Gra o tron – sezon 1

Ostatni odcinek pierwszego sezonu tego wychwalanego pod niebiosa serialu za mną. Werdykt jednym słowem brzmi polecam, ale… (BTW: ta notka została dodana przez Jabbera)

… tak naprawdę to jakieś szczególnie wybitne dzieło nie jest. Mamy jasny podział bohaterów: Ned Stark jest honorowy, dobry, rodzinny i wierny – praktycznie żadnych skaz (no może tylko, że ścina łby i ma jednego syna z nieprawego łoża). Taka też jest jego rodzina. A królowa jest zła, niedobra i zdradziecka… jej synek jest chyba jeszcze gorszy. I to również rozciąga się na cały ród Lannisterów. Ale…

… są jeszcze bohaterowie drugiego planu. Np. członkowie rady królewskiej. Poza tym, cały sezon pierwszy jest dopiero jakby wstępem do kolejnych. Poznajemy w nim aktualną sytuację polityczną, kto z kim przeciw komu spiskuje, kto z kim spędza noce. Dowiadujemy się co dzieje się za Wąskim Morzem, a co za Murem, co zresztą wcześniej czy później zjawi się w owych siedmiu królestwach.

Sporym plusem jest też fakt, że serial oparty jest na książce. Nie ma czegoś takiego, jak niezniszczalność pewnych bohaterów, bo są lubiani, czy najbardziej kojarzeni z daną produkcją.

Podsumowując: jednak warto obejrzeć. Bo to faktycznie jeden z lepszych seriali w tym gatunku ostatnimi czasy. Można by go porównywać do “Dynastii Tudorów”, bo w obu przypadkach mamy takie polityczne intrygi, ale to nie do końca to samo.

Linki

6 thoughts on “Gra o tron – sezon 1

  1. A… ostatnio ktoś żalił się, że już nikt nie dodaje przez Jabbera (nie wiem jak to poznaje), więc postanowiłem trochę to mocniej zaznaczyć:)

    Like

  2. SPOILER ALERT

    Zgadzam się z tym zbyt czarno-białym podziałem głównych bohaterów. Najbardziej mnie bawił ten blondyn, brat khaleesi, który co jakiś czas musiał wypowiedzieć jakieś zdanie typu “pozwoliłbym cię zgwałcić czterdziestotysięcznej armii, byle tylko odzyskać koronę”, żeby widz czasem nie wziął go za biednego wygnańca (którym był w pozostałych momentach). Szkoda że go zabili ;(

    /SPOILER

    Like

  3. @katafrakt: ale z jaką gracją 🙂

    Co do postaci, to nie powiedziałbym, że są czarno-białe. Może w serialu faktycznie trudno to wyczuć, ale w książce odcień zależy to od tego kto o danej osobie mówi. Brat Daenerys – Viserys – nie był zrównoważony psychicznie, pamiętajmy, że ród smoków żenił się i płodził dzieci między sobą. W sumie to jakoś łatwo mi uwierzyć, że wszyscy posiadający władze to psychole, więc i taka Carsei pasuje tu jak ulał.

    Like

  4. A_patch: nie czytałem książki. W serialu np. ten smarkacz-król jest niesamowicie schematyczny, aż prosi się by wykazywał czasem jakaś ludzką stronę, choćby i przed swoją dziewczyną, ale nic. Choć trzeba przyznać, że pod koniec to nawet Ned Starkowi trochę stracił z tej pierwotnej honorowości, ale tylko z powodu strachu o córkę, to jednak. Tak jak napisałem, cały ten sezon był jakby wstępem, tak jakby to się dopiero rozkręcało.

    Like

Comments are closed.