Rage

Co powstanie jak siły połączy Bethesda i Id Software? Ogromna, otwarta strzelanka? Skyrim tyle, że z kałaszem? No trochę jest w tym racji, ale nie za wiele. Oto moje prywatne wrażenia z grą pt. “Rage” (wersja na PC).

Intro

Patetyczne i lekko japońskie intro wyjaśnia nam co nieco o świecie gry. Wcielamy się w postać pewnego odmrożeńca, który budzi się po 106 latach snu. Schowany w Arce przespał moment kiedy w Ziemie przywaliła potężna asteroida i zmiotła wszelkie życie.

Nie zrozumcie mnie źle. Filmik jest fajny, ma świetną muzykę tyle, że zupełnie nie pasuje do tej gry. Może to efekt celowy: ma pogłębić uczucie zagubienia po wyjściu ze schronu?

Fabuła

Kontynuując: jesteśmy jedyny ocalały z naszej Arki. A życie na Ziemi wcale nie pomarło. Kilku przedstawicieli przyjdzie nam poznać tuż po odzyskaniu wzroku i poczynieniu kilku kroków w Nowym Świecie. Pech chce, że to przedstawiciele lokalnych grup przestępczych. Ale tu z opresji ratuje nas niejaki Dan. Pomaga nam, zawozi do swojego domu, wyjaśnia co nieco. A na koniec daje pistolet, trochę amunicji i wysyła nas do obozu bandytów. W końcu, co wy byście zrobili z kolesiem, który nie bardzo jeszcze wie o co w tym wszystkim chodzi?

I od tej właśnie pory zaczyna się nasza przygoda. W zasadzie jesteśmy chłopcem na posyłki, przekazywanym pomiędzy miastami. Jedyny wybór (bierzesz zadanie czy nie) mamy jedynie przy misjach pobocznych.

Zadania nieobowiązkowe

Tu warto wspomnieć, że w ich przypadku zwykle mamy do czynienia z recyklingiem map z głównych zadań. Tyle, że nie jest proste powtórzenie rozgrywki. Mapa jest zmodyfikowana (zwykle przez nasze poprzednie akcje), przeciwnicy i skrypty nowe. Tak właśnie się powinno re-używać mapy! Granie w nie, to przyjemność. A nawet jest to zalecane, bo gra jest dość krótka.

Strzelanka

Rage to świetny FPS. Nie wiele jest dostępnych broni, ale za to każda jest inna. Możemy też im zmienić amunicję. Podobnie z przeciwnikami, w zasadzie mamy ich trzy rodzaje: mutanty, bandyci i żołnierze Władzy. Mają one oczywiście swoje podrodzaje, a bandyci dodatkowo dzielą się na klany (powiązane z narodowościami, np. Anglicy czy Rosjanie).

Warto wspomnieć, że mapy, choć dość linowe, są ładne i wciągające, a przeciwnicy bardzo ruchliwi i dość wysportowani (nie zdziwcie się, jak zaczną biegać np. po ścianach). Sztuczna inteligencja próbuje też koordynować swoje ataki na nas, ale kończy się na werbalnych okrzykach.

Wyścigi

Oprócz poziomów polegających tylko i włącznie na strzelaniu, możemy się pościgać, powalczyć na drogach lub na arenach. Pojazdami poruszamy się też pomiędzy lokacjami, gdzie czekają na nas bandyci, czy przedstawiciele tzw. Władzy.

Wraz z wyścigami mamy możliwość tuningowania swoich samochodów. Co ciekawe, za te ulepszenia płaci się nie pieniędzmi, ale tzn. “certyfikatami wyścigowymi” (które można zdobyć jednie w samochodzie).

Ja nie jestem jakiś fanem wyścigów. Ale dałem się wciągnąć w zręcznościowy charakter tego fragmentu gry. Jeśli nie jest się dobry w te klocki spokojnie, te kilka zawodów wymaganych fabularnie są bardzo uproszczone.

Minigry

W miastach, z dala od strzelanin, czy smrodu spalin tych, co są przed nami, możemy odwiedzić sklep, gadać z ludźmi, pobrać zadania, pchnąć fabułę do przodu, albo zagrać w jedną z kilku minigierek. Do wyboru: hazard, zręcznościówka, karcianka albo pamięciówka. Polecam spróbowanie, zdarzało mi się uruchamiać “Rage” jedynie dla tych gierek.

Podsumowanie

Żeby nie przedłużać podsumujmy: jest to FPS z opcją wyścigów, rozgrywany w post-apokaliptycznym świecie, niby na poważnie, ale z dużą dozą humoru. Oprócz kampanii dla pojedynczego gra, jest opcja gry wespół z kolegą w całkiem ciekawych scenariuszach specjalnych.

Niestety: jest to przeróbką z konsolowej wersji. I cierpi na mnóstwo błędów z tym związanych, jak choćby: problemy z opcjami, niefajne sterowanie (znacznie wygodnie steruje się padem). No i brak osiągnięć. Czemu o tym wspominam? A bo “Rage” jest krótka, bez systemu punktów zapisu jest też bardzo prosta nawet na najwyższym poziomie trudności.

Jeszcze krócej: polecam Rage, bo to fajna gra. Ale raczej posiadaczom konsol (wyszła na obie), ponieważ będą się z niej cieszyć zdecydowanie bardziej.

Linki

Szukając drugiego dna – Die Welt i kwestia turecka

Przeczytałem w dzisiejszym Metrze: Niemiecki dziennik “Die Welt” proponuje, by łączącą Berlin z Warszawą autostradę A2 w Polsce nazwać imieniem króla Jana III Sobieskiego. Ciekawe, czy ta gazeta, chce w ten zawoalowany sposób, przekazać, iż upatruje w tej drodze, remedium na te rzesze Turków żyjących w ichnim kraju?

Osiągnięcia jako wskaźnik moralności graczy

Rozpakowałem niedawno prezent gwiazdkowy: pudełko z grą “Metro 2033”. Tak, dzięki temu, weekend spędziłem pod ziemią (w pewnym sensie również dosłownie).

Gra ta do uruchomienia (ma tylko singla) wymaga konta na Steamie (i połączenia, i aktywacji, i mnóstwa dziwnych rzeczy). Pomińmy te szczegóły, to nie artykuł o tej platformie, czy felieton o tym jak uprzykrza się życie uczciwym graczom.

Steam zapewnia osiągnięcia. A że jestem na to strasznie …łasy, bardzo uważnie prześledziłem tą opcję (i praktycznie tylko ją). Zainteresowały mnie “Globalne statystyki rozgrywek Metro 2033”. Czyli zestawienie: ilu graczy posiadających daną grę ma w niej dane osiągnięcie (wartości w procentach). A gdzie tu wskaźniki moralności?

A bo, osiągnięcie “Szczodrość” (Wspieraj ubogich – dzieciakowi rzuć kulkę, choremu daj lekarstwo. Pomóż każdej napotkanej osobie), dostaje się za pomoc napotkanym osobom. Jeśli nie zdecydujemy się im pomóc, dostajemy inne: “Realista” (Dawać kasę biednym dzieciom? Niech sobie robotę znajdą.). I teraz meritum: “Szczodrość” posiada 4,4% graczy, “Realistę”: 31,3%.

Różnica jest, przyznacie, całkiem spora. Gdzie leży przyczyna? Czy faktycznie grają w “Metro 2033” przeważnie realiści? Czy też może to poczciwi ludzie, którzy w wirtualnym, nieprawdziwym wszak, świecie chcą przez chwilę być zupełnie inni niż są na co dzień? Jest też opcja, iż wcale nie jest łatwo dość tego acziwka – jak skończę grę to może potwierdzę.

Linki