Touch – sezon 1 odcinek 1

Materiały o serialu “Touch”, na jakie kiedyś tam się natknąłem, obiecywały całkiem nowe i odważne podejście (przynajmniej jeśli chodzi o telewizję amerykańską). A do tego stos cyferek wyjaśniających sens Wszechświata. I jak tu się oprzeć?

Oryginalność

Z tym nowym otwartym podejściem chodziło o sposób na przedstawienie obcych kultur. Uwaga! Koniec z niewykształconymi obcokrajowcami, którzy mówią płynną angielszczyzną – Fox zamierza zaprezentować swoim widzą (tym z kraju pomiędzy Kanadą a Meksykiem) niczym nieskalny powszedni dzień i tubylczą mowę, z dołączonym kinowym tłumaczeniem (czytaj: napisy będą).

Koncepcja

Główna idea serialu, to rzekome powiązania wszystkiego ze wszystkim. Mało tego, jak się dobrze przyjrzeć, to można wypatrzeć wzory w owych. A jak już je dostrzeżemy, możemy pokusić się o ich wykorzystania. Sztuki tej trudnej, dokonuje narrator serialu, chłopak cierpiący na autyzm, który w ogóle się nie odzywa (w fabule serialu). Namiętnie całymi dnami spisuje najróżniejsze liczby i bawi się telefonami komórkowymi (inni ważny aspekt opowieści).

Jego ojciec jest kolejnym bohaterem. W jego postać wcielił się Kiefer Sutherland (“24 godziny”). W próbach porozumienia z synem wspierać go będzie pracownica opieki socjalnej (Gugu Mbatha-Raw).

Pierwsze wrażenia

Zasłoniłem oczy przyłożoną do czoła ręką, kiedy w odcinku padło wyjaśnienie, że ciąg Fibonacciego jest owym tajnym, mistycznym wzorem spajającym podwały świata. Ok, można powiedzieć, że to takie elementy fantasy. Ale nie mogę strawić pomysłu, że numer 318 oznaczać ma: i datę, i godzinę, i numer jednostki, i numer autobusu, a wszystko bardzo logicznie i jednoznacznie połączone ze sobą. Scenarzyści zbyt ostro postanowili sobie uprościć zadanie. Zdecydowanie za dużo zbiegów okoliczności.

Co poza tym? Dawka emocji, np. związanych z komunikacją na linii ojciec – niemy syn. Doprawioną leciutko sentymentem do zamachu z dnia 11 września (żona i matka zginęła podczas niego). Niewiele było tych motywów “z poza USA”. Może to i moje uprzedzenie, ale wydaje mi się, że współczesny Bagdad został przedstawiony zgodnie z wyobrażeniami szarego Amerykanina. Mam jednak nadziej, że trochę się to rozwinie, bo właśnie w tym ostatnim widzę jakąś nadzieję dla tego serialu.

Krótko rzecz ujmując: niższe regiony stanów średnich. Ale zobaczymy kolejne odcinki.

Linki

Stary jestem

Dzisiaj, zacząłem narzekać na współczesne młode pokolenie. Nie pamiętam już nawet co dokładnie mnie ugryzło. Może kontemplowałem jakiś nieszczególnie trafiony demot. Może po raz kolejny przekonałem się, że mnie nie bawi ten cały mięsny jeż. Trudno, skleroza jest podobno wyznacznikiem starszego wieku.

Szybko jednak zacząłem się zastanawiać: co teraz? Czy mam zwyzywać wszystkich autorów tak nieakceptowanym przeze mnie przejawów humoru od gimnazjalistów? Najlepiej do tego przemianować bloga, powiedzmy na “gimnazajctwo” i w przedziwacznie po nazywanych notkach, pisać jak to kiedyś było lepiej? Bo nie było elektroniki, bo dzieci słuchały starszych, pisało się w zeszytach itp… A dziś to tylko wszędzie kompjutery, rozpusta i głupota? No i jeszcze zamknąć się w kole pochlebców, banując każdego “gimbicha”, który rzuca dobrymi kontrargumentami do moich złotych myśli?

Na szczęście, dla świata i mojego zdrowia psychicznego, uśmiechnąłem się do swoich myśli. Jeszcze nie naszedł czas na zamianę w stetryczałego zrzędę, skoro wciąż śmieszy mnie taka postawa. Czego wam i sobie życzę.

Słowo na niedzielę #11 – Bardzo krótko o jakości merytorycznej kazań wyższych hierarchów kościelnych

Czy ktoś mi może wyjaśnić, jak biskup (i wyżsi), osoba starsza, podobno wykształcona, przemawiając publicznie, możesz mówić takie głupoty?

Nie zdejmiemy krzyża ze ściany naszej ojczyzny, to znak zbawienia. To znak naszej ojczyzny. Kościół cały czas przez wieki służył narodowi w duchu poczucia odpowiedzialności za losy ojczyzny. I nie żądamy żadnych przywilejów, ani jakichkolwiek serwitutów. Żądamy normalności.

Szybkie przypomnienie: krzyż to symbol religii i nawet nie katolickiej, bo używają liczne inne kościoły. Symbolem Państwa Polskiego jest flaga, godło, hymn etc. żaden krzyż.

To przemówienie to, oczywiście, przykład z dni ostatnich. Co pewien czas hierarchowie (o proboszczach to już nie wspominam) Kościelni wyskakują z różnymi tezami. Jakiś czas temu polemizowałem z Tadeuszem Płoskim, więc pytam się: czemu ci ludzie, jak napisałem wyżej; niby wykształceni, niby świadomi, że mówią do szerokiej publiki, to jednak nie widać w ich przemówieniach żadnego trudu, żadnego wybicia się ponad tą grupkę fanatyków, którzy pewnie dalej wierzą, że Matka Boska była Polką z krwi i kości?