Stary jestem

Dzisiaj, zacząłem narzekać na współczesne młode pokolenie. Nie pamiętam już nawet co dokładnie mnie ugryzło. Może kontemplowałem jakiś nieszczególnie trafiony demot. Może po raz kolejny przekonałem się, że mnie nie bawi ten cały mięsny jeż. Trudno, skleroza jest podobno wyznacznikiem starszego wieku.

Szybko jednak zacząłem się zastanawiać: co teraz? Czy mam zwyzywać wszystkich autorów tak nieakceptowanym przeze mnie przejawów humoru od gimnazjalistów? Najlepiej do tego przemianować bloga, powiedzmy na “gimnazajctwo” i w przedziwacznie po nazywanych notkach, pisać jak to kiedyś było lepiej? Bo nie było elektroniki, bo dzieci słuchały starszych, pisało się w zeszytach itp… A dziś to tylko wszędzie kompjutery, rozpusta i głupota? No i jeszcze zamknąć się w kole pochlebców, banując każdego “gimbicha”, który rzuca dobrymi kontrargumentami do moich złotych myśli?

Na szczęście, dla świata i mojego zdrowia psychicznego, uśmiechnąłem się do swoich myśli. Jeszcze nie naszedł czas na zamianę w stetryczałego zrzędę, skoro wciąż śmieszy mnie taka postawa. Czego wam i sobie życzę.