Sucker Punch (2011)

Wydawać by się mogło, że ten film to spełnienie marzeń geeków. Laski w militarystycznych, acz seksownych strojach, walczą za pomocą katan, broni palnej, z zastępami orków, nieumarłych i robotów. Trafiają się też burdel, smoki, zamki, obce planety… wymieniać można długo. Jak to wszystko w ogóle zmieściło się w niecałych dwóch godzinach?

Jak wstęp poznajemy historię Babydoll, którą ojczym umieścił w zakładzie dla umysłowo chorych, prowadzoną przez dr. Górski. Fabuła toczy się w latach 50-tych XX wieku. Bardzo podobał mi się ten prolog, zrealizowany jak teledysk do utworu “Sweet dreams”, nie skalany ani jednym słowem. We wspomnianym szpitalu, dziewczyna oczekuje na zabieg lobotomii, o jaką postarał się dla niej jej kochający zastępczy tatuś. Ma więc około pięciu dni na ucieczkę, w czym pomagają jej cztery koleżanki, również pensjonariuszki psychiatryka.

A zaczęło się tak dobrze, pomyślałem, kiedy oglądałem dalej. Niestety, choć trzeba oddać twórcom szczyptę fantazji i jej realizację, to jednak nie wyszło to za dobrze. Czasem z ekranu zbytnio wychodzi sztuczność i rendering efektów, a czasem sceny zwyczajnie rażą przesadą, w choreografii walk, czy w samej ich logice. Choć zdaję sobie sprawę, że to efekt częściowo zamierzony.

Już wydawało mi się, że obraz skoczy jedynie jako przykład przerostu formy na treścią, gdy oto dobiegł do końca. A zakończenie, które niejako wyjaśnia na co właśnie patrzyliśmy, jest świetne, wręcz rekompensuję środek. No i jeszcze ta lista utworów jakie przygrywają w wielu scenach, spory plus. Dlatego właśnie, jednak uznaję “Sucker Punch” za wart obejrzenia, z zastrzeżeniem jednak, że wymaga nieco wytrwałości.

A i jeszcze jedno: unikajcie trailerów (nie piszę tutaj o tych animacjach poniżej), trochę przekłamują sens, oglądany na czysto film wiele zyskuje.

Linki

Zabójcze ciało (2009)

Reżyserka, która obdarowała świat niezłym nawet “Juno”, postanowiła zrobić coś z zupełnie innej beczki. Horror będący komedią. Może nieco przeholowano tutaj z tymi określeniami, ale rozumiem, że jeśli takie “Zaćmienie” dostało etykietkę filmu grozy, to i “Zabójcze ciało” powinno ją otrzymać. Ale przyjrzyjmy się co nas czeka, jeśli zdecydujemy się poświecić niecałe dwie godziny.

Główna bohaterka “Zabójczego ciała” (gra ją Amanda Seyfried) była kiedyś zakompleksioną nastolatką z wielkimi okularami i polskim nazwiskiem. Za to jej najlepsza przyjaciółka, grana przez Megan Fox; szkolną gwiazdą i obiektem mokrych snów okolicznych chłopców. Dużo tutaj nie zdradzę, jeśli napiszę, że owa tytułowa postać została opętana przez złaknionego świeżej krwi demona, a jej koleżanka, jeszcze z czasów piaskownicy, trafiła do domu bez klamek. O tym co wydarzyło się w Devil’s Kettle dowiemy się z retrospekcji, jakimi dzieli się z nami Needy Lesnicky.

Nie nazwałbym tego obrazu komedią, ale to lekkie przymrużenie oka na fabułę jest sporym plusem tego dzieła. Strach pomyśleć, co by wyszło, gdyby to wszytko było nakręcone na poważnie. Właśnie dzięki temu otrzymujemy lekko strawną wieczerzę, którą może zasmakować nawet kolejny raz. To udany film, może i nie genialny, ale też nie tragiczny, według mnie trochę niedoceniony na Filmweb-ie, czyżby rozczarowanie fanów, którzy oczekiwali więcej widoku ciała użyczonego postaci Jennifer przez panią Fox?

Linki