Dragon Age 2 – DLC

Czyli opisy jeszcze dwóch dodatków, jakie nie są jakimś pojedynczym przedmiocikiem, nowymi fatałaszkami dla postaci, czy paczką tekstur.

Książę na wygnaniu

Ten dodatek dodaje nową opcjonalną postać do naszej drużyny. Jej miano to Sebastian Vael. Za posiadanie tego świętoszkowatego łucznika (łotrzyk) trzeba zapłacić około 7$. Razem z postacią dostajemy kilka związanych z nim zadań, chociaż nie są one zbytnio porywające. W ostatnim nawet spotykamy (znowu?) kolejną znaną nam z jedynki postać.

Na plus panu Veal można policzyć, bo te jego rozważania o Stwórcy, Zakonie i ogólnie religii są dość nużące, że jest to jedyna heteroseksualna postać z jaką możemy romansować w Kirkwall. A to ostatnie jedynie dla pań, które nie romansowały z nikim innym wcześniej (przynajmniej jest konsekwentny).

DLC jest też nieco kontrowersyjne, bo książę wydaje się wyciętym z oryginalnej gry. Jeszcze jednym ważnym minusem jest fakt, że Sebastian do drużyny dołączy dopiero w akcie drugim. Dodatek dodaje też kilka osiągnięć.

Czarne Emporium

Ten dodatek można było podobno dostać za preorder. Otwiera on nową małą lokację, rodzaj sklepu, prowadzonego przez ekscentrycznego, nieśmiertelnego właściciela, który mimo wszystko wciąż się starzeje.

Sporo dziwnych artefaktów do oglądania, kilkanaście przedmiotów do kupienia. Kilka wyjątkowych mikstur oraz recept. Dla leniwych graczy surowce, jakich nie znaleźli oni w poprzednim akcie. O takich ciekawostkach jak “Lustro transformacji”, które pozwala na zmianę twarzy, nie będę pisał. Jak dla nie ten przybytek zupełnie nie pasuje do świata Dragon Age. A przedmioty trochę zbytnio ułatwiają i tak prostą rozgrywkę.

To DLC daje nam również psa. Nasze własne Mambari, które możemy sobie nazwać jak chcemy. Nie jest to jednak towarzysz, ale istota przyzywana. I trzeba go przyzwać za każdym razem przy wejściu na nową mapę. Może i w boju wielu przeciwników nie pokona, ale za to sporo odciągnie.

Linki