Krótko o neutralności światopoglądowej na przykładzie USA

Pamiętacie jeszcze batalię o krzyż wiszący w polskim sejmie? No to, coś bardzo podobnego, tyle, że z bardziej cywilizowanego kraju. Szesnastoletnia dziewczyna zmusiła swoją szkolę do usunięcia tablicy z modlitwą, jako naruszającą neutralność światopoglądową, jaką powinna się cechować placówka oświaty.

No dobra, może i z tym cywilizowanym krajem, to zażartowałem nieco. Ale fakt, faktem, neutralność w USA nie jest rozumiana jak nad Wisłą, gdzie oznacza to “w przestrzeni publicznej dozwolone są tylko symbole katolickie”. To o tyle ciekawe, że za Wielką Wodą, jakoś tak w mojej opinii mają większego hopla na punkcie wyznania. A właściwie wyznań, bo nie ma tam jednego dominującego. Pewnie stąd różnice w interpretacji odpowiadających sobie fragmentów konstytucji.

A tym czasem Jessica Ahlquist, ma już swoją stronę, wpis na Wiki, a nawet plany na dalszą walkę. Niektórzy z jej chrześcijańskich sąsiadów, czy polityków, palą się do pokazania jej, w myśl nauk biblijnych zapewne, jak bardzo ją miłują oni i Jezus. Ok, przemilczmy temat. Życzę jej powodzenia.

Źródło: USA: Szkoła musi usunąć tablicę z modlitwą przez 16-latkę. Polityk: “To mała, zła osóbka”

Cud: Ikona Putina zapłakała

Nie wiem czy ktoś o tym doniósł na joggerze (mgliście pamiętam, że to komentowałem), ale w Rosji jest pewien zakon żeński, gdzie od jakiegoś czasu Putin jest traktowany jako święty. Coś tam, coś tam, o tym, że rzeczony polityk jest reinkarnacją św. Pawła. Nie wnikam.

Dziś jednak dowiedziałem się, że ikona przedstawiająca owego męża stanu zapłakała! Zapewne nad ustawą ACTA. Eeee… czekaj, Rosji to akurat nie dotyczy. No cóż, na pewno musi być jakiś ważki powód, wszak cuda nie dzieją się bez istotnej przyczyny!

Źródło: Cud w Rosji. Ikona Putina zapłakała. Zamieszczone, bo zbieram takie co ciekawsze cudowne doniesienia, nie pogardzając religią, czy krajem. Ani tym bardziej sensem.

5 lat więzenia za wpis “Boga nie ma”

Napisał na Facebooku “Bóg nie istnieje”. Grozi mu 5 lat więzienia. Na szczęście nie w Polsce. A w Indonezji, gdzie Islam wyznaje około 86% obywateli (według artykułu źródłowego), więc kto wie?

Zamieszczam ten wpis nieco na przekór pewnemu innemu z joggera, gdzie autor pokazywał przykład Izraela (rzekomo można tam być jedynie żydem lub ateistą) i zadał butne, retoryczne pytanie o naturze prześladowań. Pewnie o Indonezji nie słyszał, gdzie trzeba wierzyć w boga (dowolnego) i niewiara jest bluźnierstwem, ściganym przez prawo.

Tak BTW: wiem co się dzieje w Nigerii, więc darujcie sobie oświecanie mnie.

Źródło: Napisał na Facebooku “Bóg nie istnieje”. Grozi mu 5 lat więzienia.

Call of Duty 4: Modern Warfare

Źli Arabowie plują na nasze pasiasto-gwieździste sztandary i odmawiają stołowania się w Mac Donaldsach! Bierz karabin w ręce żołnierzu, wytłumaczymy im czemu źle robią! Na szczęście, nie jest aż tak źle z fabułą Modern Warfare, choć jest to dość sztampowa opowieść, imitująca Toma Clancy’iego. Coś o niepokojach w jakimś arabskim kraju, podsycanych przez ruskich. Wszyscy oni, oczywiście, nienawidzą USA. Ja osobiście zupełnie ignorowałem całą tą wielką politykę, skupiając się na przechodzeniu kolejnych misji.

Ale zanim przejdę dalej, mała ciekawostka. Tak się jakoś złożyło, że kiedyś w zamierzchłej przeszłości w MW grałem na XBoksie. Do dziś w sumie zastanawiam się, jak udało mi się przebrnąć przez ową misję treningową, trzymając pada pierwszy raz w życiu. Czemu o tym wspominam? A bo brakowało mi trochę tego kontrolera. Na padzie przyciski nie są rozstrzelane jak na klawiaturze, no i gra jest ciekawsza, bo trudniej się celuje, niż za pomocą gryzonia. W tym jednym aspekcie konsole nie są dla niedzielnych graczy.

Rzut oka na to coś zwane fabułą

We wstępie przejaskrawiłem nieco fabułę tej gry. W amerykańskim political-fiction widać wcale nie umarł jeszcze wątek Zimnej Wojny, Komunistów i Związku Radzieckiego, który gdzieś tam sobie w przebraniu współczesnej Rosji śpi za oceanem. Dodano tylko do tego przewrót władzy w muzułmańskim kraju. W każdym razie kończy się to interwencją USA Marines i angielskimi oddziałami S.A.S.

Rzut oka na rozgrywkę

A walczyć będziemy w trzech aktach, wcielając się albo w członka oddziału S.A.S, albo amerykańskiego Marine. Mamy też parę postaci odskocznych. Różne misje to różne scenerie, różne scenariusze, ale zawsze będzie to dużo strzelania w samym centrum akcji. Jeśli coś wyjątkowego trzeba będzie zrobić, to nasza postać zostanie do tego oddelegowana. Co może być takie wyjątkowe? Np. rozwalenie czołgu przeciwnika.

Protagonista może trzymać do dwóch broni, kilka granatów (w dwóch wersjach), może też użyć noża w bliskim starciu. Ciekawostką jest opcja odrzucania granatów przeciwników, o ile zdążymy. Do Nieba (gdzież indziej mogą iść walczący w słusznej sprawie żołnierze?) posłać może nas parę kul, ale na szczęście zdrowie regeneruje się samo i bardzo szybko po krótkiej chwili. Walczymy prawie zawsze w drużynie, ale sterowane przez komputer postacie stanowią raczej symboliczne wsparcie. Nawet nie zdziwcie się, jak w pomieszczeniu pełnym naszych, wróg zdzieli nas kolbą od tyłu.

A walka polega na przebijaniu się coraz to dalej. Jeśli nie będziemy przeć na przód, w miejscu już pokonanych, pojawią się nowe odziały oponentów. Choć jeśli ma się sporo cierpliwości i amunicji, to można ich powystrzelać. W kilku misjach musimy jednak przestrzegać limitów czasowych, co wymusza rzucanie się pod ostrzał, no ale z drugiej strony – jakie to emocjonujące. Poziom oskryptowania poziomów uważam za całkiem rozsądny, bez zbędnej przesady, ale jednocześnie zabawa jest widowiskowa. Nie muszę chyba przypominać, że jest to gra całkowicie liniowa, choć w tym przypadku nie uznam tego za wadę.

Prezencja

Jeśli chodzi o grafikę, to jest całkiem poprawnie. Przeciwników jest kilka modeli na poziom, ale da się przeżyć. Można by się jeszcze co nieco przyczepiać, ale “Call of Duty 4” ma już swoje lata. W dodatku, o ile się orientuję, MW3 także hula na tym samym silniku (tylko dopracowanym nieco). Tak więc plusem są względnie niskie wymagania sprzętowe obecnie.

Podsumowanie

Jestem w stanie zrozumieć zachwyty nad tą produkcją. Obecnie, co druga współczesna militarystyczna strzelanka wydaje się być dokładnym klonem wspomnianego. Twórcy także zdają się prześcigać w osiągnięciu tej mistycznej filmowości, przez co czasem zapominają chyba, że ten człek przed ekranem czeka na możliwość użycia swojego pada (myszki…). Tego problemu raczej Modern Warfare nie posiada i za to można go lubić. Tylko proszę nie wierzyć w te głupie teksty, że jest to symulator realistyczny, bo to ewidentna głupota (kto to w ogóle rozpuszcza?).

Inne ciekawostki

  • Po przejściu kampanii dostajemy dostęp do menu “Cheats”, nazwa jest nieco oszukana. Ogólnie warto zajrzeć i pobawić się ustawieniami.
  • Spróbuj ukończyć epilog na najwyższym stopniu trudności.
  • Jest i misja w Czarnobylu, ale w żaden sposób nie można tego porównywać do S.T.A.L.K.E.R.a.

Linki