Ultramarines: A Warhammer 40,000 Movie

Zakuci w olbrzymie niebieskie pancerze fanatycy, o łacińskich imionach, wielkimi giwerami torują sobie drogę przez zastępy wrogów. Omawiamy tytuł przywiódł wspomnienia demka “Warhammer 40 000: Chaos Gate”. Znów zawitałem do świata, w którym gotyk przeżywa powtórny rozkwit, a wielkie statki – katedry zdobione są witrażami. No i mroczna muzyka symfoniczna. Tutaj to wszystko jest.

Nie jestem jakimś wielkim fan uniwersum Bitewnego Młota 40k, ale do dziś żałuję, że nie dane mi było zagrać w pełną wersję wspomnianej gry taktycznej. Trochę tam wiedzy na temat świata przedstawionego mam, ale niewiele. Na razie nie chcę tego zmieniać, choć trzeba mi tu wyznać, trochę ciągnie mnie po seansie w stronę “Dawn of War”. No, ale do rzeczy.

Fabuła

Odział Ultramarines, czyli najlepszych z Kosmicznych Marines (ang. Space Marines), otrzymuje zadanie zbadania wezwania o pomoc. Zapomniana placówka, zbytnio oddalona od innych posterunków na jakiejś pustynnej planecie. Tam właśnie, nasi młodzicy o dojrzałych twarzach, schowanych za jednakowymi hełmami, które będą nam przeszkadzać w ich identyfikacji, odbędą swój wyczekiwany chrzest bojowy. Zdobędą chwałę lub spoczną na wieki, zgładzeni ręką Złych.

Wrażenie

Jak wspomniałem, mamy tu wszystko, czego mógłby sobie zażyczyć fan tej przyszłej wizji wszechświata. Ultramarines, chóry, zaawansowana technika traktowana z religijną czcią, ba jest i nawet czar. Tak, tylko jeden. Bo choć film dostarcza widzowi różnych wrażeń, to i tak czujemy niedosyt. Zbyt długo twórcy zwlekali z wprowadzeniem akcji, zbyt dużo czasu poświęcili na pokazanie jak postaci maszerują przez pustawe ruiny czy pustynie. Mało jest ciekawych walk. Zbyt krótko, wespół z bohaterami zastanawiamy się, kto został spaczony. Mało tych wszystkich niezwykłości uniwersum Warhammer 40 000.

Podsumowanie

Szkoda, bo to dobrze wykonany produkt. Przeznaczony co prawda dla tych którzy wiedzą kim jest Imperator, czy Oko Terroru, ale nie mam nic do zarzucenia animacji, oddaniu pancerzy, broni, pojazdów itp. Polecam, jeśli ktoś wie na jakie hasło, należy odkrzyknąć na jednym tchu And we shall know no fear!. Mogłem wspomnieć o heretyk!, ale coś mi się widzi, że dotyczyło by to zbyt wielu ludzi, w tym i tych, do których ten film zupełnie by nie trafił.

Linki