Przez 24 godziny (sezon 1)

Serial w czasie rzeczywistym. Brzmi całkiem dumnie, ale jak na ironię, to główne hasło reklamowe nieco odwraca się przeciwko niemu. Ale po kolei.

Poznajcie szefa CTU (jednostki USA do zwalczania terrorystów) Jacka Bauera. Jest on skuteczny, ale jednocześnie słynie z tego, że jest gotowy lecieć na bakier z regulaminem czy prawem. A w trosce o dobro obywateli CTU na dostęp do wielu istotnych danych dotyczących tychże. Jednak dość lekką ręką, np. dla potrzeb prywatnych, rozdają ów dostęp temu kto ładnie poprosi (głównie Bauerowi). Muszę przyznać wprost, że nie podoba mi się taka kowbojska postawa, zarówno głównego bohatera jak i jego ekipy.

O co w ogóle chodzi? W przeddzień prawyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych ujawnia się informacja o zamachu planowanych na faworyta tychże – Davida Palmera czarnoskórego polityka. Serial powstał przed wyborem Obamy, tak więc fakt też jest parokrotnie podkreślany (bo to historyczny kandydat). Pierwszy odcinek rozpoczyna się o północy, kolejny o pierwszej, itd… w sumie 24 odcinki, aż do następnej północy. W praktyce mamy sporo krótkich przerwy na reklamy, tak więc odcinek trwa około 40 minut.

Ponieważ jeden wątek fabuły nie byłby zbyt ciekawy (w mniej pasjonujących momentach), mamy równolegle rozgrywane: losy córki i żony Bauera, a także pewną tajemnicę rodziny senatora Palmera. Większość owych i tak kończy się w okolicach połowy sezonu i rozpoczynają się nowe wątki. Jakoś wtedy człowiekowi z trudem przychodzi uświadomienie sobie faktu, że to przecież wciąż ta sama doba.

Do wad serialu należą: sztampowe postacie, wrażenie jakby każdy z każdym w biurze CTU spał, kilka klasycznych (czytaj przewidywalnych) zwrotów akcji, zbytnie zagmatwanie fabuły – ci cali terroryści wydają się być istnymi masochistami, zamiast coś zwyczajnie zrobić, kombinują ile wlezie na około. Stąd też być może czasami wyświetlany zegar raczej skłaniał mnie do refleksji ile jeszcze do końca odcinka?. Ale: ogląda się nieźle. Poszczególne epizody są wprawnie oddzielone w ciekawszych momentach i od czasu do czasu trafi się jakaś perełka. Zupełnie jednak nie pojmuję, jak można było z tego wycisnąć aż osiem sezonów?

Linki

9 thoughts on “Przez 24 godziny (sezon 1)

  1. @bobiko: a uzasadnienie? Bo w moim rankingu raczej dociąga do średniości. Nie bawmy się w fanbojów.

    @IRem: nie widziałem. Co daje Ci nieprzewidywalność (zresztą nie zgodziłbym się, sam kilka wątków podejrzewałem dużo przed ich ujawnieniem, a sztampowość postaci też nie pomaga), jak wynika głownie z nadmiernego poplątania wątku?
    Oglądam drugi sezon, jak na razie jest w szpitalu i ściga ją policja pod pretekstem uprowadzenia tej małej.

    @pecet: no zobaczymy…

    @Krupier: ale na takie spamowskie i niemające wiele wspólnego z tematem komentarze musisz uważać. Po pierwsze wcale nie sugeruję, że serial A jest lepszy od serialu B, po drugie nie wspominam też słowem o Breaking Bad. Swoją drogą słyszałem coś o tym. Może kiedyś.

    Like

  2. Nic o Ninie nie pisałem, ale widać sam miałeś co do niej przeczucie, więc od razu założyłeś, że o nią chodzi. Akurat ją nie miałem na myśli, ale w sumie też nadaje.
    A choćby to, ze robiono wszystko aby widz uwierzył, że jest nie winna,- dość klasyczny zabieg.
    A swoją drogą, to przypomniało mi, że w ostatnim oglądamy przez mnie odcinku sezonu drugiego pojawiła się jej osoba (na zdjęciach). Całkiem możliwe, że właśnie doszedłem do tego dna o którym wspomniał Pecet.

    Like

  3. Najlepsza była scena, gdy Jack Bauer programował w Delphi 😉 Często też używali KDE. Pomimo paru słabszych sezonów, udało im się utrzymać wysoki poziom przez większość czasu.

    jak można było z tego wycisnąć aż osiem sezonów?

    Jeszcze gra i film pełn. 🙂

    Like

  4. Najlepsza była scena, gdy Jack Bauer programował w Delphi 😉

    Kę? Chyba żartujesz. Jak na razie ja tam wszędzie widzę Mac’ki. Co ciekawe Macka też używała Nina w odcinku, kiedy już było wiadomo, że to zła kobieta była:D

    Like

Comments are closed.