj fakt, iż BioWare to jednak studio kanadyjskie, trochę więc mój argument stracił na znaczeniu. Ale pomińmy. Jeśli ktoś zaglądał do załączonego do gry leksykonu, na historię Ziemi, dowie się, że pierwszą bazę na Marsie założyła – uwaga – Europejska Agencja Kosmiczna. Bardzo pragmatyczny jest również powód dla jakiego istnieje Przymierze: samodzielna kolonizacja obcych światów jest za droga dla jakiegokolwiek państwa.

Drugą sprawa to podejście do kwestii Plutona. Ta była planeta, jako jedyna została odkryta przez Amerykańskiego astronoma. Stąd też mieszkańcy USA darzą ją niezwykłymi uczuciami. Część z nich do dziś kwestionuje uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze roku 2006. Zostało to nawet dość zabawnie zaprezentowane w serialu “True Blood”. W Gromadzie Lokalnej, którą możemy odwiedzić w grze, aby pojeździć po Księżycu, Pluton znajduje się na swojej nowej płaszczyźnie ruchu. Owa postała po rozmrożeniu Charona, który okazał się być zamarzniętym przekaźnikiem masy. Podziwiałem więc tutaj zgrabny sposób jakim posłużyli się twórcy, aby nadać znaczenie lekko zapomnianemu obiektowi (i nie musieć implementować obsługi jego prawdziwej lokalizacji), do czasu kiedy sprawdziłem lokalizację siedziby BioWare.

Jak już wspomniałem o tym Księżycu, mamy tam do pokonania zbuntowaną wirtualną inteligencję (to swoją drogą też ciekawe zagadnienie: rozróżnienie SI i WI). Możemy tam też natrafić na wrak sondy Łuna 23, jeśli do niego zajrzymy znajdziemy trochę najnowszej XXIII wiecznej technologii. Wspomnieć o Księżycu trzeba również dlatego, iż to tutaj dowiadujemy się, jak słabo zostały odwzorowane warunki panujące na obcych planetach (czy ich satelitach). Maco skacze za nisko (czytaj: zawsze jest ta samo grawitacja), nie zostawia śladów i z jakichś powodów słyszymy wiatr. Na każdym innym obcym świecie, nie mając porównania, nie zwraca się na to uwagi.

Dziwnym trafem, w całej Drodze Mlecznej, jaką przyjdzie nam zwiedzić, nie zobaczymy obcych kobiet, z jedynym tylko wyjątkiem: Tali (tak, Quarianki z naszej ekipy – swoją drogą, to jedyna przedstawicielka tej rasy). Asari nie liczmy, bo ten gatunek nie ma płci. Nie ma też modeli dzieci. Niechcenie twórców, brak zapotrzebowania, czy jakiś strach przez prawniczymi reperkusjami (patrz przypadek Fallout 2)?

Na koniec polecam zajrzenie od czasu do czasu do Leksykonu, nawet jeśli potem w toku gry część z jego zawartości okaże się nieadekwatna. Tak można się dowiedzieć np. co znaczy to “N7” na pancerzu Shepard (-a). Równie ciekawą lekturą może być Mass Effect Wiki, które dostarcza mnóstwa ciekawostek, czy wyjaśnień, skąd twórcy zaczerpnęli ten i ów pomysł.