Słowo na niedzielę #10

Znalazłem niedawno artykuł, opisujący jak to pewnego piłkarza okrzyknięto cudotwórcą. Bynajmniej nie chodzi tu o jakąś jego akcję na boisku, ale wybudzenie dwunastoletniej dziewczynki ze śpiączki. A działo się to we Włoszech.

Oczywiście pan Del Piero (główny bohater) nie jest żadnym szarlatanem. Po prostu wysłał, na prośbę rodziny, krótki nagranie. I ten sympatyczny gest zbiegł się w czasie z wybudzeniem adresatki. I to podobno zmyliło ojca tejże.

Czy jakby nie wysłał to czy spała by dalej? Zapewne nie. Ale włoskie media – bulwarówki jak mniemam – temat podłapały i sportowiec będzie miał już łatwiej zostać świętym. Płynie stąd nauka: jak łatwo połączyć niezwiązane ze sobą wydarzenia i doszukiwać się w nich jakiegoś mistycyzmu.

Na podstawie Cudotwórca Alessandro Del Piero.

Mass Effect 2

Normandia została zniszczona przez nieznanego przeciwnika. Komandor Shepard nie żyje. Śmierć pierwszego ludzkiego Widma została potwierdzona. Ciało zaginęło. Jest mały spoiler wstępu do gry “Mass Effect 2”. Jak widać zaczęło się od solidnego trzęsienia ziemi. Ale to dopiero początek.

Oczywiście dalej grać będziemy naszą postacią, z tym, że po jakieś dwóch latach od naszej śmierci. Wiele się w galaktyce przez ten czas zmieniło. Zmienił się także nas pracodawca, obecnie pracujemy dla Człowieka Iluzji, który kieruje Cerberusem. Tak, to ta sama organizacja z misji pobocznych pierwszej części, z którą walczyliśmy (o ile wypełnialiście te misje). Pominę szczegóły, to wszystko i tak jest dobrze wyjaśnione na początku gry. Tak z obowiązku: grałem na PC w polską wersję językową.

Rozgrywka

Walczy dalej w trzy osobowej drużynie, tym razem chowanie się za osłonami jest koniecznością. Mimo to poziom trudności nie jest wysoki (nawet najwyższy). Właściwie to jednie kilku bossów będzie nam przeszkadzać nieco bardziej. No i na początku trzeba nauczyć się nowych reguł starć – np. niektóre efekty nie działają na cele ochronione pancerzem, inne wprost przeciwnie itd.

W nowej grze EA strzelanka zza osłon, zdominowała elementy RPG (nie przejmujcie się – to zmiana na lepsze). W ogóle, zafundowano nam nową mechanikę rozwoju postaci (taki poziom 60 z pierwszej odsłony to tutaj nr 5). Może się szkolić jedynie w kilku umiejętnościach ściśle powiązanych z walką, a każdy członek naszej drużyny ma charakterystyczny dla siebie zestaw tychże, w tym i jedną unikalną sztuczkę. Shepard również ją posiada, a zależna jest ona od wybranej przez nas profesji. Może i brzmi skomplikowane, ale jest prościej niż było.

Poza walką mamy grę fabularną, innymi słowy: gadaninę, w której za pomocą kółeczka wybieramy jakie ma być nasze nastawienie do tematu rozmowy, czy rozmówcy. Nowością jest możliwość szybkiego zareagowania w pewnych sytuacjach (coś na kształt quick time events, tutaj jednak brak reakcji reprezentuje inny rozwój wypadków), bardziej naturalna w pewnych sytuacjach niż zatrzymanie się gry w oczekiwaniu aż gracz wybierze opcje. Po za gadaniem i strzelaniem w zasadzie nie ma co robić: uproszczono ekwipunek, system ulepszeń rynsztunku i cokolwiek było tam kiedyś choć trochę skomplikowane.

Od czego by tu zacząć listę zachwytów?

Skoro już poruszyliśmy tematykę fabuły i walki omówmy misje. Zapomnijcie o tych nudnych, powtarzających się lokacjach, misjach pobocznych, które zawsze polegały na tym samym. W nowej odsłonie to wszystko zostało dopieszczone, ku radości tych którzy lubią zbaczać z głównej osi fabuły. A fabuła na początku polega na zbieraniu naszej własnej drużyny. Nie wszyscy z naszej dawnej paczki dalej nas miłują na tyle, aby znowu pójść za nami, dlatego zobaczy u swego boku sporo nowych twarzy. Co nastąpi potem? Ha, zagrajcie.

Warto wspomnieć, o tym, że nowe mapy wydają się mieć właściwe sobie rozmiary. Koniec z wrażeniem, że największą budowlę w galaktyce można przebiec pięciominutowym truchtem.

Bo 2 lata to szmat czasu

W kilku zdaniach, co zmieniło się we Wszechświecie podczas naszej nieobecności. Pojawili się nowi przeciwnicy: droidy i mechy obronne, nowe rasy obcych: Vorche (można powiedzieć, że to takie gobliny) i Zbieracze, w ramach rozrywki dorzucono trzy wielkie organizacje najemników – bandytów. Broń już się nie przegrzewa, ale za to trzeba nosić przy sobie zapasowe wymienniki ciepła. Jako normalna rasa powszechnie występują Batarianie (byli co prawda w części pierwszej, ale dopiero w dodatku – my zaś poruszamy się głównie poza obszarami podległymi Radzie). Jeśli chodzi o sytuację polityczną, to sporo zależy od poczynań naszego bohatera w poprzedniej części. Jeśli ocaliliśmy Radę, inne rasy patrzą na ludzi z szacunkiem, jeśli nie, z zawiścią i ze strachem (bo Turianie i Asari mocno oberwali w starciu z Gethami). Same Gethy pojawiają się nieczęsto.

A co słychać?

Polskie głosy są znakomite. Co prawda zrezygnowano ze sław, jakie pojawiły się w pierwszej odsłonie tej gry i chyba większości lektorów, ale moim zdaniem nasze rodzime udźwiękowienie jest lepsze niż w anglojęzycznym oryginale. Może z jednym wyjątkiem: ciężko jest zastąpić Tricię Helfer (grała Szóstkę w serialu Battlestar: Galactica), jako EDI. Od strony dźwięku wypada wspomnieć o znakomitej muzyce.

Krótko!

Mógłbym się tak rozwodzić dalej, ale można to wszystko łatwo podsumować: Mass Effect 2, jest grą znakomitą. Ma świetną fabułę i poprawiła większość wad swojej poprzedniczki, nawet do takich ulepszeń jak pokazywanie na mapie galaktyki gdzie byliśmy, a gdzie jeszcze nie. Mimo swojej prostoty (poziomu trudności) daje mnóstwo zabawy. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że zachęca do zagrania w część pierwszą, jedynie dla uzyskania odpowiedniego zapisu gry. Polecam, zwłaszcza jeśli wciąż macie na dysku pozostałości z ukończenia poprzedniej.

Linki

Ciekawostki

  • Mały polski akcent, o ile Rada przeżyje pierwszą część (szczegóły – j. ang).
  • W grze nie można pogadać z żadnym Hanarem, choć trochę się o nich mówi
  • Jeśli nie zaimportujemy gry, będziemy grać w świecie, gdzie Shepard działał jako Renegat i w dodatku podjął się żadnej pobocznej misji
  • Nie pobiegamy sobie dookoła tego jeziorka w Cytadeli
  • Garrusowi najwyraźniej zmieniono zestaw cech na krótko przed wydaniem gry
  • Większość osiągnięć (nawet wszystkie, o ile zaimportujemy zapis) można zdobyć podczas jednego przejścia gry